Reklama

Upał osłabił bociana, kot utknął na drzewie, a w ogrodzie pojawiła się żmija. Niecodzienne akcje strażaków z powiatu wołowskiego

11/08/2026 12:28

Rola strażaka to nie tylko gaszenie pożarów czy usuwanie skutków wypadków drogowych. Strażacy z Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej w powiecie wołowskim regularnie udowadniają, że dla nich każde życie jest równie cenne, niezależnie od tego, czy pomocy potrzebuje człowiek, czy zwierzę. W ostatnich dniach ratownicy mierzyli się z wyjątkowo różnorodnymi, nietypowymi zgłoszeniami.

Wszystko zaczęło się w czwartek, 30 lipca o godzinie 19:36 w Starym Dworze w gminie Brzeg Dolny. Męcząca fala upałów, która dawała się we znaki wszystkim mieszkańcom regionu, okazała się niezwykle niebezpieczna również dla dzikiej przyrody. Skrajnie wycieńczony bocian, szukając odrobiny cienia i wody, opadł z sił i wylądował na jednej z prywatnych posesji. Widok osłabionego ptaka zaniepokoił domowników, którzy o pomoc poprosili niezawodnych druhów z OSP Brzeg Dolny. Strażacy natychmiast pośpieszyli z odsieczą, a na miejscu troskliwie napoili oraz nakarmili wycieńczony symbol polskiej wsi. Gdy ptak odzyskał siły i wigor, wzbił się w powietrze i bezpiecznie odleciał.

– Zdarzają się akcje, w których pomocy potrzebuje nie tylko człowiek. W takich sytuacjach też wyjeżdżamy, bo dla nas każde życie się liczy – podkreślają druhowie z OSP Brzeg Dolny.

Reklama

Kolejne dni przyniosły następne nietypowe interwencje, o których w rozmowie z naszą redakcją opowiedział mł. kpt. Jakub Jarmuszczak, nowy Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Wołowie. Jak sam zauważa, seria wtorkowych akcji z 4 sierpnia rozpoczęła się od klasycznego scenariusza, który zazwyczaj najbardziej wzrusza i cieszy najmłodszych.

– Na początek historia, którą najbardziej lubią dzieci. O godzinie 18:40 dostaliśmy zgłoszenie, że w miejscowości Konary utknął kot na drzewie. Właściciel próbował nawoływać swojego pupila, ale ten nie chciał zejść. Na drzewie spędził kilka godzin, zapewne nie mogąc z niego zejść. Przy pomocy naszej drabiny udało się bezpiecznie sprowadzić zwierzaka na ziemię – relacjonuje mł. kpt. Jakub Jarmuszczak.

Reklama

Tego samego dnia, 4 sierpnia o godzinie 20:23, spokój mieszkańców miejscowości Młoty zakłócił z kolei niespodziewany i groźny gość. Na prywatnej posesji pojawiła się żmija zygzakowata. Do akcji natychmiast ruszyły zastępy z JRG Wołów oraz druhowie z OSP Krzelów. Strażacy z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, przy użyciu specjalistycznego sprzętu, sprawnie odłowili jadowitego gada. Działania zakończyły się wywiezieniem żmii w głębokie partie lasu, daleko od zabudowań mieszkaniowych, co zapewniło bezpieczeństwo zarówno domownikom, jak i samemu zwierzęciu.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości