Publikujemy również fragment naszego artykułu z 3 października: Opozycję rażą słupki? Podczas ubiegłotygodniowej sesji rady miejskiej wywiązała się między radnymi a burmistrzem żywa dyskusja na temat... słupków. Te biało-czerwone, drogowe ograniczniki rozmnożyły się w centrum Wołowa, radnym się to nie podoba. A co na to burmistrz? Idąc do starostwa powiatowego od strony placu z figurą Maryjną, rzucają się w oczy duże słupki okalające przestrzeń przed pomnikiem. Miał to być sposób na poradzenie sobie z nadmierną ilością parkujących tam aut, które wielokrotnie stwarzały zagrożenie dla pieszych, rowerzystów czy innych pojazdów. Okazuje się, że nie wszystkim podoba się wygląd słupków. - Przykro mi na nie patrzeć. Wcześniej Francuzi czy Niemcy robili zdjęcia, obchodzili, spacerowali, a teraz te słupki odblaskowe chyba będą bardziej się rzucać w oczy niż figura. Co na to konserwator zabytków? - dopytywał się radny Zenon Bujacz. Kolejni radni również włączali się do dyskusji. Małgorzata Hermaszewska mówiła, że biało - czerwone słupy nie współgrają z otoczeniem. - Można dostać oczopląsu - skomentowała natłok kolorowych słupków w Wołowie. Radni próbowali burmistrzowi przedstawić swoje propozycje rozwiązania problemu z parkowaniem przed starostwem. Niektórzy proponowali postawienie znaku zakazu, inni postawienie tam dodatkowego patrolu policji. Pojawiła się też sugestia, aby pozbyć się słupków, zanim zostaną zalane betonem.