Dzisiaj przychodzimy do Was z informacją, która trudno jest nam znieść - historia o bestialskim znęcaniu się nad niespełna rocznym psem, który spędził swoje życie w piekle. To historia o cierpieniu, upokorzeniu, i o tym, jak ludzka okrutność nie zna granic. Mężczyzna, z miejscowości Białawy Wielkie (gmina Wińsko), stał się oprawcą na niespełna rocznym kundelku, którego cierpienia można opisać tylko jako koszmarne. Pies został znaleziony przez organizację EKOSTRAŻ, a to, co zastali, zostawiło ich w szoku.
Piesek został znaleziony na granicy życia i śmierci, z widocznymi ranami, larwami much i pchłami. Wyglądał na zrezygnowanego, pozbawionego nadziei istnienia. Żył w rozpadającej się budzie, z jedynym zadaniem - przetrwać. Rana wokół jego szyi, spowodowana wrośnięciem łańcucha, była wstrząsająca. Pies ten cierpiał przez długi czas, nie doczekując się pomocy. Gdy trafił do Ekostraży miał gorączkę, był słaby i wychudzony. Badania krwi wyszły bardzo źle, u pieska wykryto anemię. Prawdopodobnie będzie potrzebna transfuzja krwi.
Jednak pytania pojawiają się same - gdzie jest granica upodlenia, cierpienia, bestialstwa? Czy to było naprawdę niemożliwe do zauważenia, gdy śmierdziało rozkładem ciała i ropą?
Niestety, okrucieństwo zawsze potrzebuje dwóch stron - jedna to sprawca, a druga to ofiara. W tym przypadku Pan Janusz był sprawcą, ale sąsiedzi, którzy odwrócili się od cierpienia psa, także ponoszą część odpowiedzialności. - Pan Janusz specjalnie się nie tłumaczył. Twierdził, że widuje psa tylko w nocy, chociaż my nie byliśmy w nocy, a był na posesji. Od psa i jego z daleka widocznego stanu odwróceni byli także wszyscy sąsiedzi, których okna wychodziły akurat na jego budę - czytamy na profilu organizacji Ekostraż. - Jedna z sąsiadek zaczęła uciekać do domu, kiedy zapytaliśmy, dlaczego nie reagowała na ból i poniżenie odebranego psa. Odpowiedzi nie było. Tylko coraz szybsze kroki ucieczki i spadające po drodze klapki. Serio? Tylko tyle miała Pani do powiedzenia? - relacjonują. O losie psa organizacja dowiedziała się od przypadkowej osoby, która na posesji wykonywała czynności służbowe związane z energetyką.
Historia psa, który został nazwany "Piesek", to historia walki o życie. Po uratowaniu go z tego koszmaru, trafił pod opiekę organizacji EKOSTRAŻ. Jednak jego stan jest ciężki. Został wygolony z powodu pcheł. W tej chwili walczy o każdy dzień, by przeżyć i poznać lepsze życie.
Drodzy Czytelnicy, historia Pieska to także historia o ludziach, którzy stanęli w jego obronie i postanowili walczyć o jego zdrowie i dobro. Pomóżmy razem! Jeśli możecie i chcecie wesprzeć walkę o Pieska, oto linki do zbiórki:
To nasza szansa, aby pomóc temu niewinnemu stworzeniu. Pomóżmy Pieskowi wrócić do zdrowia i do domu, w którym będzie kochany i szanowany.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze