Choć wydawcy literaccy początkowo nie wierzyli w jego opowiadania, on nie poddał się i postanowił tchnąć w nie życie na własnych zasadach. Poznajcie, to Sebastian Buśk, dolnobrzeżanin, twórca serialu Empi-Pempi – niezależnej animacji, która w dobie wszechobecnej sztucznej inteligencji stawia na autentyczne emocje, edukację ekologiczną i walkę o prawa tych, którzy sami o nie nie poproszą.
– Co było impulsem do stworzenia kanału dla dzieci?
– Już dobre kilka lat temu zacząłem swoją przygodę z twórczością dla maluchów. Były to wtedy opowiadania i bajki. Niestety, nikt nie chciał wydać moich "wypocin". Jeden z wydawców napisał mi: "Opowiadanie jest dobre, wartościowe, do tego zabawne, ale w obecnym czasie, nie mając wyrobionego nazwiska, trudno jest coś wydać dla dzieci. Proszę się nie poddawać. Mi osobiście podobało się. Miałem wrażenie, że czytam scenariusz filmu animowanego – ale to akurat dobrze".
I wtedy zrozumiałem, że jest nadzieja dla moich opowiadań. Znam się na grafice komputerowej. Intensywna nauka animacji zajęła mi rok. Teraz mogę powoływać do życia swoje postacie. Empi-Pempi było niegdyś opowiadaniem, bardzo różniącym się od obecnego serialu. Kocham zwierzęta. Współpracuję z kilkoma fundacjami: Viva! Akcja dla Zwierząt, EkoStraż, W imię zwierząt, Otwarte Klatki.
Zrozumiałem, że troska o środowisko i zwierzęta to dziś kluczowa sprawa i trzeba uczyć tego już najmłodszych. I tak, pod okiem mojej córki – czteroletniej rozrabiary – stworzyłem ten serial.
– Kto tworzy zespół Empi-Pempi? Czy to projekt rodzinny?
– Empi-Pempi tworzę wyłącznie ja. Żona i córka pomagają mi, użyczając głosów bohaterom. Cała reszta to moja działka – od animacji, przez montaż, po prowadzenie mediów społecznościowych i promocję, które zabierają ogromną ilość czasu.
– Czy jest jedna lekcja, którą chciałbyś, aby dzieci wynosiły z każdego odcinka?
– Każdy odcinek powstaje z konkretnego powodu. Pierwszy mówi o myśliwych i o tym, jak czują się zwierzęta, na które się poluje. Pokazuje też ich siłę – potrafią poradzić sobie nawet w bardzo trudnych sytuacjach.
Drugi odcinek, jak trafnie zauważyłaś, powstał w związku z wetem prezydenta (choć wcześniej planowałem dłuższy odcinek o psach na łańcuchach). Uczy dzieci, że żadne zwierzę nie powinno być więzione. Każdy kolejny epizod porusza inny problem: ochronę środowiska, zanieczyszczenia, zdrowe odżywianie, odnawialne źródła energii.
– Jak wygląda proces powstawania jednego filmu lub shortsa? Który etap jest najtrudniejszy?
– Zaczynam od problemu, np. psy na łańcuchach, kury w ciasnych klatkach, zanieczyszczenie mórz i oceanów. Potem tworzę opowiadanie z elementami humoru, dobieram postacie: Łania Evi – dzikie zwierzęta, kura Nikola – zwierzęta hodowlane, pies Serafin – zwierzęta domowe i porzucone, Morświnka – zwierzęta wodne.
Spisuję scenariusz filmowy, a potem tworzę storyboard – komiksową wersję filmu. Do tego dodaję dźwięki i powstaje animatik. To najtrudniejszy moment, bo jeśli coś źle zaplanuję, tracę mnóstwo czasu. Animacja sama w sobie jest bardzo czasochłonna, ale daje ogromną satysfakcję – martwa postać nagle zaczyna żyć.
– Kolejne pomysły?
– Jeśli czas pozwoli, chcę zrobić odcinek o fajerwerkach. Od lat wiadomo, jak bardzo szkodzą zwierzętom. Sam mam psa i kota, widzę, co przeżywają. Wiele zwierząt w tym czasie ginie – trzeba o tym mówić.
Pierwszy odcinek trwał prawie cztery minuty i zajął mi ponad miesiąc pracy. Ma około 500 wyświetleń na YouTube. Short o łańcuchach – pięć dni pracy, minuta długości i już około 5 tysięcy odbiorców, a liczba wciąż rośnie. Krótkie formy są dziś kluczowe, zwłaszcza gdy tworzę sam i chcę publikować 3–4 odcinki miesięcznie.
– Jak widzisz przyszłość animacji dla dzieci w dobie sztucznej inteligencji?
– AI w animacji i grafice to potężny problem. To nie jest twórca – to algorytm korzystający z cudzej pracy. Animacje tworzone w ten sposób są pozbawione emocji i życia. Widać to choćby po bożonarodzeniowych reklamach tworzonych przez AI, które spotkały się z ogromną krytyką.
Tradycyjna animacja – tworzona przez ludzi, którzy czują i myślą – zawsze się obroni. Upadną jedynie te studia, które postawią wyłącznie na sztuczną inteligencję.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze