Pomnik przed zniszczeniem[/caption] W 1944 r. w Hucie Pieniackiej funkcjonowała polska samoobrona, która 23 lutego wdała się w walkę z ukraińskimi esesmanami. Z tego powodu 28 lutego wieś stała się celem akcji pacyfikacyjnej policyjnego batalionu SS złożonego z Ukraińców, będących ochotnikami do dywizji SS Galizien, a także lokalnego oddziału UPA. W ataku uczestniczyli także ukraińscy cywile. W czasie pacyfikacji doszło do bestialskich mordów, także na kobietach i dzieciach. Z tysiąca mieszkańców i znacznej liczby uciekinierów z innych wołyńskich miejscowości atakowanych przez UPA przeżyły tylko 162 osoby. Wieś została zrównana z ziemią. Najwięcej ocalałych mieszkańców Huty Pieniackiej trafiło po wojnie do Brzegu Dolnego i Wołowa. - Dlatego co roku ruszają pielgrzymki z Polski w rocznicę masakry 28 lutego 1944r – mówi Aleksander Orłowski z Wołowa. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, przypomina, że w 2010 roku pod tym pomnikiem prezydent Lech Kaczyński spotkał się z ówczesnym prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką, biorąc udział w uroczystościach ku pamięci pomordowanych Polaków. - Takie barbarzyństwo jest wymierzone w państwo polskie. Wysadzenie w powietrze pomnika, który składa się z krzyża i tablic poświęconych pomordowanym jest aktem barbarzyńska, wobec którego władze Ukrainy i Polski nie mogą przejść obojętnie. Równocześnie nie może być zgody, że Ukraina, która hojnie korzysta z polskiej pomocy i aspiruje do UE i NATO będzie tolerować takie akty wandalizmu. To nie jest tylko jakieś drobne uszkodzenie - użyto materiałów wybuchowych. Pytanie, co władze ukraińskie robią, żeby taki akt barbarzyństwa, czy wręcz terroru, wyjaśnić. To, że pomnik wysadzono w powietrzne, świadczy o tym, że albo strona ukraińska kompletnie nie panuje nad tym, co się dzieje na zachodzie Ukrainy, albo wręcz przymyka na to oczy – mówi duchowny. Starosta Powiatu Wołowskiego Maciej Nejman mówi wprost, że takie barbarzyństwo powinno spotkać się z odzewem na szczeblu państwowym, ponieważ nikt nie wierzy, że mogli to zrobić Rosjanie. - Tam jest duży ośrodek nacjonalizmu i trudno będzie uwierzyć, że nie zrobili tego banderowcy - mówi starosta M. Nejman. Rusłan Szyszka, były starosta Rejonu Brody powiedział nam, że to jest prowokacja rosyjskich służb, ponieważ Ukraina od lat dobrze współpracuje z Polską. –W każdej rodzinie ktoś pracuje w Polsce i nie ma powodów do niechęci czy wrogości – mówi Rusłan Szyszka. Natomiast mieszkańcy ukraińskiej Hołubicy powiedzieli nam, że sami chcieliby wiedzieć, kto to zrobił. Odsłonięcie zdewastowanego pomnika ofiar UPA w Hucie Pieniackiej
Na Ukrainie 26 lutego 2017 r. odbyły się obchody upamiętniające 73. rocznicę zbrodni w Hucie Pieniackiej. W uroczystości wzięli udział mieszkańcy powiatu wołowskiego, potomkowie polskich mieszkańców Huty Pieniackiej oraz reprezentanci władz samorządowych Wołowa z burmistrzem Dariuszem Chmurą i wiceprzewodniczącym Łukaszem Ciołkiem. Obecni byli też: gubernator obwodu lwowskiego Ołeh Syniutka oraz ambasador RP na Ukrainie, Jan Piekło. [reklama]
Pomnik został odbudowany przy udziale lokalnej społeczności. Pomimo dobrych chęci ze stron ukraińskich władz, na uroczystościach obecni byli faszyści ukraińscy z barwami kolaboranckiej UPA. Do tej pory nie wykryto jednak sprawców, stojących za wysadzeniem i zniszczeniem pomnika. Kolejny raz zdewastowano pomnik w Hucie Pieniackiej Na Ukrainie ponownie zniszczono wysadzony w styczniu i odnowiony pod koniec lutego pomnik Polaków pomordowanych w 1944 r. w Hucie Pieniackiej w obwodzie lwowskim. Zdjęcia, które dokumentują dewastację, umieszczono we wtorek w mediach i sieciach społecznościowych. Przedstawiają obraźliwe napisy, symbol runiczny formacji 2 Dywizji Pancernej SS Das Reich, który obecnie używany jest przez ukraiński nacjonalistyczny batalion ochotniczy AZOW (walczący w Dobasie). Krzyż w Hucie Pieniackiej zniszczono mniej więcej w tym samym czasie, co monument Polaków zabitych w Podkamieniu oraz pomnik profesorów lwowskich. Zdewastowane zostały one w ostatni weekend.
Na krzyżu w Hucie Pieniackiej umieszczono wymalowaną czerwoną farbą swastykę, a pod nią wykonany czarną farbą herb Ukrainy, tryzub. Na stojących obok tablicach z nazwiskami ofiar zbrodni umieszczono napis: "Smert Lacham" (Śmierć Lachom). Są też określenia wulgarne "qu..." i znaki nacjonalistów ukraińskich batalionu ochotniczego AZOW, który odwołuje się do zbrodniczej formacji hitlerowskiej SS Das Reich. Tuż po wysadzeniu pomnika i obecnie, znajomi ukraińscy mówią, że zrobili to ich banderowcy i nacjonaliści. Tylko, że nikt ich nie aresztuje, ponieważ są to rodziny umocowane samorządowo. red.