Około 30 policjantów zaangażowano w piątek, 9 października, w działania prewencyjne przy placówkach oświatowych w powiecie wołowskim. W całym regionie funkcjonariusze sprawdzali niepokojące wiadomości, zatrzymywali autorów gróźb i kontrolowali szkoły. Internetowe hasło „krwawy piątek” wywołało strach, ale policja nie potwierdziła istnienia zorganizowanego wyzwania polegającego na atakowaniu uczniów i nauczycieli.
Policyjne patrole w pobliżu szkół stały się widoczną odpowiedzią na niepokój, który w ostatnich dniach narastał w całej Polsce. W komunikatorach i mediach społecznościowych krążyły ostrzeżenia, zrzuty ekranów oraz wiadomości o rzekomych planach ataków. Dla rodziców, uczniów i nauczycieli najważniejsze było pytanie: czy zagrożenie dotyczy również naszej szkoły? Odpowiedź wymaga rozdzielenia trzech spraw: rzeczywistych ataków, do których doszło wcześniej w kraju, konkretnych gróźb sprawdzanych przez policję oraz niepotwierdzonych doniesień o skoordynowanej akcji. Ich połączenie w jedną opowieść mogło sprawiać wrażenie, że każda placówka znalazła się w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Takiego wniosku służby nie potwierdziły.
Powiat wołowski: około 30 funkcjonariuszy i szczególny nadzór
Jak przekazała redakcji sierżant Kornelia Pogwizd, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wołowie, od wczesnych godzin porannych funkcjonariusze prowadzili wzmożone działania na terenie całego powiatu. Szczególnym nadzorem objęli rejony szkół, przedszkoli i pozostałych placówek oświatowych. W zadania zaangażowano około 30 policjantów. Patrolowali okolice placówek, monitorowali sytuację i zwracali uwagę na zachowania mogące stanowić zagrożenie. - Ich głównym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa dzieciom, młodzieży, nauczycielom oraz pracownikom placówek oświatowych, a także szybkie reagowanie na ewentualne zagrożenia - poinformowała rzeczniczka.
Przekazany redakcji komunikat KPP w Wołowie dotyczy działań prewencyjnych. Nie zawiera informacji o ataku, zatrzymaniu autora gróźb ani znalezieniu niebezpiecznych przedmiotów w placówkach powiatu wołowskiego. Obecności patroli nie należy więc odczytywać jako potwierdzenia, że w konkretnej szkole ujawniono plan napaści.
Skąd wzięło się hasło „krwawy piątek”?
Niepokój narastał po dramatycznych wydarzeniach na Mazowszu. W środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem i ranił dziewięć osób. Następnego dnia w Leszczydole-Nowinach doszło do ataku na pracowników szkoły, w którym zginęła woźna. Informowano również o zatrzymaniu nastolatka w Sierpcu po sygnałach o możliwym zagrożeniu w szkole. W tym czasie zaczęły rozprzestrzeniać się wiadomości o rzekomym internetowym wyzwaniu, którego kulminacja miała przypadać na piątek, 9 października. W obiegu pojawiło się określenie „krwawy piątek”.
Jednak w piątkowym porannym komunikacie Komenda Główna Policji poinformowała, że dotychczasowe sprawdzenia nie wskazywały na rzeczywiste istnienie takiego wydarzenia. Służby nadal analizowały sygnały, również z udziałem Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Apelowały o spokój i niepowielanie niesprawdzonych informacji. Nie było zatem podstaw, by przedstawiać wcześniejsze ataki i piątkowe groźby jako element jednego potwierdzonego planu. Każde zgłoszenie wymagało jednak osobnego sprawdzenia. Brak potwierdzenia internetowej akcji nie oznaczał, że można zignorować wiadomość zawierającą groźbę.
Na Dolnym Śląsku groźby miały konkretne konsekwencje
Z przekazanego komunikatu Dolnośląskiej Policji wynika, że funkcjonariusze podejmowali w piątek działania w wielu miejscowościach. Część nastolatków tłumaczyła swoje zachowanie żartem. Dla odbiorców tych wiadomości sytuacja była jednak źródłem rzeczywistego strachu. W Legnicy zatrzymano 16-latkę podejrzaną o zamieszczenie na grupowym komunikatorze treści zawierających groźby karalne. Według policji nastolatka oświadczyła, że chciała jedynie zażartować. Wiadomość wywołała obawy uczniów o własne bezpieczeństwo. W Jaworze funkcjonariusze zatrzymali 16-letniego licealistę po wpisie sugerującym, że może zostać nożownikiem. Po wykonaniu czynności przekazano go pod opiekę matki. We Wrocławiu interwencja dotyczyła 16-letniego ucznia liceum, który za pomocą sztucznej inteligencji przerobił swoje zdjęcie tak, aby wyglądało, że trzyma nóż. Fotografię przesłał kolegom. Podczas sprawdzeń nie ujawniono niebezpiecznych przedmiotów. Nastolatek tłumaczył, że był to żart; po czynnościach trafił pod opiekę rodziców. W Świdnicy policjanci zajmowali się 16-latkiem przesyłającym na zamkniętej grupie informacje dotyczące planowania zabójstwa wielu osób. Jak podała policja, przyznał, że chciał nastraszyć rówieśników. Trafił do Policyjnej Izby Dziecka. Do tej samej placówki skierowano 14-latka z Głogowa, który w internetowej relacji miał grozić pozbawieniem życia wielu osób w szkole. Przy nastolatku nie znaleziono niebezpiecznych przedmiotów. W Kłodzku sprawdzono plecak 15-latka, który zapowiadał rówieśnikom, że zamiast książek przyniesie do szkoły niebezpieczne przedmioty. Nie potwierdzono zagrożenia. Policja opisała również interwencje w Miliczu, Polkowicach i Wrocławiu, związane z wiadomościami o niebezpiecznym przedmiocie w szkole. W tej części komunikatu wskazano także decyzję dyrektora o odwołaniu zajęć. Podczas sprawdzania obiektu nie ujawniono niebezpiecznych przedmiotów. Według Dolnośląskiej Policji opisane sprawy nieletnich mają zostać poddane ocenie sądu rodzinnego. Tłumaczenie „to był tylko żart” nie zamyka sprawy. „Fabryka strachu”.
Jak ostrzegać, żeby nie potęgować lęku?
Dzisiejsze wydarzenia wywołały również dyskusję o sposobie komunikowania zagrożeń. Głos w mediach społecznościowych zabrała Agnieszka Łukaszewska, pedagog i przewodnicząca Komisji Zdrowia, Polityki Społecznej, Edukacji, Kultury i Sportu Rady Powiatu Wołowskiego. Wyjaśniła, że użyte przez nią określenie „fabryka strachu” odnosiło się do mechanizmu rozpowszechniania informacji i emocji, a nie do kwestionowania potrzeby działań policji. - Żyjemy w czasach, w których wiadomości rozprzestrzeniają się błyskawicznie, a wraz z nimi niepokój, domysły i różne interpretacje. Czasami trudno już oddzielić rzeczywiste zagrożenie od atmosfery, jaka wokół niego powstaje - zauważyła.
W jej ocenie nawet ostrzeżenia przekazywane w dobrej wierze mogą niezamierzenie zwiększać lęk, gdy są wielokrotnie powielane i emocjonalnie komentowane. Jednocześnie Łukaszewska jednoznacznie poparła działania prewencyjne. - Nikt nie oczekuje, że policjant przed szkołą rozwiąże wszystkie problemy, ale jego obecność może działać prewencyjnie i zapobiec konkretnemu zagrożeniu. Bezpieczeństwo buduje się poprzez różne działania, które wzajemnie się uzupełniają - podkreśliła. Z perspektywy pedagoga ważna jest również reakcja dorosłych. Dzieci potrzebują informacji, ale także poczucia, że rodzice, nauczyciele i służby wiedzą, co robić, oraz potrafią udzielić im wsparcia. - Nie o to chodzi, żeby milczeć o zagrożeniach, ale żeby nie tworzyć z nich widowiska - zaznaczyła. Zgłaszać zagrożenie, sprawdzać informację.
Piątkowe interwencje pokazują, że internetowa wiadomość może uruchomić działania policji, wywołać strach wśród uczniów i zakłócić pracę szkoły, nawet gdy jej autor później mówi o żarcie. Dlatego Dolnośląska Policja apeluje do rodziców i opiekunów o rozmowy z dziećmi na temat odpowiedzialności za publikowane treści. Funkcjonariusze zapowiadają dalsze reagowanie na zgłoszenia i niepokojące sygnały. Dla mieszkańców powiatu wołowskiego najważniejszą potwierdzoną lokalnie informacją pozostaje wzmożona obecność policji przy placówkach oświatowych. W przekazanym komunikacie nie opisano lokalnego ataku. Z kolei na poziomie kraju policja w porannym stanowisku nie potwierdziła istnienia rzekomego wyzwania. To stan ustaleń, a nie powód do bagatelizowania konkretnych gróźb. Informację o bezpośrednim zagrożeniu należy przekazać służbom; w sytuacji nagłej zadzwonić pod numer 112. Niezweryfikowane ostrzeżenie przesłane dalej bez kontekstu może natomiast dołożyć kolejną warstwę niepokoju. Uczniowie potrzebują dziś zarówno czujności dorosłych, jak i ich spokoju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze