Tę walkę z żywiołem - Odrą wszyscy będą długo pamiętać. Woda, która wylewała się z koryta zagrażała domom, ściekom kanalizacyjnym , ale i samym ujęciom wody, które należało chronić. O szczegółach działań przeciwpowodziowych opowiada w najnowszym wywiadzie Rafał Borzyński, prezes Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego w Wołowie.
- Czy w trakcie zagrożeń powodziowych na terenie gminy Wołów występowały problemy z kanalizacją?
- Największe problemy występowały w trakcie intensywnych opadów deszczu, które miały miejsce w okresie występowania niżu genueńskiego, czyli jeszcze przed zagrożeniem, które niosła za sobą fala powodziowa na Odrze. Przepełnione pompownie ścieków i zapełnione sieci kanalizacyjne, to efekt dwóch czynników. Sieci ogólnospławnej, która w przypadku każdej inwestycji gminy Wołów jest rozdzielana na sanitarną i deszczową. Drugi czynnik to nielegalne wpięcia z przydomowymi instalacjami deszczowymi do kanalizacji sanitarnej. Jako PWK prowadziliśmy kampanie edukacyjne, konkursy na zagospodarowanie wody deszczowej na terenie swoich gospodarstw, a także kontrole. Skala nielegalnych wpięć jest jednak ogromna, co widać przy każdych opadach deszczu a szczególnie w przypadkach tak intensywnych zjawisk atmosferycznych. Wyciągnęliśmy z tych dni dość mocne wnioski, które przełożą się na intensyfikację kontroli. Nie możemy pozwalać na sytuacje, w których jeden sąsiad ma zalaną ściekami piwnicę, ponieważ drugi swoje rynny podpiął do kanalizacji ściekowej.
-Jakie kroki podjęło PWK, aby przeciwdziałać możliwemu skażeniu wody pitnej?
-Wszystkie ujęcia PWK oparte są na wodach gruntowych, a lokalizacje są bezpieczne z punktu widzenia powodziowego. Nawet w 1997 r. nie wystąpiły większe problemy z ujęciami wody. Jednakże pojawia się zawsze niebezpieczeństwo dotyczące SUW w Bożeniu, które w 2010 r. miało problem z podciekaniem zanieczyszczonych wód gruntowych. Zwiększyliśmy znacząco częstotliwość badań tego ujęcia i chciałbym podziękować wołowskiej stacji PSSE za wzorową współpracę w tym zakresie. Nasze oczyszczalnie ścieków również zlokalizowane są powyżej miejsc zalanych w 1997 r., jednakże prewencyjnie zostały zabezpieczone workami z piaskiem.
-Jakie było największe wyzwanie dla PWK w trakcie zagrożenia powodziowego?
-Zgodnie z wytycznymi burmistrza Dariusza Chmury PWK Wołów wzięło na siebie logistykę podczas akcji powodziowej. Dostawy worków, piasku, wypożyczanie specjalistycznego sprzętu, koparek, wywrotek, zapewnienie oświetlenia - te wszystkie sprawy przechodziły przez pracowników PWK. To były dwa bardzo trudne tygodnie na naszej załogi. Byliśmy wszędzie tam, gdzie wymagała tego sytuacja i mogę powiedzieć, że jestem dumny z załogi. Wszyscy stanęli na wysokości zadania. Za co im serdecznie dziękuję.
-Jak Pan ocenia działania przeciwpowodziowe w gminie Wołów? Czy można było coś zrobić lepiej ?
-Z perspektywy czasu zawsze można powiedzieć, że coś można było zrobić lepiej, szybciej... Jednakże będąc w centrum tych wszystkich wydarzeń muszę powiedzieć, że akcję powodziową uznaję za wykonaną na najwyższym możliwym organizacyjnie i finansowo poziomie. Zaangażowanie władz gminy Wołów, powiatu, wszystkich instytucji publicznych, strażaków PSP i OSP, ale przede wszystkim – mieszkańców, lokalnych przedsiębiorców. Bez oddolnego ruchu ludzi, którzy z potrzeby serca ruszyli na pomoc w walce z żywiołem sytuacja byłaby dużo gorsza. Za wszystkimi ogromne doświadczenie w zarządzaniu kryzysowym i walce z żywiołem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze