Reklama

Czy koty marcują tylko wiosną?

20/03/2026 19:45

Czy koty marcują tylko wiosną? I czy ta pora roku to czas przygotowania się do rozrodu? Prof. Wojciech Niżański, kierownik Katedry Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej UPWr słysząc takie pytania, z rozbawieniem odpowiada: – To zależy od gatunku, bo różne są strategie rozmnażania. To ono jest nadrzędną siłą, gwarantem przeżycia, chociaż patrząc na pojedynczy organizm za kluczowe uznamy utrzymanie się przy życiu. Dopiero mając gwarancję tego utrzymania, a więc odpowiednią ilość pokarmu, snu, zapewnione bezpieczeństwo, ten indywidualny organizm może skupić się na rozmnażaniu.

Naukowiec UPWr tłumaczy, że w tym kontekście natura zbudowała różne strategie. Są gatunki, które się w aspekcie reprodukcyjnym budzą się do życia wraz z końcem zimy i początkiem wiosny. Są też takie, dla których istotne są narodziny potomstwa w najlepszych do przetrwania miesiącach, a więc np. wtedy, gdy można mu zapewnić pożywienie, odpowiednią temperaturę itd.

– Antropomorfizując świat zwierząt, możemy mówić o amorach, tyle tylko, że u wielu gatunków są one dostosowane do dnia świetlnego, a więc uwarunkowane są obecnością światła dziennego. Są takie, które te amory uprawiają przy krótkim dniu świetlnym po to, by potomstwo urodziło się wtedy, gdy będzie on dłuższy – mówi prof. Niżański, od razu dodając, że np. kotowate są zwierzętami długiego dnia świetlnego, a więc wiosną wchodzą w okres tzw. rui, czyli krycia samicy przez samca. Ruja to zresztą uniwersalne określenie na okres godowy u ssaków, ale akurat koty w polszczyźnie „dorobiły się” dedykowanego właśnie im czasownika – marcować. – Rzeczywiście mówimy, że koty marcują, czyli mają ruję. Co zresztą słychać, bo kotki są wtedy bardzo głośne, a do ich koncertów dołączają kocury nierzadko walczące między sobą o dopuszczenie do krycia. Ale na dłuższy dzień reagują też konie. Apogeum sezonu reprodukcyjnego w naszej szerokości geograficznej przypada na czas od lutego, marca do czerwca, choć są gatunki, które te sprawy rozwiązały inaczej – mówi prof. Wojciech Niżański.

Reklama

Te gatunki to np. owce, u których do zapłodnienia dochodzi w okolicach końca lata i września. Ciąża u owiec trwa 5 miesięcy, młode rodzą się więc już w nowym roku, w początkach wiosny, kiedy ich szansa na przeżycie wzrasta. Podobnie jest u jeleniowatych, z tą różnicą, że u nich ciąża trwa 230 dni, a więc 7-8 miesięcy.

– Bardzo ciekawie to wygląda u saren. Rozwój zarodka i płodu w rzeczywistości trwa ok. 5 miesięcy, ale młode rodzi się po 10, bo u saren występuje tak zwana diapauza, a więc wstrzymanie rozwoju płodu w łonie matki po to, by poród nastąpił w najkorzystniejszej dla niego porze roku – mówi prof. Niżański, dodając, że przyrastanie długości dnia świetlnego wpływa też na pracę przysadki mózgowej i produkcję hormonów w osi podwzgórze – przysadka – gonady, a więc jądra u samca i jajniki u samicy. Tak się dzieje u gatunków wrażliwych na światło słoneczne, a więc u przywołanych już kotowatych czy koni, gdzie badania potwierdzają wzrost poziomu hormonów stymulujących ruję wraz z wydłużaniem się dnia.

Reklama

– Ruja zaś dzieli się na dwie fazy. Pierwsza to początek, nazywany proestrus. Druga to ruja właściwa, estrus. W tej pierwszej fazie np. kotka zaczyna się inaczej zachowywać. Ociera się, miauczy, podnosi ogon. Kiedy jednak kocur zbliża się niej, próbując ją pokryć, ucieka. I dopiero po jakimś czasie następuje etap akceptacji płciowej, czyli tolerancji wobec konkretnego samca. Bo samiczki wybierają sobie samców, którzy przekażą najlepsze geny młodym – mówi się prof. Niżański, dodając, że samce w okresie krycia nie tylko mają podniesiony poziom testosteronu, ale też tracą masę ciała. – Jeleń szlachetny potrafi schudnąć nawet o 30 procent… I to bez siłowni – uśmiecha się kierownik Katedry Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości