Reklama

Święta w cieniu komentarzy. O tym, jak łatwo krzyczeć, a trudniej budować

Polska coraz częściej wydaje mi się krajem kłótliwym. Zawsze najbardziej o politykę, o podziały, o to, kto z kim, kto przeciw komu. I chyba to właśnie z góry schodzi na dół. Do naszych miasteczek, gmin, ulic, klatek schodowych, do internetu, pod lokalne posty, pod zwykłe informacje o życiu mieszkańców.

 


 

Nie lubimy też, gdy komuś idzie lepiej. Nie wspieram Kuriera Gmin – przeczytałam ostatnio w jednym z komentarzy pod postem.- Zlikwidować, zamknąć. 

 

I wtedy myślę sobie: Boże, czytasz i nie grzmisz. Ile trzeba mieć w sobie napięcia, żeby tak łatwo przychodziło odbieranie sensu czyjejś pracy? Przecież za gazetą nie stoi bezduszna maszyna. Stoją ludzie. Lata wysiłku. Ponad 40 tys. użytkowników co miesiąc, 32 tys. obserwujących na Facebooku. To odpowiedzialność. Wiara, że lokalne słowo jeszcze ma znaczenie.

Reklama

 

Pod innym postem: burmistrz chce wybudować park. I od razu rusza lawina komentarzy. A nie ma na co wydawać pieniędzy? Dziury w drogach, a wy na parki? Zakłady pracy budujcie.

 

W innej gminie śmieci zasypują miasto. I właśnie przy tych śmieciach emocje sięgają zenitu. Zamiast rozmowy – oskarżenia. Zamiast szukania rozwiązań – przerzucanie się winą. Pojawiają się też głosy polityczne, podsycające napięcie. Padają pytania: i co pan teraz zrobi? Chce pan referendum? Zobaczymy, czy pan podskoczy. Jakby to nie był problem wspólny, tylko kolejny pretekst do siłowania się na racje.

Reklama

 Pytania zadawane nie po to, by coś wyjaśnić, tylko by kogoś postawić pod ścianą.

 

Jeszcze gdzie indziej zaginęła dziewczyna. Sprawa poważna, ludzki dramat. A pod postem pojawiają się ci, którzy wszystko wiedzą. Tylko nie tam, gdzie trzeba. Nie w telefonie do służb. W komentarzach.

Pod innym postem, policjantka oskarża policjanta. I czytam: sama chciała, skoro z nim wsiadła do auta.

Nie wierzę, co czytam. Każdy gdzieś ma jakąś matkę, siostrę. I co? Żadnej refleksji.  

Radni chcą postawić wyświetlecze przy drodze: po ch.. wam to? Patrzę i uff już sam Facebook nie wytrzymał i ukrył, bo wulgaryzm a wiązanka była długa. 

Reklama

 

I tak czytam te komentarze i myślę: naprawdę? Nic nie robić? Naprawdę lepiej zatrzymać się w miejscu, niż próbować cokolwiek poprawić, bo ktoś powie, że to niepotrzebne?

 

A potem przychodzi jeszcze jedna refleksja. Wśród tych wszystkich głosów są też tacy, którzy najgłośniej rozliczają innych. Punktują, wytykają, oceniają. Jakby mieli prawo wiedzieć wszystko najlepiej.

 

Tylko że życie nie jest aż tak proste. Bo często ci sami ludzie mają swoje sprawy, swoje niedopowiedzenia, swoje błędy. Tyle że schowane głęboko , jak to się mówi, za paznokciem. Z nadzieją, że nikt nie zauważy.

Reklama

 

A miasto widzi więcej, niż się wydaje. Widzi, pamięta, kojarzy fakty. Tylko bardzo często nie reaguje. Nie dlatego, że nie wie. Raczej dlatego, że nie chce już dolewać oliwy do ognia. Czasem patrzy z dystansem. Czasem z pobłażaniem. Czasem z cichą litością. I milczy.

 

Może właśnie to milczenie jest dziś ważniejsze niż najgłośniejsze komentarze.

 

Bo życie wspólnoty, tej dużej i tej lokalnej, nie polega na tym, by się nawzajem rozliczać przy każdej okazji. Nie polega na tym, by zawsze mieć rację i zawsze mieć ostatnie słowo. Nie da się niczego zbudować, jeśli podstawą jest nieufność i ciągłe podważanie wszystkiego.

Reklama

 

Święta są dobrym momentem, żeby się na chwilę zatrzymać. Nie po to, żeby nagle wszyscy zaczęli się zgadzać. To nierealne. Ale może po to, żeby przypomnieć sobie, że po drugiej stronie jest człowiek. Że każde słowo coś znaczy. Że można inaczej – spokojniej, uważniej.

 

Nie chodzi o to, żeby nie krytykować. Krytyka jest potrzebna. Ale może warto, żeby była uczciwa i proporcjonalna. Żeby nie była tylko odruchem z fejkowego konta, i nawykiem pisania przeciwko wszystkiemu.

 

Bo może nie trzeba robić świata pod najgłośniejszych. Może warto budować go dla tych, którzy nie krzyczą. Którzy robią swoje. Pracują, wychowują dzieci, dbają o swoje otoczenie, pomagają innym. Którzy nie piszą oskarżycielskich komentarzy, ale codziennie dokładają coś od siebie do wspólnego miejsca.

Reklama

 

I może właśnie tego warto się trzymać. Nie hałasu. Nie złości. Tylko zwykłej, spokojnej odpowiedzialności za to, jak żyjemy razem.

 

Bo od tego zaczyna się każda wspólnota. Nawet ta najmniejsza. I tego w te kończące się Święta wszystkim życzę.

[email protected]

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/04/2026 12:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości