Mieszkańcy Brzegu Dolnego znów duszą się od smrodu, który – jak co roku – unosi się nad miastem. Źródłem uciążliwości jest oczyszczalnia ścieków PCC Rokita S.A., ale ani zakład, ani radni z komisji ochrony środowiska nie potrafią (lub nie chcą) skutecznie zareagować. Mimo że problem trwa od lat, a emocje wśród mieszkańców sięgają zenitu, oficjalnych działań brak. Kto naprawdę bierze odpowiedzialność za komfort życia w mieście?
Tydzień temu, po licznych interwencjach mieszkańców Brzegu Dolnego, pisaliśmy w Kurierze Gmin o nieznośnym odorze unoszącym się zarówno w dzień, jak i w nocy – odczuwalnym na trzech osiedlach. Problem, który nasila się szczególnie w porze letniej, od lat ma swoje źródło w oczyszczalni ścieków działającej na terenie zakładów PCC Rokita S.A.
Mieszkańcy skarżą się na brak możliwości otwierania okien, spędzania czasu na świeżym powietrzu, bóle głowy, duszności i codzienny dyskomfort. – Smród jest tak silny, że człowiek budzi się w nocy – mówią wprost. Ich frustracja znajduje ujście w mediach społecznościowych. Coraz mniej osób wierzy w składane obietnice – oczekują konkretnych działań.
W ubiegłym tygodniu cytowaliśmy wypowiedź rzeczniczki PCC Rokita, Izabelli Zalewskiej, która zapewniała, że rozpoczęto prace związane z czyszczeniem zbiorników. Wysłaliśmy również zapytanie do Komisji Ochrony Środowiska Rady Miejskiej. Przewodnicząca Martyna Owczarz oraz radni Rafał Jastrzębski, Marcin Tokarz i Monika Wiśniewska przesłali odpowiedź, w której czytamy:
"Do Urzędu Miejskiego w ostatnim czasie nie wpłynęły żadne oficjalne zgłoszenia od mieszkańców dotyczące uciążliwych odorów z oczyszczalni ścieków. Zachęcam mieszkańców do zgłaszania tego typu niedogodności – każdy sygnał jest dla nas istotny i stanowi podstawę do dalszych działań."
Radni przypomnieli również, że podczas posiedzenia Komisji Ochrony Środowiska w sierpniu 2024 roku – które odbyło się na terenie firmy PCC Rokita – spółka zobowiązała się do bieżącego informowania Urzędu Miejskiego o wszelkich działaniach mogących powodować uciążliwości zapachowe. Od tamtej pory żadna taka informacja jednak nie wpłynęła.
"To na spółce, jako podmiocie prowadzącym działalność o potencjalnie negatywnym wpływie na otoczenie, spoczywa odpowiedzialność za transparentne informowanie zarówno mieszkańców, jak i władz samorządowych o działaniach mogących powodować uciążliwości. Brak takiej komunikacji utrudnia podejmowanie skutecznych działań i budzi uzasadnione niezadowolenie społeczne" – napisali członkowie Komisji.
Co na to PCC Rokita S.A.?
Poprosiliśmy o komentarz w sprawie realizacji ustaleń z Komisją. Rzeczniczka Izabella Zalewska odpowiedziała:
"Czyszczenie zbiorników w oczyszczalni ścieków to złożony proces technologiczny. Jesteśmy na etapie testowania nowych metod usuwania osadu, które pozwolą na ograniczenie uciążliwości zapachowych. Nie jest to na razie proces ciągły. Jak tylko podejmiemy decyzję o właściwym rozwiązaniu, oczywiście poinformujemy Urząd Miejski."
Gmina swoje, zakład swoje – a mieszkańcy?
Na razie wygląda to jak wymiana pism i obowiązkowych odpowiedzi. Gdyby spółka rzeczywiście informowała urząd o planowanych działaniach, a urząd przekazywałby tę wiedzę mieszkańcom, wiele emocji można by było wyciszyć. Niestety – tej komunikacji brak. Zamiast tego mamy frustrację, domysły i codzienny smród, z którym mieszkańcy zostają sami.
Bo ostatecznie wszyscy oczekują tylko jednego: żeby przestało śmierdzieć.
Zachęcamy mieszkańców do oficjalnego składania skarg na uciążliwości zapachowe – najlepiej pisemnie, do Urzędu Miejskiego, radnych, Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska lub bezpośrednio do PCC Rokita S.A.
Brak zgłoszeń to brak reakcji. A niektórzy najwyraźniej nie czują, co się dzieje.
Historia smrodu
Tymczasem przypomnijmy: Problem - jak podkreślają mieszkańcy - nie jest nowy, ale latem staje się nie do zniesienia. - Każde lato wygląda tak samo. Gdy tylko przychodzą upały, smród wraca. Nie da się otworzyć okien, wyjść na spacer, normalnie funkcjonować - relacjonują mieszkańcy. W ostatni weekend odór rozprzestrzeniał się niemal po całym mieście. Skargi płynęły z każdego osiedla - od Starego Miasta po domki jednorodzinne na os. Fabrycznym. W mediach społecznościowych roi się od komentarzy, a cierpliwość ludzi się kończy. Mają dość obietnic, pism i spotkań, które od lat nie przynoszą żadnych efektów. Oczyszczalnia na terenie zakładów PCC Rokita odbiera zarówno ścieki przemysłowe, jak i komunalne. Od lat jest powodem interwencji i kontroli. Organizowano konsultacje, prowadzono ankiety, przeprowadzano inspekcje - ale konkretów nadal brak. Rzeczniczka PCC Rokita, Izabella Zalewska, co roku podobnie tłumaczy sprawę:
- Rozpoczęliśmy czyszczenie zbiorników w oczyszczalni ścieków. Niestety, może to wiązać się z wystąpieniem nieprzyjemnego zapachu. Proces technologiczny wymaga usunięcia zalegających osadów. Dołożymy wszelkich starań, aby ograniczyć emisję zapachów.
Komentarze mieszkańców: Anna: - W nocy najbardziej śmierdzi. Prawdopodobnie z oczyszczalni - to się powtarza co roku.
Bożena: - Każde lato to samo. Nie da się spać przy otwartym oknie. A przecież nie zamkniemy się w dusznych mieszkaniach, kiedy upał nie odpuszcza. To uciążliwe i nie do zniesienia.
Stanisław: - Poskarżycie się? I co z tego? Od lat śmierdzi i dalej będzie śmierdzieć. Bo nikt z tym nic nie robi.
Historia problemu: "To śmierdzi od lat"
Problem uciążliwego zapachu z oczyszczalni ścieków w Brzegu Dolnym ciągnie się od lat. Mieszkańcy skarżą się na fetor zwłaszcza latem - gdy wysoka temperatura i brak wiatru sprzyjają rozprzestrzenianiu się nieprzyjemnych woni. Już kilkanaście lat temu mieszkańcy osiedli położonych najbliżej zakładów PCC Rokita zgłaszali, że w niektóre dni "nie da się oddychać". Problem poruszany był na sesjach Rady Miejskiej, w pismach do urzędu i wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska. Mimo interwencji - niewiele się zmieniało. W 2016 roku po silnej fali upałów zorganizowano zbieranie podpisów pod petycją do władz i spółki PCC. Sprawą zajęła się nawet delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, która przeprowadziła kontrole. Wskazano potrzebę modernizacji infrastruktury i poprawy szczelności zbiorników. W 2021 roku zapowiadano działania naprawcze. Deklarowano inwestycje ograniczające uciążliwość zapachową. Jednak - jak zauważają mieszkańcy - każde lato przynosi to samo. Smród wraca, a konkretne rozwiązania wciąż nie zostały wdrożone. Temat wielokrotnie wracał na obrady Rady Miejskiej. Pojawiały się postulaty przeniesienia komunalnych ścieków do innej oczyszczalni. Bezskutecznie. Czy nowa Rada zajmie się problemem? To sprawa dla komisji ochrony środowiska. Do tej pory temat nie był poruszany.
Mieszkańcy chcą konkretów, nie kolejnych deklaracji. Oczekują zdecydowanych działań od spółki, radnych i służb ochrony środowiska. Tymczasem kolejny letni sezon przynosi stary, dobrze znany zapach - i coraz większą frustrację.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To prawda,ludzie którzy tam pracują lub pracowali wiedzą z czym mają do czynienia.Pracownicy tak naprawdę już nie czują smrodu bo już są tak przesiąknięci tą chemią raczej zakonserwowani.Nie którzy pracują tam całe życie,są przypadki że po osiągnięciu wieku emerytalnego,odchodzą na emeryturę a po roku już umierają.Koszmar
To prawda,ludzie którzy tam pracują lub pracowali wiedzą z czym mają do czynienia.Pracownicy tak naprawdę już nie czują smrodu bo już są tak przesiąknięci tą chemią raczej zakonserwowani.Nie którzy pracują tam całe życie,są przypadki że po osiągnięciu wieku emerytalnego,odchodzą na emeryturę a po roku już umierają.Koszmar