Piękna pogoda sprzyja spacerom, szczególnie po dolnobrzeskim parku. Niestety, podziwiając przyrodę trafiamy na niechlubną ruinę. Niegdyś duma dolnobrzeskiego parku i wybitne dzieło architektury epoki Oświecenia, dziś prowizoryczna toaleta, wysypisko śmieci i ofiara wandalizmu. Mieszkańcy pytają- kiedy ten stan się zmieni? Mauzoleum von Hoyma w Brzegu Dolnym czeka na ratunek. Niestety, skomplikowany stan prawny i znikająca spółka z Londynu sprawiają, że klucz do odzyskania kontroli nad historycznym obiektem leży w rękach... Brytyjskiej Korony.
Historyczny klejnot w „strefie melancholii”
Historia Mauzoleum von Hoyma sięga przełomu XVIII i XIX wieku i wiąże się z ogromną, osobistą tragedią. Gdy w 1799 roku zmarła Antonina von Maltzan – ukochana córka ministra Śląska, Karla Georga von Hoyma – zapadła decyzja o wzniesieniu godnego miejsca pochówku. Do zadania zaangażowano wybitnego, berlińskiego architekta, Friedricha Gilly’ego, gwiazdę tzw. „architektury rewolucyjnej”.
Gilly zaprojektował obiekt surowy, nawiązujący formą do antycznej świątyni doryckiej, który stanął w specjalnie wydzielonej „strefie zadumy i melancholii” dolnobrzeskiego parku krajobrazowego (nieopodal sztucznych. Co ciekawe, w myśl oświeceniowych idei, zrezygnowano tu z tradycyjnych symboli religijnych – nad wejściem wyryto jedynie deistyczny napis „RUHE” (Spoczynek), traktując śmierć jako spokojny sen. Dziś ten wyjątkowy zabytek boleśnie kontrastuje z zachowanym pałacem.
Od obiecującej dzierżawy do utraty kontroli
Tragiczny stan budowli to niestety efekt wieloletnich zaniedbań i niefortunnych decyzji prawnych. W 2009 roku gmina Brzeg Dolny podpisała umowę dzierżawy z niemieckim Stowarzyszeniem Friedricha Gilly'ego. Cel był szczytny: zabezpieczenie ruiny, pozyskanie funduszy i całkowita odbudowa do 2018 roku. Rzeczywistość okazała się jednak bolesna. Stowarzyszenie przekształciło się w fundację, a następnie w jednoosobową spółkę zarejestrowaną w Wielkiej Brytanii. Zamiast renowacji, zabytek doczekał się całkowitego porzucenia – londyńska spółka zniknęła z rejestrów w 2014 roku, a jej właściciel przepadł bez wieści. Choć z zapisów umowy wynikało, że brak remontu oznacza automatyczny powrót nieruchomości do gminy w 2020 roku, formalności skutecznie związały samorządowi ręce.
Brytyjska Korona ostatnią deską ratunku?
Rozwiązanie obecnego impasu brzmi jak zawiły scenariusz filmowy. Zgodnie z międzynarodowymi przepisami, majątek zlikwidowanej na brytyjskim terytorium spółki może przejąć Korona Brytyjska, by następnie przekazać go prawowitym polskim władzom. Cała ta skomplikowana procedura prawna ma jeden słaby punkt – wymaga odnalezienia byłego prezesa fundacji. Bez tego kroku prawnicy rozkładają ręce, a zabytek w dalszym ciągu niszczeje.
Czas działa na niekorzyść
Obecny stan Mauzoleum von Hoyma to obraz nędzy i rozpaczy, który budzi gorycz wśród mieszkańców i lokalnych historyków. Wykorzystywany jako dzikie wysypisko i miejsce do tworzenia graffiti zabytek dosłownie sypie się w oczach. Wprawdzie latem 2024 roku pojawiło się światełko w tunelu, gdy urzędnicy wspólnie z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków zapowiedzieli chęć rewitalizacji, ale do dziś nie przedstawiono szczegółów dotyczących kosztorysów ani źródeł finansowania. Mieszkańcy Brzegu Dolnego biją na alarm – każdy kolejny rok powoduje nieodwracalne zniszczenia, które mogą przypieczętować ostateczny upadek tego bezcennego miejsca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze