W ostatnich dniach strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wołowie trzykrotnie wzywani byli do tzw. „innych zdarzeń”, czyli interwencji medycznych w sytuacjach, gdy w regionie zabrakło dostępnych zespołów ratownictwa medycznego.
Do pierwszej interwencji doszło 17 listopada w Wołowie przy ulicy Leśnej. Z powodu braku wolnej karetki pogotowia, na miejsce skierowano strażaków oraz Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Ostatecznie, po udzieleniu pierwszej pomocy, poszkodowana osoba została przetransportowana do szpitala przez naziemny zespół ratownictwa medycznego, który w międzyczasie stał się dostępny.
Kolejne dwa zdarzenia miały już znacznie bardziej dramatyczny przebieg.
22 listopada – tragiczne zdarzenie w Jakubikowicach
Tego dnia strażacy otrzymali zgłoszenie o mężczyźnie znalezionym nieprzytomnym, leżącym na ziemi w jednym z mieszkań w Jakubikowicach. Jak relacjonuje Daniel Lisiecki, rzecznik wołowskiej straży pożarnej, u poszkodowanego doszło do zatrzymania krążenia. Zanim na miejsce dotarły służby, bliscy próbowali samodzielnie przywrócić mężczyźnie funkcje życiowe.
Po przejęciu akcji ratunkowej strażacy kontynuowali resuscytację, a następnie działania przejął zespół ratownictwa medycznego. Mimo wysiłków wszystkich służb, życia mężczyzny nie udało się uratować.
23 listopada – kolejne wezwanie, tym razem do Rudawy
Dzień później strażacy ponownie zostali wezwani do nagłego zdarzenia medycznego, tym razem w Rudawie. Nieprzytomnego mężczyznę znaleziono w kotłowni jednego z budynków. Niestety, pomimo podjętej reanimacji, również w tym przypadku nie udało się przywrócić czynności życiowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze