- A na co nie będzie w przyszłym roku pieniędzy? - To będzie trudny rok budżetowy, ponieważ chcę złapać złoty środek między racjonalizacją wydatków bieżących, a dalszym inwestowaniem w infrastrukturę. Dokładnie przyjrzeliśmy się wydatkom na oświatę, jest tu niewielka możliwość dokonania korekt. Dlatego popieram apel samorządowców do rządu o zwiększenie finansowania oświaty. Ograniczymy wydatki na wynagrodzenia. To nie będą popularne decyzje, ale odpowiedzialne. Musimy niestety zmniejszyć liczbę etatów w samym urzędzie, w instytucjach kultury, jednostkach organizacyjnych. Nie wyobrażam sobie przerzucać ciężaru zmian w samorządzie na barki mieszkańców, zwiększając podatki czy inne daniny. Szanuję zdanie Łukasza Ciołka, ale wypowiadając się o zwiększeniu podatków w gminie znacząco się myli. Wiem, że jak ogląda się gminę Wołów zza przyciemnionej szyby służbowego samochodu spółki skarbu państwa, świat wygląda inaczej. Zamiast krytykować politykę podatkową gminy powinien apelować do kolegów z partii o środki na oświatę, edukację, inwestycje. - Od kiedy starosta z Wołowa jest na zwolnieniu lekarskim (w październiku miał wylew, - przyp. red.), powiatem rządzi wicestarosta Jarosław Iskra z Brzegu Dolnego. Jaki ma to wpływ na gminę? - Pan Jarosław Iskra to młody, wykształcony człowiek i jestem przekonany, że gdyby pracował w gminie Wołów, to również dostałby szansę rozwoju. Szkoda mi tylko, że energia i wiedza, którą mógłby wnieść do pracy Starostwa Powiatowego jest skutecznie tłamszona. Sekretarz Andrzej Nejman, którego mieszkańcy gminy Wołów doskonale znają i nie raz ocenili go w wyborach, według mojej opinii nie powinien mieć istotnej roli w kształtowaniu samorządu. Podczas nieobecności Janusza Dziarskiego to właśnie on, z tylnego siedzenia zarządza starostwem. Szkoda mi również, że starsze pokolenie, wychowane na antagonizmie Wołowa i Brzegu Dolnego skutecznie blokuje możliwość porozumienia się samorządów. Liczę, że kiedy Stanisław Jastrzębski i jego otoczenie zejdą z politycznej sceny to wszystko wróci do normy. Januszowi Dziarskiemu życzę powrotu do zdrowia, a Jarosławowi Iskrze życzę wielu sił. Boję się, że brak merytorycznego wsparcia może go wiele kosztować osobiście. Niestety, to on ponosi odpowiedzialność za decyzje, które podejmuje się obecnie poza Zamkiem Piastowskim. - Odsunięcie Pana radnych od decydowania w powiecie to jakaś zemsta kilku radnych z Wołowa na panu, aby tylko pana odsunąć od współdecydowania? - Jeśli odsunięcie od zarządzania powiatem mnie i doskonale przygotowanych merytorycznie radnych: Kazimierza Pakulskiego, Bartosza Granata, Urszuli Wojtyło, Macieja Nejmana i Michała Gołębia jest zemstą za poprzednią kadencję powiatu, to mogę być tylko dumny. Aż tak mocno musiało zaboleć kolegów samorządowców, że przywróciliśmy zrównoważony rozwój powiatu. Po wielomilionowych inwestycjach w Brzegu Dolnym – budowie wiaduktu, przebudowie al. Jerozolimskich, ul. 3 Maja i wielu innych w gminie Brzeg Dolny pozostały dwie drogi powiatowe do wyremontowania. Chociaż sieć ich dróg jest najkrótsza w powiecie. Przerzuciliśmy ciężar inwestycji na największą gminę Wołów i najuboższą – Wińsko. Jeśli odsunięcie od władzy mam rozumieć jako sprzeciw wobec takiej polityki, to OK., przyjmuję. Mam tylko nadzieję, że zareagują mieszkańcy. Przecież ciężko będzie moim kolegom z PiS przekonać swoich wyborców, że racjonalna jest koalicja z Platformą Obywatelską, wsparta przez Lewicę w postaci byłego funkcjonariusza SB. Ciężko będzie umotywować to ideologicznie, ale jeszcze ciężej będzie pokazać zysk dla gminy Wołów. - Jak pan zamierza walczyć z kłamstwami na Facebooku, które rozlewają się na temat pracy pana i urzędników. Pytam, bo dziennikarze w całej Polsce rozpoczęli akcję walki z fake newsami. - Kłamstwa na Facebooku, kłamstwa w ustach radnych opozycji. Ile już tego było? Nieślubne dzieci na Ukrainie... Już sam nie wiem, czy syn, czy córka.. Spalarnia, pod którą remontuję drogi, aby odpady komunalne zwozić z całego województwa. Dużo tego było przez 9 lat. Nie jestem ulubieńcem pani Ewy Łukacz z Lubiąża. Nie ubolewam. Fake newsem mógłbym nazwać co drugi wyprodukowany przez nią post. Opiera się na domysłach, plotkach... Nie jest to poważne. Nie mam czasu czytać efektów jej wybujałej wyobraźni, ale czasami jestem do tego zmuszony - kiedy rusza moją rodzinę, przyjaciół lub przekracza kolejną granicę dobrego smaku. Obecnie jestem z nią w sporze sądowym i liczę, że część nieprawdziwych informacji sprostuje. Niestety, mam wrażenie, że w swoich posunięciach pani Łukacz czuje się całkowicie bezkarna. Przecież nawet jeśli przegra, to sąd nie pociągnie jej do dotkliwej odpowiedzialności finansowej, ponieważ jest rencistką. Przez te 9 lat jej i mojej działalności tylko raz poczułem się osobiście urażony postępowaniem tej pani. Kiedy mój wieloletni przyjaciel, radny i sołtys Rataj Jan Wiącek leżał na łożu śmierci, pani Łukacz opublikowała zdjęcie niewykoszonego boiska i zarzucała mu brak zainteresowania stanem wioski. Zastanawiam się tylko, kto finansuje te wybryki. Nowe aparaty, mikrofony kierunkowe i inne bardzo drogie wyposażenie, które służy tylko temu, aby pokazać mnie w złym świetle. Na to pytanie odpowiedzią są pewnie uśmiechnięte twarze z jej strony facebookowej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze