Minęło już 18 kolejek drużyny juniorskiej MKP Wołów w Wojewódzkiej Lidze Juniorów Starszych. Niedługo sezon będzie chylił się ku końcowi, a młodzi piłkarze zajmują aktualnie solidną ósmą pozycję w tabeli. O sezonie i planach na przyszłość juniorów MKP opowiada Mateusz Szerszeń - kapitan drużyny, który w październiku poprzedniego roku doznał okropnej kontuzji. Pomimo tego nie zamierza się poddawać w powrocie na boisko.
- Sezon powoli zmierza ku końcowi. Chyba niewielu się spodziewało tak dobrego wyniku w wykonaniu drużyny juniorów MKP. Co stoi za waszym sukcesem?
- Zgadzam się, dla wielu to mogło być zaskoczenie, ale my od początku sezonu wierzyliśmy w swoje możliwości. Sukces to efekt ciężkiej pracy całej drużyny — od trenera Krzysztofa Tabaka, przez zawodników, po osoby wspierające nas na co dzień. Chodzi mi szczególnie naszych kibiców, którzy jeżdżą z nami na każdy mecz i są dla nas ogromnym wsparciem . Świetna atmosfera w szatni, wzajemne zaufanie i zaangażowanie w każdy trening naprawdę robi to ogromną różnicę i jest to bardzo ważny aspekt w budowaniu silnego i zgranego zespołu
- Wśród juniorów MKP jest masa talentów. Myślisz, że wielu z was ma szanse awansować do drużyny seniorów?
- Zdecydowanie tak. Mamy w zespole kilku zawodników, którzy już teraz pokazują jakość na treningach jak i w meczach. Sam fakt, że paru z nas łapie minuty w seniorskiej piłce już o czymś świadczy. Przykładem może być tu Dawid Kurantowicz, który ostatnio strzelił dwie bramki w lidze okręgowej seniorów. Bardzo się cieszę z tego powodu, że bez przerwy każdy z nas się rozwija w sporcie, który kochamy.
- W połowie sezonu przytrafiła ci się koszmarna kontuzja. Co się dokładnie stało i ile może potrwać jeszcze rehabilitacja?
- Tak, to był trudny moment. Podczas jednego z meczów, w połowie października zeszłego roku, doznałem poważnej kontuzji kolana. Dokładniej mówiąc to zerwałem więzadło krzyżowe. Na początku ciężko było się z tym pogodzić, ale teraz jestem już po operacji i w trakcie intensywnej rehabilitacji. Proces powrotu nie jest szybki. Właściwie to ciężko podać dokładne liczby, bo mówi się o 8, 10 a nawet 12 miesiącach, ale staram się robić wszystko by wrócić jak najszybciej o ile będzie to możliwe i w jak najlepszej formie.
- Po kontuzji wydawało się że otrzymałeś sporo wsparcia od kibiców i kolegów z drużyny. Myślisz, że uda ci się jeszcze wrócić do piłki?
- To wsparcie naprawdę wiele dla mnie znaczy. Dostałem mnóstwo wiadomości i słów otuchy, zarówno od kolegów z drużyny, jak i kibiców. Największe wsparcie zawdzięczam swojej rodzinie, która jest cały czas przy mnie i pomaga mi w rehabilitacji. To daje naprawdę ogromnego kopa motywacyjnego. Wierzę, że wrócę na boisko! Wiem, że czeka mnie jeszcze sporo pracy, ale piłka to moja pasja i zrobię wszystko, żeby wrócić do kolegów i znów grać na pełnych obrotach.
gz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze