Od ponad 7 lat Artur toczy heroiczną walkę ze złośliwym nowotworem jamy ustnej. Brutalna wznowa choroby doprowadziła do najgorszego – amputacji języka. Dziś ten kochający mąż i ojciec żyje w niewyobrażalnym bólu, nie może mówić, a pokarm przyjmuje wyłącznie przez rurkę. Jego stan wciąż zagraża życiu. Jedynym ratunkiem jest pilna operacja rekonstrukcyjna, zaplanowana już na 7 września. Koszt medycznego cudu to ponad 170 tysięcy złotych. Czas ucieka nieubłaganie, a zrozpaczona rodzina błaga o pomoc, by uratować życie taty i męża.
Wszystko zaczęło się w 2019 roku. Zwykłe zgrubienie na języku, szybka wizyta u lekarza i diagnoza, która zatrzęsła światem całej rodziny: złośliwy nowotwór jamy ustnej. Lekarze natychmiast wycięli zmianę, a Artur przeszedł wyczerpującą chemioterapię. Od tamtego momentu musiał korzystać z PEG-a (rurki do żywienia), ale wciąż miał w sobie ogrom woli życia. Jeszcze niedawno potrafił samodzielnie przyjmować płyny i papki. Miał siłę majsterkować, jeździć na rowerze, oddawać się swoim pasjom. Bliscy byli pewni, że najgorsze już minęło.
Niestety, w lutym 2026 roku rezonans magnetyczny wydał bezlitosny wyrok. Rak trzonu i nasady języka powrócił z potrójną siłą.
W kwietniu tego roku lekarze musieli podjąć radykalną decyzję – Arturowi całkowicie amputowano język. Od tamtego dnia w jego domu zapadła rozdzierająca serce cisza. Mężczyzna nie wypowiedział ani jednego słowa. Z dnia na dzień stał się osobą z niepełnosprawnością, pozbawioną podstawowej możliwości komunikacji z najbliższymi.
Jakby tego było mało, operacja z 28 kwietnia zakończyła się poważnymi komplikacjami. Rana rozeszła się, co wymusiło kolejny, ratunkowy zabieg na początku maja. Artur spędził na szpitalnym oddziale trzy niezwykle ciężkie miesiące, walcząc z bólem i trudnym gojeniem. Mimo wysiłków lekarzy, jego stan na tyle się nie poprawił, że został wypisany do domu z wciąż otwartą raną. Kiedyś pełen energii i siły człowiek, dziś z wielkim trudem stawia zaledwie kilka kroków. Choroba bezlitośnie odbiera mu siły i godność, a żona i syn muszą patrzeć na jego niewyobrażalne cierpienie.
Stan Artura jest krytyczny. Zostawienie go bez dalszej pomocy medycznej to wyrok śmierci. Po tygodniach desperackich poszukiwań i konsultacji, pojawił się promyk nadziei. Rodzina znalazła wspaniałego specjalistę, który zaoferował to, co najcenniejsze – szansę na ratunek.
Artur został zakwalifikowany do skomplikowanej operacji rekonstrukcyjnej, która musi odbyć się natychmiast. Termin wyznaczono na 7 września. Szanse na powodzenie są ogromne! Po zabiegu mężczyzna ma szansę nie tylko przeżyć, ale odzyskać mowę. Znów będzie mógł poczuć smak jedzenia i uśmiechnąć się do żony Wiesławy i syna Huberta. Kiedy dowiedział się, że jest dla niego ratunek, w jego oczach znów pojawiła się wola walki. Czeka na ten dzień jak na zbawienie.
Barierą, której rodzina nie jest w stanie przeskoczyć, są ogromne koszty leczenia. Koszt operacji to ponad 170 000 złotych! Zostało zaledwie kilka tygodni, by zapłacić za życie człowieka, który jest dla swoich bliskich całym światem. Żona i syn wyczerpali wszystkie swoje oszczędności i możliwości.
Dlatego społeczność i ludzie dobrej woli są teraz ich jedyną deską ratunku:
Każda złotówka to krok do życia: Nawet najdrobniejsza wpłata przybliża Artura do operacji, bez której po prostu odejdzie.
Czasu jest dramatycznie mało: Pełna kwota musi zostać zebrana do 7 września. Choroba nie poczeka na spóźnialskich.
Twoje udostępnienie ma moc: Jeśli nie możesz wpłacić, prześlij tę historię dalej. Gdzieś tam są ludzie, którzy mogą pomóc.
Żona i syn od wielu lat walczą ze śmiertelnym przeciwnikiem, który za wszelką cenę chce odebrać im ukochanego męża i tatę. Nie można pozwolić na to w momencie, w którym na horyzoncie pojawiła się realna szansa na ocalenie. Nie odwracajmy wzroku. Podarujmy Arturowi szansę na życie i pomóżmy mu odzyskać głos, którym po operacji sam zechce podziękować za ratunek.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze