Wojciech Orłowski ze Stowarzyszenia Miłośników Kultury Kresowej oraz Rafał Zając, dyrektor Biblioteki Publicznej w Wołowie zapraszają 1 marca do kościoła pod wezwaniem Karola Boromeusza w Wołowie i 10 marca do kościoła w Rynku w Brzegu Dolnym, na mszę świętą za Żołnierzy Wyklętych.
Kim byli, o co walczyli i czy warto ich czcić? W Polsce powojennej byli prześladowani, ale i w wolnej nie każdy nazywa ich bohaterami.
- Nie zgadzam się i protestuje jako historyk i działacz kresowy, aby niszczyć dorobek Żołnierzy Wyklętych - mówi Wojciech Orłowski z Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej. - Jako jedyni walczyli z okupantem sowieckim i władzą komunistyczną po zakończeniu II wojny światowej i ponieśli wysoką cenę jaką jest życie. O ich bohaterstwie należy uczyć w szkołach, szczególnie w dobie zagrożenia wojennego, które dzieje się za naszą granicą. Ukraina bardzo dba o swoich bohaterów, niestety w naszym kraju ciągle walczymy sami ze sobą i od nowa próbuje nam się pisać historię. Zapraszamy razem z Rafałem Zającem, dyrektorem wołowskiej biblioteki publicznej, na mszę, która odbędzie się 1 marca w Wołowie i 10 marca w Brzegu Dolnym. Będzie to msza za pamięć i bohaterstwo Żołnierzy Wyklętych.
Kim byli?
Przypomnijmy historię ku pamięci Żołnierzy Wyklętych, którzy walczyli o Polskę pomimo szykan ze strony Służby Bezpieczeństwa, Gestapo, NKWD, Milicji Obywatelskiej i ORMO. Ostatni rozkaz dowódcy Armii Krajowej, wydany 19 stycznia 1945 r. rozwiązywał siły zbrojne w okupowanym częściowo przez Niemców, częściowo przez Sowietów kraju i dawał żołnierzom wolną rękę. Gen. Leopold Okulicki "Niedźwiadek" nakazywał dalsze działania w obronie niepodległości i ludności, jednak zwalniał z przysięgi wojskowej. Interpretacja należała już do podwładnych i ich dowódców.
Przez całe lata PRL-u nazywano Ich "zaplutymi karłami reakcji", a wszystkie niepodległościowe organizacje, do których należeli określano jako "faszystów", czy "bandy reakcyjne z pod znaku NSZ". W zamian za ofiarną walkę w obronie wartości jaką była Niepodległość Ojczyzny wielu z Nich poległo z bronią w ręku, innych zamęczono w więzieniach ciągłymi przesłuchaniami i torturami, a jeszcze inni po okrutnych śledztwach przechodzili pokazowe procesy, które były kpiną z wymiaru sprawiedliwości, a których wyrok był oczywisty – natychmiastowo wykonywano kary śmierci. Jedynie nielicznym udało się przetrwać stalinowski reżim, aby żyć dalej przez długie dekady Polski Ludowej z piętnem "reakcyjnego bandyty". Zaledwie garstka z Nich dożyła tzw. odwilży i ustawy honorującej ich wieloletnie zmagania w szeregach SZP, ZWZ, AK, DSZ, ROAK, NZW, NSZ, SN, i WiN z oboma okupantami.
ki
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze