Rozmowa z burmistrzem Wołowa Dariusz Chmura, który od 2010 roku kieruje gminą w czasach intensywnych zmian. Gdy w grudniu 2010 roku obejmował urząd, musiał w pierwszej kolejności zmierzyć się z brakiem środków na wypłaty dla pracowników. Dziś bilans jego kadencji to zrealizowanych inwestycje na 327,2 mln zł w perspektywie 15 lat, trudne lekcje związane z hejtem i presją społeczną oraz konsekwentna polityka rozwoju oparta na sięganiu po środki zewnętrzne. W rozmowie z Kurierem Gmin burmistrz Wołowa wraca do początków swojej drogi, mówi o decyzjach, których żałuje, o projektach, które zmieniły bezpieczeństwo i jakość życia mieszkańców, oraz o tym, dlaczego zadłużenie, wbrew obiegowym opiniom, bywa narzędziem rozwoju, a nie jego zaprzeczeniem.
Kurier Gmin: Zanim 15 lat temu został Pan burmistrzem, był Pan radnym, przewodniczącym rady, pracował Pan jako nauczyciel. W 2010 roku wygrał Pan wybory i nagle wziął na siebie odpowiedzialność nie za klasę uczniów, lecz za tysiące mieszkańców i wielomilionowy budżet gminy. Co było wtedy dla Pana najtrudniejsze?
Dariusz Chmura, burmistrz Wołowa: Nie miałem tzw. naleciałości samorządowych. Patrzyłem na gminę świeżym okiem, na jej strukturę, mechanizmy i ludzi, których dopiero poznawałem. Nie wychodziłem z założenia, że wiem wszystko. Raczej widziałem, jak wiele rzeczy trzeba poukładać od nowa. Największym wstrząsem było dla mnie to, że pod koniec roku zabrakło pieniędzy na wypłaty. Przypomnę, że Burmistrzem zostałem na początku grudnia 2010 roku. To był mój pierwszy i najpilniejszy problem – zrobić wszystko, by ludzie nie zostali bez środków na święta. I udało się.

Kurier Gmin: Mówi się, że mieszkańcy są niecierpliwi i nie ma taryfy ulgowej dla nowego burmistrza: wybraliśmy – to teraz pracuj. To rola niewdzięczna i nie każdy się w niej odnajduje. Pan wytrwał 15 lat. Kiedy presja była największa?
- Presja towarzyszy burmistrzowi właściwie od pierwszego dnia i nie znika nigdy. Ale były momenty, gdy była szczególnie odczuwalna. Najtrudniejsze były początki, kiedy trzeba było podejmować decyzje szybko, bez taryfy ulgowej, a jednocześnie budować zaufanie. Ogromna presja pojawiała się też w chwilach kryzysowych: przy opóźnieniach inwestycji, problemach z finansowaniem, zmianach przepisów czy wtedy, gdy trzeba było powiedzieć "nie", mimo że oczekiwania mieszkańców były zupełnie inne. W tamtym momencie wszyscy zmierzyliśmy się z galopującą inflacją, co przełożyło się na duży wzrost cen. Najbardziej odczuły to samorządy realizujące wielomilionowe inwestycje- między innymi nasza gmina. W trakcie realizacji wielu dużych inwestycji ich koszt wzrastał a gmina nie miała dodatkowych środków na zmianę wartości zaplanowanych kontraktów. To był czas dużego napięcia i trudnych decyzji, aby nie rezygnować z planowanych do realizacji inwestycji i jednocześnie utrzymać stabilność finansową. Największą presja to jednak ta wewnętrzna – świadomość, że każda decyzja dotyka realnego życia ludzi i że nie da się zadowolić wszystkich. A jednak konsekwencja w działaniu oraz zaufanie do zespołu, z którym pracowałem, dawały siłę, by mimo wszystko realizować zaplanowane zadania.

Kurier Gmin: Przez te 15 lat przez gminę przeszły setki milionów złotych inwestycji, z których do najważniejszych zaliczyć należy: przebudowy głównych ulic i dróg na terenie gminy, chodniki, ciągi pieszo rowerowe, sieci wodno- kanalizacyjne, obejście Wołowa nazywane "małą obwodnicą" choć sama nazwa była często przedmiotem krytyki i hejtu. Czy ten hejt sprawiał, że czasem wycofywał się Pan z decyzji? Z jakich projektów – z dzisiejszej perspektywy – najbardziej Pan żałuje, że się wycofał?
- Hejt był i jest częścią tej pracy – szczególnie przy dużych inwestycjach, które ingerują w codzienność mieszkańców. Krytyka sama w sobie nie była powodem do wycofywania się z decyzji, ale bywała czynnikiem, który zmuszał do ich odkładania, modyfikowania albo szukania kompromisów. Z perspektywy czasu najbardziej żałuję tych projektów, które były przygotowane, miały sens rozwojowy, ale zabrakło odwagi, czasu albo społecznej akceptacji, by doprowadzić je do końca. Przykładem takiej inwestycji była "Budowa instalacji do segregacji i przetwarzania odpadów komunalnych", z której to inwestycji wycofałem się ponieważ interpretowana była ona jako "spalarnia". Do dzisiaj ponosimy skutki braku realizacji tej inwestycji. Czasem ustępstwo wobec presji wydaje się rozsądne "tu i teraz", ale po latach widać, że gmina mogła być dziś o krok dalej. To jedna z trudniejszych lekcji tej pracy – że nie każda dobra decyzja od razu spotyka się ze zrozumieniem, a odpowiedzialność polega czasem na tym, by ją podjąć mimo krytyki. Tak też się stało, ale to zostawmy jako lekcję dla nas wszystkich. Nie byłoby tego sukcesu w postaci rozwoju gminy (347 mln. zrealizowanych przez 15 lat inwestycji, przy rocznych możliwościach naszej gminy -8 mln zł), gdyby nie współpraca zarówno wewnątrz rady jak i mojego zespołu oraz akceptacja mieszkańców. To właśnie te czynniki zadecydowały o naszym sukcesie. Fakt ten został dostrzeżony również w 2025 roku na arenie krajowej, gdzie zajęliśmy 7 miejsce w Polsce w kategorii Inwestycje Samorządów 2025 w rankingu Pisma Samorządu Terytorialnego Wspólnota w kategorii Miasta Powiatowe. Warto podkreślić, że nie byłoby tego sukcesu gdyby nie współpraca z Urzędem Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego. Dzięki tej współpracy pozyskaliśmy około 1/3 środków na finansowanie naszych inwestycji.

Kurier Gmin: A jakie inwestycje najbardziej utkwiły Panu w pamięci i uważa Pan, że mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców?
- O inwestycjach drogowych mówiłem już bardzo dużo na przestrzeni 15 lat pełnienia funkcji burmistrza i nie chciałbym po raz kolejny powtarzać tych samych argumentów. Jest jednak oczywiste, że zarówno realizacja nowych dróg, jak i ich właściwe utrzymanie bezpośrednio przekładają się na bezpieczeństwo mieszkańców. To fundament, o który samorząd musi dbać w sposób ciągły.

Bardzo istotną i jednocześnie pilną potrzebą zgłaszaną przez mieszkańców była również modernizacja oświetlenia ulicznego poprzez wymianę lamp sodowych na nowoczesne oświetlenie LED. W tym obszarze odnieśliśmy naprawdę duży sukces. Byliśmy liderem projektu partnerskiego realizowanego wspólnie z ośmioma gminami, a jednocześnie to właśnie w naszej gminie wymieniono największą liczbę punktów świetlnych. Dzięki temu uzyskaliśmy także najwyższe dofinansowanie na realizację tej inwestycji, której łączna wartość wyniosła około 30 milionów złotych.

Sukces tego projektu polega na kilku aspektach jednocześnie: nocą jest wyraźnie jaśniej, co bezpośrednio poprawia poczucie i realny poziom bezpieczeństwa, a jednocześnie koszty utrzymania oświetlenia są niższe dzięki jego wysokiej jakości i energooszczędności. W tym przypadku jakość, oszczędność oraz estetyka miasta i gminy idą ze sobą w parze.
Za bardzo ważną inwestycję uważam również ścieżkę rowerową na odcinku Wołów-Lubiąż. Choć nie jest ona jeszcze w pełni ukończona, już teraz jest intensywnie wykorzystywana zarówno przez mieszkańców, jak i przez turystów spoza gminy. Chciałbym podkreślić, że ta ścieżka jest zaledwie elementem wielokilometrowej sieci ścieżek rowerowych, które od kilkunastu lat konsekwentnie rozwijamy na terenie całej gminy. Dlaczego właśnie ta inwestycja szczególnie utkwiła mi w pamięci? Ponieważ łączy w sobie kilka kluczowych wartości: poprawę bezpieczeństwa mieszkańców, dbałość o zdrowie poprzez aktywność fizyczną oraz rozwój turystyki, która ma ogromne znaczenie dla lokalnej społeczności. Trzeba również wspomnieć o przebudowie drogi wojewódzkiej nr 338 przez miasto, która to inwestycja była bardzo trudnym zadaniem do wykonania. Siedem lat trwało projektowanie a dofinansowanie do realizacji tej inwestycji, które uzyskaliśmy z UMWD to 70 proc wartości inwestycji przy wkładzie gminy na poziomie 30 proc.

Warto wspomnieć jeszcze o naszym "Ruskim Placu". Pamiętamy jak wyglądał kiedyś a jak wygląda dziś. Zmierzyłem się z najtrudniejszymi i najpoważniejszymi tematami. Te, które zrealizowałem poczytuję za wspólny sukces. Te które czekają w kolejce do realizacji stanowią moje wyzwanie na kolejne lata. Wyjątkowo traktuję budowę ośrodka wsparcia osób niepełnosprawnych i podziwiam entuzjazm członków, którzy pokazali społeczności lokalnej, że można zrealizować każdy projekt, jeżeli jest współpraca i jest on ważny społecznie. Te wszystkie inwestycje zawsze miały dawać bezpieczeństwo mieszkańcom jak Śródmiejskiej Obejście Wołowa, droga 338, chodniki, kanalizacja, oświetlenie i wiele, wiele innych dzięki którym mieszkańcom Gminy Wołów żyje się lepiej i bezpieczniej.

- Kurier Gmin: A jeśli chodzi o projekty społeczne. Z czego musiał się Pan wycofać lub co musiał Pan na pewien czas odłożyć?
- Na pewno projekty związane z Kresami. Podczas kampanii wyborczej w 2018 roku hejt wobec mnie i mojej rodziny był tak silny, że zrezygnowałem z bezpośredniego udziału w tych działaniach i zaprzestałem wyjazdów. Koordynowałem wszystko z "drugiego planu". Na pierwszej linii pozostał Wojtek Orłowski. Dziś efektem jego pracy są nagrania z mieszkańcami – wcześniej była dokumentacja i kontakty, teraz są filmy. Ludzie dziękują.

Pracujemy z osobami, które opowiadają historie swoich rodzin z Kresów – dziadków, rodziców. Ci ludzie odchodzą. To ostatni moment, by ocalić te wspomnienia. Przez hejt wiele projektów zostało zatrzymanych, ale cieszę się, że Wojtek wytrwał i że mogę nadal go w tym wspierać.

- Kurier Gmin: Od lat Pana przeciwnicy zarzucają Panu zadłużanie gminy. Tymczasem na ostatniej sesji w Brzegu Dolnym radni wskazywali gminę Wołów jako przykład miejsca, gdzie realizuje się duże inwestycje.
- Z jednej strony cieszy mnie to, że jesteśmy pozytywnie oceniani nawet poza granicami gminy i stawiani jako przykład miejsca, w którym konsekwentnie realizuje się duże inwestycje, bo trzeba przypomnieć sobie, że w 2010 roku to my patrzyliśmy z podziwem jak rozwija się gmina Brzeg Dolny. Z drugiej – ze smutkiem obserwuję, że wciąż pojawiają się głosy, które sprowadzają rozwój gminy wyłącznie do hasła "zadłużania", bez zrozumienia podstawowych zasad ekonomii finansów publicznych.

Rozwój gminy bez sięgania po zewnętrzne źródła finansowania : kredyty, pożyczki czy emisję obligacji, jest po prostu niemożliwy. Należy wiedzieć, że nasza gmina ma możliwości realizacji inwestycji z własnych środków ograniczone w każdym roku budżetowym do poziomu około 8 mln zł rocznie. Samorządy, które nie korzystają z sięgania po zewnętrzne źródła finansowania, stoją w miejscu. Racjonalnie zaplanowany i kontrolowany dług nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem, które pozwala realizować inwestycje tu i teraz, a nie odkładać je na bliżej nieokreśloną przyszłość. To odpowiedzialne ryzyko, które bierzemy na siebie wspólnie ze skarbnikiem gminy.

Łatwo jest "przetrwać" kadencje bez podejmowania decyzji i bez inwestycji. Znacznie trudniej jest wziąć odpowiedzialność za realny rozwój, który wymaga odwagi i długofalowego myślenia. My wybraliśmy to drugie podejście.

Efekty są mierzalne. Do końca 2024 roku w gminie Wołów zrealizowaliśmy inwestycje o łącznej wartości 327,2 mln zł w perspektywie 15 lat. Dług na koniec 2024 roku wynosi 111,8 mln zł, a jego przyrost od momentu objęcia przeze mnie funkcji to 82,7 mln zł. Jednocześnie gmina dopłaciła do inwestycji 54,2 mln zł z dochodów bieżących tj. podatków i opłat, a aż 190,3 mln zł stanowiły dochody majątkowe (pozyskane dotacje i sprzedaż mienia).

Te liczby pokazują jasno: zadłużenie nie jest przejawem nieodpowiedzialności, lecz świadomej i racjonalnej polityki finansowej. Bez kredytów, pożyczek i obligacji nie bylibyśmy w stanie zrealizować tak dużej liczby inwestycji, które dziś realnie poprawiają jakość życia mieszkańców i budują przyszłość gminy Wołów.

Kurier Gmin: Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rosnące podatki i opłaty - np. Podwyżka z 45 zł na 52 zł od osoby za wywóz śmieci to totalny skandal. Brak atrakcyjnych miejsc pracy, ( żeby w miarę godnie zarabiać trzeba dojeżdżać do Wrocławia). Ścieżki rowerowe i nowe ronda nie sprawią, że ludziom będzie się dobrze żyło w Wołowie.
Łudu budu , łudu budu niech żyje nam burmistrz naszej gminy Czasem aż oczy bolą patrzeć , jak się przemęcza . Ciągle pracuje ! Wszystko przypilnuje i jeszcze inni , niektórzy , wbijają mu szpilki . To nie ludzie-to wilki ! To ja szary mieszkaniec Gminy Wołów napisałem wykorzystując słowa Jarząbka Wacława
Rosnące podatki i opłaty - np. Podwyżka z 45 zł na 52 zł od osoby za wywóz śmieci to totalny skandal. Brak atrakcyjnych miejsc pracy, ( żeby w miarę godnie zarabiać trzeba dojeżdżać do Wrocławia). Ścieżki rowerowe i nowe ronda nie sprawią, że ludziom będzie się dobrze żyło w Wołowie.
Łudu budu , łudu budu niech żyje nam burmistrz naszej gminy Czasem aż oczy bolą patrzeć , jak się przemęcza . Ciągle pracuje ! Wszystko przypilnuje i jeszcze inni , niektórzy , wbijają mu szpilki . To nie ludzie-to wilki ! To ja szary mieszkaniec Gminy Wołów napisałem wykorzystując słowa Jarząbka Wacława