Słoneczna, upalna pogoda sprzyja wzmożonej aktywności niebezpiecznych owadów. W ostatnich dniach strażacy z powiatu wołowskiego kilkukrotnie wyjeżdżali do zgłoszeń dotyczących groźnych rojów. Kiedy strażacy mają obowiązek przyjechać z pomocą, a kiedy usunięcie gniazda leży w gestii właściciela nieruchomości? O zasadach i procedurach w rozmowie z „Kurierem Gmin” opowiedział mł. kpt. Jakub Jarmuszczak, Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Wołowie.
Sezon wakacyjny to okres, w którym strażackie syreny wyjątkowo często wyją z powodu niebezpiecznych owadów błonkoskrzydłych. Nie inaczej było w minionych dniach na terenie powiatu wołowskiego. W niedzielę, 9 sierpnia, ratownicy zostali zadysponowani do interwencji w Piotroniowicach, gdzie lokalizacji gniazda towarzyszyło spore zagrożenie dla otoczenia. Kolejne wezwanie nadeszło w poniedziałek, 10 sierpnia o godzinie 15:51 – tym razem strażacy z JRG Wołów usuwali zagrożenie przy ul. Listopadowej w Wołowie.
Jak podkreśla Dowódca JRG w Wołowie, każde takie zgłoszenie wymaga dokładnej weryfikacji, gdyż przepisy jasno określają rolę straży pożarnej w tego typu sytuacjach.
– Odnotowujemy w ostatnim czasie sporo zgłoszeń dotyczących owadów błonkoskrzydłych. Musimy jednak pamiętać, że straż pożarna nie jest firmą dezynsekcyjną. Naszym priorytetem jest natychmiastowe działanie wszędzie tam, gdzie występuje bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia ludzkiego – na przykład w przedszkolach, szkołach, szpitalach czy w miejscach, gdzie przebywają małe dzieci, osoby starsze lub uczulone na jad owadów – wyjaśnia mł. kpt. Jakub Jarmuszczak.
Zgodnie z ustawą o ochronie przeciwpożarowej, za bezpieczne użytkowanie budynku odpowiada jego właściciel lub zarządca. Jeśli gniazdo os czy szerszeni znajduje się na prywatnej posesji, w miejscu niekonstruującym bezpośredniego zagrożenia dla życia (np. wysoko na sterycznym poddaszu czy w głębi ogrodu, gdzie nie przebywają osoby uczulone), obowiązek usunięcia roju spoczywa na właścicielu nieruchomości, który powinien skorzystać z pomocy specjalistycznych firm DDD (Dezynsekcja, Deratyzacja, Dezynfekcja).
Mimo to strażacy nigdy nie bagatelizują informacji od mieszkańców, a kluczowa przy zgłoszeniu okazuje się rzetelna rozmowa z dyżurnym pod numerem alarmowym.
– Zawsze dokładnie wypytujemy o sytuację. Apelujemy jednak, aby mieszkańcy nie próbowali działać na własną rękę, na przykład strącając gniazda kijem czy polewając je wodą. Rozsierdzone owady mogą zaatakować – przestrzega mł. kpt. Jakub Jarmuszczak.
Zgłaszając problem pod numerem 112 lub bezpośrednio do straży pożarnej, należy dokładnie opisać lokalizację gniazda oraz poinformować dyżurnego, czy w najbliższym otoczeniu znajdują się dzieci, osoby starsze lub niepełnosprawne. W przypadku braku bezpośredniego zagrożenia zdrowia, dyżurny wskaże właściwe procedury i skieruje do firm zajmujących się profesjonalnym usuwaniem rojów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze