Miał być atak, bitwa i krew na leśnej ściółce. Zamiast tego było 83 legitymowanych mężczyzn, skonfiskowane ochraniacze na zęby i absurdalne tłumaczenia o „zbieraniu grzybów” w marcu. Dzięki czujności jednego funkcjonariusza, dolnośląska policja zapobiegła potężnej bójce w okolicach Zalewu Mietkowskiego.
Wszystko zaczęło się w niedzielny poranek, pozornie sielankowo. Funkcjonariusz pionu kryminalnego, korzystając z dnia wolnego, uprawiał wyczynową jazdę na rowerze w okolicach podwrocławskiego zalewu. To właśnie jego instynkt zawodowy stał się gwoździem do trumny dla planów chuliganów.
Policjant zauważył nietypowe zgrupowanie młodych mężczyzn w ustronnym miejscu. Szybka analiza sytuacji nie pozostawiała złudzeń, to nie był zlot miłośników przyrody, a profesjonalne przygotowania do tzw. "ustawki". Na miejsce błyskawicznie skierowano liczne siły wsparcia.
Widok, który zastali mundurowi za nasypem w terenie leśnym, przypominał zaplecze profesjonalnej gali MMA, a nie niedzielny spacer. Grupa 83 osób w sportowych strojach była w trakcie intensywnej rozgrzewki.
- Ich oczom ukazała się grupa młodych mężczyzn ubranych na sportowo, którzy posiadali wyposażenie wykorzystywane w sztukach walki. Były to między innymi owijki na ręce, rękawice czy ochraniacze na szczęki – relacjonuje asp. Paweł Noga z Sekcji Prasowej KWP we Wrocławiu.
Zaskoczeni pseudokibice jednego z wrocławskich klubów, przyparci do muru przez policjantów, zaczęli prześcigać się w wymyślaniu kreatywnych powodów swojej obecności w lesie. 18 zaparkowanych aut i blisko setka mężczyzn z kominiarkami w kieszeniach próbowali przekonać mundurowych, że ich celem jest rekreacja.
- Mężczyźni nie kryli zaskoczenia oraz logicznie nie potrafili wytłumaczyć swojej obecności w skrytym obszarze leśnym tuż przy drodze. Jedni tłumaczyli, że przyjechali na ryby, kolejni, że na morsowanie, jeszcze inni, że na grzyby – mówi asp. Paweł Noga.
Policyjne ustalenia wskazują na znacznie mroczniejszy scenariusz. Grupa ukryta w lesie prowadziła precyzyjny rekonesans. Czekali na przejazd kibiców z Wałbrzycha oraz Świdnicy, którzy zmierzali na mecz w województwie śląskim.
Gdyby nie interwencja, na leśnej drodze mogło dojść do starcia blisko 200 osób. Dzięki czujności "rowerzysty w cywilu", policja zdołała objąć obie grupy nadzorem prewencyjnym, eskortując je bezpiecznie poza granice regionu.
- Mundurowi kolejny raz zapobiegli konfrontacji pseudokibiców, gdzie liczba uczestników bójki oceniona została łącznie na około 200 osób – podkreśla asp. Paweł Noga.
Policja apeluje do mieszkańców Dolnego Śląska: jeśli widzicie grupy młodych mężczyzn dziwnie zachowujących się na parkingach leśnych lub drogach polnych – dzwońcie na 112. Jak pokazał ten weekend, jeden telefon (lub jeden policjant na rowerze) może zapobiec tragedii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze