Wspólnicy: burmistrz Brzegu Dolnego, Wołowa oraz starosta powiatu wołowskiego zadeklarowali wpłatę na spłacenie długów i utrzymanie szpitali i przychodni w powiecie. Jerzy Pałys, zarządca sanacyjny, który nadzoruje restrukturyzację spółki z ramienia Sądu, potwierdził, że to wystarczy, aby ta wyszła na prostą. Kolejnym krokiem będzie nowy plan na służbę zdrowia w powiecie zależny już od pieniędzy i decyzji samorządowców. Na sali pojawiła się opozycja, byli i obecni radni oraz były burmistrz Paweł Pirek. A czego i kogo broniła radna Maria Wabińska? Byłego prezesa, który "kupił" wykształcenie w Collegium Humanum za pieniądze PCM? Lekarzy, którzy zarabiali po 100 tys. zł, a mieszkańcy ich nie widzieli?
Jest dobra wiadomość dla mieszkańców, bo właśnie jesteśmy w momencie, kiedy rząd przyjął pakiet pomocy finansowej na służbę zdrowia. Przekazał na początku spotkania Jerzy Pałys, zarządca sanacyjny wyznaczony przez Sąd, nadzorujący restrukturyzację spółki. Dalej potwierdził, że wspólnicy zadeklarowali chęć spłacenia długów. A co będzie dalej? To już Państwo wspólnicy, radni będziecie musieli na nowo wymyślić sobie funkcjonowanie waszej służby zdrowia - mówił na spotkaniu w Brzegu Dolnym, na które przyjechali burmistrz Wołowa Dariusz Chmura, starosta Jan Janas, prezes PCM Bartosz Granat, na zaproszenie Ireneusza Fury, burmistrza Brzegu Dolnego. - Czy będzie to chirurgia jednego dnia, czy duży oddział? To już zależy od Was i waszych finansów -- komentował Jerzy Pałys.

Na sali byli radni Brzegu Dolnego, a także były burmistrz Paweł Pirek, radni gminy Wołów i powiatu.
Prezes PCM chce mocnej powiatowej służby zdrowia, ale nie z blokiem operacyjnym który zagraża życiu pacjentów
Prezes PCM Bartosz Granat pytany o to co zamierza zrobić i jaki ma plan na służbę zdrowia, powiedział, że na początek musi uporządkować to co zastał po poprzedniku - czyli bałagan finansowy, mówiąc w dużym skrócie.
Na pewno chce położyć duży nacisk na "naprawę" przychodni, bo odchodzą z niej nasi mieszkańcy i przenoszą się do niepublicznych. Tracimy przez to ogromne pieniądze, jak np. z medycyny pracy. W niepublicznych przychodniach badania są robione w ciągu jednego dnia, a w naszych trzeba czekać na wynik kilka dni. - Tak nie może być - mówił. Chce też wzmocnić pediatrię, aby był dostępny od rana do wieczora lekarz dla dzieci w przychodni, chce "odmłodzić" kadrę lekarską, ściągnąć specjalistów i zrobić remonty.
Co do szpitala to zamierza utrzymać wszystko, co było do tej pory, ale w jakiej formule? O tym zamierza powiedzieć po rozmowach z NFZ, Sanepidem i innymi instytucjami odpowiedzialnymi za funkcjonowanie służy zdrowia. Niestety problemem jest stan bloku operacyjnego. - Jest wśród lekarzy taki żart, że lepiej, aby pacjent nie widział bloku przed operacją, więc dobrze że wjeżdża tam pod narkozą. Ale to nie jest śmieszne, bo gdy w końcu ktoś się tam czym zarazi, jakąś bakterią i umrze, to będzie prokurator - mówił prezes. Blok operacyjny od dłuższego czasu spędza sen z powiek byłym i obecnym włodarzom.
Opozycja, jej "trudne" pytania
Spotkanie przyciągnęło na salę opozycję, która próbowała zadawać, jej zdaniem trudne pytania. Ile zarabia prezes, dlaczego obecny prezes Granat, nie ma tak dobrego wykształcenia jak jego poprzednik? Pytała Wioletta Krakowska, była radna powiatu. I dostała odpowiedź. - Ma Pani na myśli wykształcenie byłego prezesa w Collegium Humanum, które sfinansował byłemu prezesowi PCM? Odpowiedział jej prezes Granat i zapewnił, że zarabia mniej niż poprzedni prezes. Przybyły na spotkanie, były radny Łukasz Ciołek, dał z kolei rady nowemu prezesowi w kontekście finansowym, a radna powiatu Katarzyna Uran, chciała znać plan na przyszłość "tu i teraz", bo czuła się rozczarowana. Siedzący radni z Wołowa Paweł Czarny i Emila Świątek nie zadali ani jednego pytania, podobnie, jak siedzący na końcu sali Paweł Pirek i Józef Szumilas, obecni radni powiatu. Radny Jarosław Iskra wyszedł po godzinie spotkania, jakby znudzony tym co się dzieje na sali. Najbardziej aktywną próbowała być radna Maria Wabińska, ale rozglądając się nerwowo po sali i szukając wsparcia u kolegów radych, nie znalazła go. Ci patrzyli na nią z politowaniem, kiedy próbowała ciągnąć, jak w poprzedniej kadencji konflikt wołowsko-brzeski. Tym razem jej nie wyszło. Powtarzała plotki i kłamstwa usłyszane na mieście.

Spotkanie podsumował Mirosław Dawidowicz, przewodniczący Rady Miejskiej, że po raz pierwszy widzi, że jest współpraca i zapewnienie, że nasza powiatowa służba zdrowia ma szansę na funkcjonowanie.
Marta Ringart-Orłowska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze