Reklama

Felieton na weekend: Moda na „SLAPP” w lokalnym wydaniu

21/03/2026 17:01

 Na „lokalnym Facebooku” pojawiło się ostatnio nowe, bardzo modne słowo: SLAPP. Ma go mieć była pracownica gazety samorządowej i nawet radni, których ona bierze w obronę. Brzmi poważnie, światowo, trochę prawniczo. I najlepiej używać go często tłumacząc, zwłaszcza na Facebooku.

Jedna z byłych współpracowników gazety samorządowej, która sama ma sprawy w sądzie, tłumaczy, że to właśnie SLAPP. Niby sprawy nieważne, ale jednak – SLAPP. Próbuje utożsamiać się z radną (wysoko mierzy), która dostała wezwanie przedsądowe. I oczywiście jak czytamy w internecie to też ma być SLAPP. No to skoro tak, to może i my mamy swój SLAPP.

 

Bo była skarbnik gminy Brzeg Dolny, a właściwie jej wynajęty prawnik, przysłał do redakcji pismo: o sprostowanie i zaprzestanie naruszania dóbr osobistych. W skrócie mamy napisać, że konfliktu z burmistrzem nie było z jej strony, tylko z jego. My napisaliśmy, że po prostu był konflikt i że skarbnik długo nie chciała odejść, a rada nie chciała jej odwołać, bo nie rozumiała konfliktu.

Reklama

 

Czy to już SLAPP? Raczej nie. Raczej zwykła rzecz w świecie słów: każdy ma prawo bronić swojego zdania i swojego wizerunku. A za słowa niestety trzeba też brać odpowiedzialność. Dotyczy to wszystkich. Polityków, radnych, byłych pracowników samorządowych gazet…i dziennikarzy. Taka jest ta gra. Jedni wysyłają pisma. Drudzy odpowiadają. Czasem ktoś idzie do sądu. I w gruncie rzeczy może to nawet nie jest takie złe. Bo gdyby takich spraw było trochę więcej, to może niektórzy zaczęliby pamiętać, że sesja rady miejskiej to nie spotkanie u cioci na imieninach. Że słowa mają znaczenie. Że w życiu publicznym liczą się fakty, a nie plotki. Że lajkowanie na Facebooku pod tekstami typu: „wydaje mi się”, „tak policzyłem”, „ktoś mówił na mieście”.

Reklama

 

To też odpowiedzialność. Przekonała się radna Brzegu Dolnego, która „wylądowała” w sądzie za udostępnianie nieprawdziwych informacji. A tłumaczyła w sądzie, że nie wiedziała co czyni. Ona tylko kliknęła. Bo za pomówienia, za opowieści zasłyszane gdzieś między sklepem a przystankiem autobusowym też ponosi się odpowiedzialność.

 

My na swój pozew spokojnie poczekamy. Choć wyroki sądów, jak boskie, są niezbadane. Ale nie krzyczymy o SLAPP-ach, nie robimy alarmu na Facebooku. Nie wstydzimy się swoich słów. A jak będzie sprawa to ją, a raczej cały konflikt skarbnik - burmistrz opiszemy ze szczegółami.

Reklama

 

Po prostu robimy swoje. A tym, którzy dopiero wchodzą w świat publicznych sporów, można dać jedną radę: warto się przyzwyczaić, że słowo waży więcej niż złoto. I czasem jest cięższe niż to, co kiedyś można było zarobić w gazecie samorządowej.

 

ps.

SLAPP (ang. Strategic Lawsuit Against Public Participation – strategiczny pozew przeciwko partycypacji publicznej) to rodzaj bezpodstawnego lub nieproporcjonalnego pozwu sądowego, wytaczanego przez bogate korporacje lub osoby wpływowe przeciwko dziennikarzom, aktywistom czy sygnalistom. Celem nie jest wygrana, lecz zastraszenie, uciszenie krytyki i zmuszenie do rezygnacji z działań w interesie publicznym. 

Reklama

 

 

[email protected]

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/03/2026 18:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości