Wracam do klasztoru pocysterskiego w Lubiążu. Za każdym razem, kiedy tu wchodzę, widzę to samo, ogrom miejsca, które przetrwało więcej, niż powinno. Między pustką a odnowionymi salami, między ciszą a śladami dawnej potęgi. To nie jest już tylko opowieść o upadku. To także historia tego, co mimo wszystko zostało i tego, co wciąż próbuje się tu ocalić.
-Proszę zobaczyć... to jest nasza historia - mówi Magdalena Moskal z Fundacji Lubiąż, która pokazuje nam główne sale w klasztorze pocysterskim w Lubiążu i zatrzymuje się przy ścianie. Stoją tam ramy. Puste. I to one robią największe wrażenie.
W takich ramach wisiały kiedyś obrazy Michaela Willmanna, jednego z najwybitniejszych malarzy baroku na Śląsku, nazywanego „Śląskim Rembrandtem". Tworzył tutaj, dla Cystersów. To oni dali mu przestrzeń, mecenat i zamówienia. Dziś jego dzieła są rozproszone.
Widziałam je. Jeździłam po Polsce, wchodziłam do kościoł�......
To jest tylko fragment tekstu - jeśli chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium musisz wykupić dostęp.
Pozostało 90% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze