- Jechałem kiedyś na Targi Poznańskie i mini Ursusa miałem na lawecie. Zatrzymywali i policjanci, i ludzie, którzy chcieli zrobić zdjęcie. Na samych targach zaczepił mnie też pewien przedsiębiorca, który zaczynał swoje biznesy od Ursusa i chciał kupić mój, oferując za miniaturkę traktorka ponad 80 tys. zł- wspomina pan Michał.
Michał Boczar dzieli czas pomiędzy swoją pasję, jaką jest majsterkowanie, a służbę w Państwowej Straży Pożarnej. Pomysł i projekt budowy mini ciągnika C 330 zrodził się w jego głowie, gdy szukał prezentu dla syna.
- Całość wykonywałem około dwóch lat. Inspiracje czerpałem z wersji Ursus C 330. Mierzyłem, kalkulatorem i porównywałem. Ta wersja jeździ i posiada 5 biegów do przodu i 1 bieg do tyłu. Silnik to jest piła spalinowa (6 koni), skrzynia biegów z traktora kosiarki, podobnie jak tylny most. Gaz ręczny i gaz nożny działa i podobnie jak hamulce - opowiada. - Nie jest to skończone, ale wzorowałem się na oryginale. Zrobiłem imitację lamp z zegarów ze Stara. Przednie lampa z roweru tylna lampa z roweru. Kierunkowskazy zrobiłem z "oringów".
- Kabiny robił nie będę, ponieważ się nie zmieszczę - mówi Michał Boczar. - Założę jeszcze akumulatory i chcę, żeby podnośnik chodził elektrycznie. Zobaczymy jak czas pozwoli. Szczegóły dopracowywałem z głowy i nie wszystko mogłem znaleźć na warsztacie, złomowiskach, itd. Dlatego też użyłem do budowy gaśnicy. Pierwsi chętni do zakupu już się pojawili, ale odmawiam i nie sprzedaję mojego Ursusa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze