Temat gminnych osłon śmietnikowych wrócił w Brzegu Dolnym z nową siłą po wpisie jednego z zarządców na profilu Facebook, dolnobrzeskich radnych. Ci milczą, nie komentują. W tle jest spór o około 70 wspólnot mieszkaniowych, które od lat korzystają z gminnych obudów bez podpisanych umów. O tym, skąd wziął się problem, dlaczego gmina mówi o bezumownym korzystaniu i co naprawdę kryje się za konfliktem, rozmawiamy z Magdaleną Gałecką - Budzik z Wydziału Ochrony Środowiska w Brzegu Dolnym.
- Od kiedy trwa ten problem?
- Magdalena Gałecka - Budzik: Temat osłon śmietnikowych ciągnie się od wielu lat, jeszcze z poprzedniej kadencji. To nie jest nowy problem. Chodzi o gminne osłony śmietnikowe, które zostały kiedyś wybudowane dla wspólnot mieszkaniowych, ale nigdy formalnie nie zostały im przekazane. Nie podpisano umów użyczenia, dzierżawy ani żadnych innych dokumentów regulujących korzystanie z tych miejsc.
- Czyli wspólnoty korzystają z nich bez żadnego tytułu prawnego?
- Tak. Wspólnoty mieszkaniowe korzystają z tych osłon bez żadnych umów. A jednocześnie widzimy, że sytuacja wokół nich z roku na rok jest coraz gorsza, a nie lepsza.
- Co dokładnie dzieje się przy tych osłonach?
- Przede wszystkim narasta bałagan. Przy osłonach znajdują się tak zwane "luzy", czyli odpady, które powinny trafić do pojemników, a leżą obok. Są tam plastiki, szkło, papier, bioodpady, ale też odpady budowlane, opony. To właśnie odpady budowlane są dla nas jednym z największych problemów.
Mamy też takie miejsca, gdzie z osłon korzystają osoby, które w ogóle nie powinny z nich korzystać. Na przykład użytkownicy ogródków działkowych wrzucają tam odpady biodegradowalne, choć te osłony są przeznaczone wyłącznie dla nieruchomości zamieszkałych.
- Kiedy gmina zaczęła to porządkować?
- Już dawno temu. Rozmowy z zarządcami prowadzimy od lat. Chcieliśmy, żeby wspólnoty przejęły od gminy te osłony, podpisały umowy użyczenia i zaczęły za nie odpowiadać. Były spotkania, pisma, projekty umów, wskazania działek. Temat jest znany zarządcom bardzo dobrze.
- Ilu zarządców dotyczy sprawa?
- Głównie chodzi o największych zarządców, którzy od lat działają na naszym terenie i mają pod opieką wspólnoty korzystające z gminnych osłon. To przede wszystkim Spółdzielnia Mieszkaniowa, Lechan, Administrator i Probud. Są też mniejsi zarządcy, ale część z nich ma wspólnoty, które mają już własne osłony na swoim terenie.
- Dlaczego nowe wspólnoty nie mają tego problemu?
- Bo dziś przepisy i praktyka inwestycyjna wyglądają inaczej. Kto buduje nowy blok czy nawet dom jednorodzinny, musi na swojej nieruchomości zapewnić miejsce do gromadzenia odpadów. Nowe wspólnoty mają więc swoje osłony, dbają o nie i to widać.
Natomiast starsze wspólnoty często mają działki wyznaczone tylko po obrysie budynku albo z bardzo małym zapasem terenu. Czasem fizycznie nie są w stanie urządzić śmietnika na własnym gruncie, bo obowiązują odległości od okien. Gmina to rozumie. Dlatego proponujemy im nieodpłatne użyczenie gruntu albo przejęcie istniejących osłon.
- Czy użyczenie oznaczałoby opłaty?
- Nie. Użyczenie jest nieodpłatne. Gmina wychodzi tutaj naprawdę daleko naprzeciw. Jeśli wspólnota nie ma miejsca na swoim terenie, może wystąpić o użyczenie gruntu. Jeśli chce korzystać z istniejącej osłony, może przejąć ją na podstawie umowy. Problem polega na tym, że zarządcy nie chcą przyjąć tych osłon na naszych zasadach.
- Jakie argumenty podają?
- Najczęściej sprowadza się to do tego, że nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za porządek wokół osłon, za ich utrzymanie, naprawy i za wszystko, co się z tym wiąże. Zdarza się, że mieszkaniec zgłasza zarządcy bałagan przy śmietniku, a ten odpowiada: "To nie jest nasza osłona, dlaczego mamy to zlecać?". Wtedy mieszkaniec przychodzi do gminy.
I właśnie tu jest sedno problemu. Mieszkańcy często nie wiedzą, że wspólnoty od lat korzystają z tych osłon bezumownie.
- Czyli gmina, czytaj wszyscy mieszkańcy, sprzątają za 70 wspólnot?
- W praktyce - tak. Firma odbierająca odpady ma w umowie określony zakres sprzątania wokół osłon, chodzi o papier, szkło, plastik czy bioodpady w promieniu do dwóch metrów. Ale jeśli przy śmietniku pojawiają się opony, gruz czy odpady budowlane, firma nie ma obowiązku tego zabierać.
W takich sytuacjach gmina albo zlecała to swoim służbom, albo próbowała rozwiązywać problem inaczej. Ale to nie może trwać bez końca. Dlaczego wszyscy mieszkańcy gminy mają płacić za sprzątanie przy osłonach, z których korzystają konkretne wspólnoty?
- To brzmi jak pytanie o sprawiedliwość?
- Właśnie tak. Mieszkańcy domów jednorodzinnych i terenów wiejskich sami pilnują swoich pojemników i porządku wokół nich. Nowe wspólnoty też to robią. Dlaczego więc część mieszkańców bloków ma mieć dodatkowo gminne osłony, gminne sprzątanie i jeszcze oczekiwać, że gmina założy monitoring? My też płacimy podatki i nie rozumiemy, czemu jedni mają być traktowani inaczej niż inni.
- W dyskusji mieszkańców pojawił się też wątek kar za złą segregację. Czy przejęcie osłon coś tu zmienia?
- Nie. To są dwie odrębne sprawy. Przejęcie osłon śmietnikowych nie zmienia procedury dotyczącej nieprawidłowej segregacji odpadów.
- Jak ta procedura wygląda?
- Ustawa nakłada obowiązki najpierw na firmę odbierającą odpady. Jeśli pracownicy widzą nieprawidłowości w pojemniku na odpady zmieszane, robią dokumentację fotograficzną i przygotowują powiadomienie. Trafia ono do zarządcy i do gminy. My na tej podstawie wszczynamy postępowanie. I to dzieje się niezależnie od tego, czy osłona jest gminna, czy należy już do wspólnoty. Adresatem postępowania jest zarządca, bo to on figuruje w większości przypadków, w systemie jako płatnik opłaty śmieciowej dla nieruchomości wielolokalowej.
- Czyli zarządcy już dziś są w tym systemie?
- Oczywiście. Dostają powiadomienia od dawna. Zarządca dostaje informację, zdjęcia i wie, w której nieruchomości stwierdzono brak segregacji.
- A kto ostatecznie płaci?
- Formalnie płatnikiem jest zarządca, ale w praktyce koszt rozkłada się na mieszkańców danej wspólnoty, bo opłata śmieciowa jest elementem czynszu. To działa tak samo jak w całym systemie: odpowiedzialność dotyczy całej nieruchomości, nie jednej osoby.
- Czy były już takie przypadki?
- Tak, były wspólnoty, które nie odwołały się od decyzji, zapłaciły podwyższoną opłatę. Do końca lutego było to 88 zł od osoby, czyli podwójna stawka. Przy dużej wspólnocie robi się z tego kilka tysięcy złotych, choć potem rozkłada się to na wszystkich mieszkańców.
- To czego w takim razie najbardziej obawiają się zarządcy?
- Moim zdaniem przede wszystkim dodatkowej odpowiedzialności organizacyjnej. Tego, że będą musieli realnie zająć się porządkiem przy osłonach, zlecać sprzątanie, dogadywać się między wspólnotami, tłumaczyć mieszkańcom dodatkowe koszty. Bo dziś często wygląda to tak, że ktoś dzwoni do gminy i oczekuje, że gmina posprząta.
- Czy gmina może ich do tego zmusić?
- Nie możemy zmusić zarządców do przejęcia naszych osłon śmietnikowych. I to jest największy problem. Dlatego w ostatnim piśmie daliśmy termin: albo podpisanie umów użyczenia konkretnych osłon, albo rozpoczniemy procedurę ich wyburzania.
- Naprawdę możliwe jest wyburzanie osłon?
- Tak. Skoro są to obiekty gminne, a nie ma woli uregulowania ich użytkowania, to gmina musi brać pod uwagę również takie rozwiązanie. Nam zależy na porządku. Jeżeli osłony mają dalej stać na gminnym gruncie bez żadnego tytułu prawnego, a przy nich będzie narastał bałagan, to ten problem sam się nie rozwiąże.
- Czy zarządcy kiedykolwiek zadeklarowali wolę zawarcia umów?
- Tak. W piśmie z 4 lutego tego roku zarządcy zapewnili, że są zainteresowani zawarciem umów użyczenia terenu od gminy Brzeg Dolny. Według szacunków może to dotyczyć około 70 wspólnot mieszkaniowych. Tyle że sama deklaracja to za mało. Gmina przekazała informacje, projekty umów, wskazała działki i czeka na podpisane dokumenty. I czeka już od bardzo dawna.
- Czyli problem nie polega na braku wiedzy, tylko na braku decyzji?
- Dokładnie. Zarządcy wiedzą, o które wspólnoty chodzi, znają temat, mieli czas, by omówić go z mieszkańcami na zebraniach. Z naszych wcześniejszych pism wynikało, że potrzebują czasu na uchwały i procedowanie sprawy we wspólnotach. Ale ten czas trwa już od lat.
- Da się pominąć zarządców i dotrzeć bezpośrednio do mieszkańców?
- To bardzo trudne. Formalnie wspólnoty reprezentuje zarządca i to z nim prowadzona jest korespondencja. Oczywiście gmina może prowadzić działania informacyjne, tłumaczyć mieszkańcom, publikować artykuły czy ulotki, ale prawnie droga prowadzi przez zarządców.
- Co jest dziś najważniejsze?
- Uporządkowanie sytuacji prawnej. To nie jest temat, który pojawił się nagle. Gmina od dawna proponuje rozwiązania i próbuje doprowadzić do tego, żeby każda wspólnota miała jasno określone zasady korzystania z miejsca gromadzenia odpadów. Chodzi o porządek, odpowiedzialność i elementarną sprawiedliwość wobec wszystkich mieszkańców gminy.
*Rozmowa autoryzowana
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Opłaty za śmieci Wołów 48zl Środa 48 Oborniki43 Brzeg Dolny 50 Sprawiedliwie ?
Opłaty za śmieci Wołów 48zl Środa 48 Oborniki43 Brzeg Dolny 50 Sprawiedliwie ?