Wczoraj burmistrz Wołowa Dariusz Chmura w rozmowie z Kurierem Gmin tłumaczył powody planowanego przeniesienia Przedszkola „Niezapominajka” do budynku szkoły w Lubiążu. Wskazywał na spadającą liczbę dzieci i wysokie koszty utrzymania placówki. Zasugerował również, że najlepszym rozwiązaniem mogłoby być utworzenie stowarzyszenia, które poprowadziłoby małe przedszkole. Liczył przy tym na zrozumienie i wsparcie radnej Agnieszki Sabat w wyjaśnianiu sytuacji mieszkańcom.
Poniżej publikujemy treść oświadczenia i odpowiedzi na pytania redakcji.
"Na wstępie chcemy stanowczo zdementować pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty, jakoby pani Agnieszka Sabat – jako radna – miała podsycać emocje i niepokoje wśród mieszkańców Lubiąża. To nieprawda i głęboko niesprawiedliwa sugestia. Chcemy jasno zaznaczyć, że to my – rodzice dzieci uczęszczających do Przedszkola „Niezapominajka” – zwróciliśmy się do niej z prośbą o wsparcie w obliczu planowanych zmian, które budzą nasze uzasadnione obawy.
Pani radna nie tylko nie odmówiła pomocy, ale jako osoba bezpośrednio zaangażowana – również jako mama jednego z przedszkolaków – w pełni rozumiała nasze zaniepokojenie i naturalną potrzebę rozmowy z władzami oraz wyrażenia wspólnego stanowiska.
Nasza troska nie ma charakteru politycznego, nie wynika z emocjonalnych impulsów czy chęci wzbudzania zamieszania – dotyczy wyłącznie dobra dzieci i przyszłości przedszkola, które od lat jest ważną częścią społecznego życia Lubiąża. Nasze działania są podyktowane poczuciem odpowiedzialności i troską o bezpieczeństwo najmłodszych – to wartości, które powinny być nadrzędne dla każdej społeczności i każdego samorządu.
Reprezentujemy nie tylko rodziców, ale również dziadków, opiekunów i wielu mieszkańców, którzy z troską i niepokojem patrzą na los placówki, będącej ważnym miejscem integracji, edukacji i opieki nad najmłodszymi mieszkańcami naszej miejscowości.
Rozumiemy, że samorządy działają w określonych uwarunkowaniach – zarówno demograficznych, jak i finansowych. Nie odrzucamy tych realiów. Jednak wierzymy, że ekonomia – choć ważna – nie może być jedynym kryterium podejmowania decyzji, zwłaszcza gdy dotyczą one najbardziej wrażliwej grupy społecznej, jaką są dzieci.
Dobro, rozwój i bezpieczeństwo najmłodszych muszą być zawsze na pierwszym miejscu. I właśnie dlatego nie godzimy się na pośpieszne działania, brak przejrzystości i ignorowanie głosu rodziców oraz społeczności lokalnej.
Jakie są największe obawy związane z przeniesieniem przedszkola do budynku szkoły?
Nasze główne obawy dotyczą bezpieczeństwa i komfortu dzieci. Przedszkolaki potrzebują spokojnego, dostosowanego do ich wieku środowiska – tymczasem szkoła to miejsce zupełnie inaczej zorganizowane, z większym hałasem i intensywnym ruchem uczniów. Obawiamy się, że młodsze dzieci nie będą miały zapewnionych odpowiednich warunków do wypoczynku, nauki i zabawy.
Niepokoi nas również brak informacji o tym, jak dokładnie miałoby wyglądać dostosowanie szkoły do potrzeb przedszkolaków. Na zebraniu padła informacja , że przedszkole zostanie przeniesione, żadnych konkretów, żadnych konsultacji społecznych. Doświadczenia z wcześniejszego przeniesienia pokazały, że taka zmiana może skutkować poważnymi zaniedbaniami – przypominamy choćby sytuację, w której jedno z dzieci samodzielnie opuściło budynek i zostało zatrzymane dopiero w drodze do domu. Nie chcemy, by taka sytuacja się powtórzyła.
Czy warunki w nowej lokalizacji będą wystarczające?
Uważamy, że nie. Nie mamy zaufania do tego, że dostosowanie szkoły zostanie wykonane z należytą starannością. W przeszłości obserwowaliśmy wiele gminnych inwestycji, które kończyły się fiaskiem lub były realizowane prowizorycznie- jak choćby budynek przy ul. Willmanna czy marina. Mamy obawy, że także i w tym przypadku potrzeby najmłodszych nie zostaną potraktowane priorytetowo.
Wciąż brakuje konkretów – nie wiemy, jak będą wyglądać sale, toalety czy plac zabaw. Tymczasem przedszkole to nie tylko budynek – to przestrzeń przystosowana do rozwoju dziecka, a nie zwykła sala lekcyjna. Bez jasnych planów i konsultacji z rodzicami trudno mówić o bezpieczeństwie i dobrych warunkach.
Co sądzicie Państwo o argumentach burmistrza dotyczących demografii i kosztów?
Rozumiemy argumenty ekonomiczne, ale uważamy, że są one zbyt uproszczone. W innych gminach, mimo niżu demograficznego, podejmuje się działania mające na celu przyciąganie młodych rodzin – przez tworzenie przedszkoli i żłobków. My niestety nie widzimy takich działań u siebie. Unas wiecznie słyszemy tylko , że się nie opłaca, że się nie da. Dzieci odchodzą z lubiąskiej szkoły, przedszkole staje się dla rodziców też coraz mniej atrakcyjne.
Największym problemem jest naszym zdaniem nie demografia, ale niedostateczne zaangażowanie i brak wizji ze strony osób zarządzających oświatą. Trudno mówić o przeniesieniu przedszkola, jeśli wcześniej nie podjęto żadnych prób jego realnego wsparcia.
Czy wydzielenie sal i placu zabaw w szkole rozwiewa wątpliwości?
Niestety nie. Przedszkole to coś więcej niż osobne sale i ogrodzony plac zabaw. To przestrzeń tworzona z myślą o najmłodszych, dostosowana do ich wieku, potrzeb sensorycznych i emocjonalnych. Dzieci wymagają spokoju, bezpieczeństwa i stabilności – czego trudno oczekiwać w budynku szkoły, gdzie codzienne funkcjonowanie wygląda zupełnie inaczej.
W naszym przedszkolu są dzieci wymagające szczególnej opieki i ciszy – dla nich taka zmiana może być szczególnie trudna. Obawiamy się, że nowe miejsce nie będzie odpowiadało ich potrzebom.
Jakie rozwiązanie byłoby najlepsze dla dzieci?
Najlepszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie przedszkola w dotychczasowym miejscu i zainwestowanie w modernizację budynku – np. w ocieplenie, nowoczesne źródła ogrzewania czy stworzenie żłobka. Wierzymy, że przy odpowiednim podejściu można znaleźć sposoby na obniżenie kosztów i zwiększenie liczby dzieci – również spoza Lubiąża.
Obawiamy się, że zamknięcie przedszkola to pierwszy krok do całkowitego odebrania tej przestrzeni lokalnej społeczności. Przeniesienie przedszkola byłoby początkiem nieodwracalnych zmian. Już teraz mówi się o przekształceniu budynku w Dom Pomocy Społecznej. Jeśli tak się stanie, lokalna społeczność utraci na zawsze ważne miejsce życia publicznego.
Czy rodzice są gotowi przejąć prowadzenie przedszkola w formie stowarzyszenia lub fundacji?
Jesteśmy otwarci na wszelkie formy wsparcia i współpracy. Jeśli znajdzie się fundacja lub stowarzyszenie gotowe do poprowadzenia placówki, chętnie podejmiemy współpracę. Ale jako rodzice nie czujemy się kompetentni, by samodzielnie prowadzić przedszkole. To zadanie gminy – jako organu odpowiedzialnego za edukację.
Oczekujemy, że władze lokalne wezmą odpowiedzialność za zapewnienie naszym dzieciom bezpiecznego i godnego miejsca do nauki i rozwoju – bo właśnie tego wymagają od nich obowiązujące przepisy i społeczna odpowiedzialność.
Demografia jest zmienna – ale przedszkole to inwestycja w przyszłość. Zamiast zamykać i rezygnować, warto zmienić narrację: z "nie da się" na "wykorzystajmy potencjał".
„Niezapominajka” to placówka z tradycją, działająca w dostosowanym budynku, z pięknym otoczeniem. Zamiast ją zamykać, doceniajmy i rozwijajmy to, co już mamy."
Pod oświadczeniem podpisują się Rodzice dzieci uczęszczających do placówki: Paulina Kupiec, Tomasz Bytof, Aleksandra Rewak-Pańkowska, Anna Rykowska, Ewa Łątka, Agnieszka Sabat, Agnieszka Wojtyła, Maciej i Patrycja Karwowscy
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze