Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Brzegu Dolnym pokazała, że część samorządowców ma poważny problem ze zrozumieniem roli niezależnych mediów. W punkcie "wolne wnioski" temat gminy ustąpił miejsca próbom tłumaczenia dziennikarzom, jak powinni pracować - i co powinni, a czego nie powinni pisać. I komu radni i za co chcą płacić.
Poniżej szczegółowo opisuję co dokładnie powiedzieli radni oraz burmistrz, bo to ważne z punktu widzenia rzetelnego przekazu.
Radny Jan Kaczor odniósł się do artykułu na temat sytuacji w PCM (Powiatowym Centrum Medycznym, który ukazał się w papierowym wydaniu Kuriera Gmin). W swojej wypowiedzi: podważał prawo dziennikarza do opisywania powiązań rodzinnych w jednostkach związanych z PCM. Chodziło o to, że napisałam iż w laboratorium pracuje żona radnego. Przekaz był taki, aby radny zachował dystans do swoich wypowiedzi, które coraz częściej były bardzo emocjonalne i niespójne. Część jego wypowiedzi była wymierzona nie w sam artykuł, lecz w autorkę, sugerując, że "ktoś jej ten artykuł napisał", a może podpuścił ją... A on sobie nie życzy ataku na jego rodzinę.
Radna wypowiadając te słowa publicznie w praktyce sugerowała powiązanie finansowania z oceną tekstu. To niebezpieczne podejście. Samorząd nie finansuje mediów za "pozytywne pisanie". Finansuje: ogłoszenia, komunikaty, informacje i wydarzenia publiczne, przetargi, komunikaty kryzysowe. To są ustawowe zadania - nie narzędzie nagradzania lub karania redakcji.
Dalej radny Piotr Bolkowski zapytał burmistrza: kiedy powstanie gminna gazeta samorządowa, dlaczego projekt nie ruszył, oraz czy gmina planuje rozpocząć wydawanie własnego tytułu prasowego. Pytanie padło w kontekście wcześniejszych dyskusji o mediach, co było znaczące - jakby pojawiła się gotowa alternatywa dla prasy, która nie pisze "w tonie oczekiwanym przez radnych.
Burmistrz wyjaśnił, że: osoba, która miała pełnić funkcję redaktora naczelnego gazety samorządowej, zrezygnowała z pracy, firma, która miała przygotowywać skład i druk, wycofała się ze współpracy, a dodatkowo sytuacja prawna dotycząca wydawnictw samorządowych jest niepewna, bo na poziomie rządowym trwają prace nad ograniczeniem możliwości finansowania takich gazet. W krótkim podsumowaniu burmistrz powiedział, że temat gazety samorządowej jest zatrzymany.
Radny Kaczor skrytykował artykuł i jego autorkę.
Radna Wabińska powiedziała, że samorząd nie będzie płacić mediom piszącym krytycznie.
Radny Bolkowski dopytywał o uruchomienie gazety samorządowej.
Burmistrz wyjaśnił, że projekt jest zatrzymany.
Wypowiedzi części radnych pokazały, że oczekują mediów "przychylnych", a nie niezależnych. To nie jest dyskusja o jednym artykule. To dyskusja o modelu relacji między samorządem a wolną prasą.
Nie tak dawno przedstawiałam w Sejmie skalę problemu gazet samorządowych, które zamiast informować, stały się narzędziem propagandy. Wskazałam wtedy również lokalny przykład z Brzegu Dolnego, kiedy była wydawana Panorama Brzegu Dolnego. Gdy znów pojadę do Sejmu, pokażę także fragment tej sesji - jako dowód, jak wygląda presja na media lokalne w praktyce.
To nie pierwszy raz, gdy próbowano ograniczać niezależną prasę. Kilka lat temu podczas rozmów koalicyjnych między samorządowcami, miał paść zapis koalicyjny: "uciszyć Kurier Gmin".
Mądrzy odeszli od stołu rozmów i podjęli wtedy dobrą decyzję. Ci, którzy wpadli na ten pomysł - dziś nie pełnią już funkcji publicznych. A media lokalne są dalej.
Warto to jasno powiedzieć: nie jestem kronikarzem, który bezrefleksyjnie publikuje każde słowo padające z mównicy. Jestem dziennikarzem. A to znaczy, że moją pracą jest pytać, weryfikować, sprawdzać, szukać faktów, konfrontować je z rzeczywistością, komentować, jeśli wymaga tego interes publiczny. Dlatego - spokojnie, ale stanowczo - powtarzam: Pani radna Maria Wabińska: możecie płacić komu chcecie, "pod stołem", na faktury wystawiane przez różne firmy, a mnie
nawet gdybyście złotem obsypywali, nie sprzedam wolnych mediów. Bo wolne media to te, które nie boją się mówić prawdy, nawet wtedy, gdy ta prawda okazuje się niewygodna, trudna albo po prostu nie pasuje do narracji tych, którzy akurat mają władzę.
Cała ta refleksja pojawia się w momencie, kiedy Ministerstwo Kultury przygotowuje Fundusz Wsparcia dla Lokalnych Mediów oraz pracuje nad ograniczeniem wydawania gazet samorządowych. To ważny krok, bo lokalna prasa, jeśli ma pozostać niezależna, musi być tworzona przez dziennikarzy, a nie urzędowe biuletyny udające media. A „Kurier Gmin” to nie tylko prasa to portal i media społecznościowe: Facebook, Instagram i TikTok, za którymi stoi prawdziwa Redakcja, a za nami milionowe zasięgi.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze