Reklama

"Cokolwiek robisz, rób to najlepiej jak potrafisz"

30/08/2023 09:47

Piotr Rorbach, zwany Loganem to mieszkaniec Wołowa. Wszyscy kojarzą go z Karate Goju Ryu i jazdy na motorze. Dzięki rozmowie zobaczycie, co jeszcze mu w duszy gra.

- Rockman, podróżnik, społecznik. Czy można cię tak określić? Co jeszcze byś dodał?

- To może zacznę od końca. Powiedziałbym, że pasjonat życia. Pamiętam jak już blisko 15 lat temu na studiach usłyszałem od wykładowcy słowa, które zapamiętałem do dziś, brzmiały one: "Cokolwiek robisz, rób to najlepiej jak potrafisz". Czuję się Rockman`em, wcale nie dlatego, że słucham rockowej muzyki, ale dlatego że Rock`n`Roll to synonim wyrażenia Życia W Pełni! Czerpać, dawać i cieszyć się życiem. Mówią, że "podróże kształcą" i ja w zupełności się z tym zgadzam, bo jeszcze kiedy byłem w średniej szkole ucząc się w Wołowie to byłem pozornie przekonany, że "wszędzie dobrze, tam gdzie nas nie ma". W rzeczywistości wszędzie indziej wcale nie jest tak kolorowo jak sobie to wyobrażamy, bo wystarczy pojechać do innego kraju i przekonać się, że tam też ludzie mają życiowe problemy, narzekają na wysokie ceny, śmiecą czy kradną. Podróżowałem m.in. do takich krajów jak Włochy, Francja czy Japonia i dobrze jest wyciągać z innych kultur to co w nich najlepsze jak, np. Włosi żyją wolno, bez pośpiechu, francuzi picie alkoholu przed posiłkiem nazywają dobrym wychowaniem, czy Japończycy kłaniają się wchodząc do pomieszczenia i okazują tym samym szacunek oraz wdzięczność wszystkim tam znajdującym się osobom. Dlatego jestem zdania, żeby młodzi ludzie podróżowali i wychodzili z tej zaściankowości oraz doświadczyli innych obyczajów żeby wracać do swojego rodzinnego domu zmieniając społeczeństwo na jeszcze lepsze. I tu właśnie pojawia się rola społecznika. To znaczy robić coś pozornie bezinteresownie jednocześnie wnosząc i czerpiąc z tego wiele korzyści, bo np.: jeżeli Ty komuś pomożesz to najpewniej ta osoba pomoże komuś innemu, aż w końcu cały cykl dobra powróci do ciebie w takiej postaci jakiej naprawdę potrzebujesz.

Reklama

- Motory to twoja pasja?

 

- Jeżdżę na "sedesie" (śmiech). To takie złośliwe określenie na motocykl, na którym siedzi się w pozycji wyprostowanej. Zaczęło się od marzenia jazdy na Harley`u i pierwszy motocykl jaki kupiłem to właśnie Harley Davidson Sportster o pojemności 883cc. Już po roku jeżdżenia brakowało mi mocy i włożyłem mu nowe serce podnosząc pojemność do 1275cc zwiększając podwójnie moc do 103 koni mechanicznych. Jest tak głośny, że nie słyszę swoich myśli, trzęsie się cały do tego stopnia, że wypadają wszystkie plomby z zębów. Ten rumak ma takie kopyto, że po prostu czujesz że żyjesz!

Reklama

- Grasz na gitarze.

- To zabawne, bo gitarę kupiłem bratu w prezencie na Święta, ale u niego tylko się kurzyła w kącie więc sam zacząłem grać. Jestem pianistą i gram na klawiszach już blisko 3 dekady, więc zacząłem od komponowania własnych utworów na gitarę w oparciu o harmonię i zasady muzyki, bo z wykształcenia jestem muzykiem organistą, kto by pomyślał co?!  Lubię grać to co słucham i najbardziej kocham zespół Dżem – ten z Ryśkiem Riedlem oraz Maćkiem Balcarem. Ich twórczość i muzyka odcisnęła w moim życiu duże pozytywne piętno. W ogóle fajnie jest pograć znane utwory przy ognisku do kiełbasy.

Reklama

- Jesteś bywalcem różnych festiwali. Kiedyś Woodstock, obecnie Pol`and` Rock Festiwal. Co cię w nich porywa?

- Woodstock i Pol`and`Rock Festival zasługują na wyjątkowe miejsce w moim życiu oraz życiu wielu ludzi, ponieważ Jurek Owsiak zrealizował piękny sen, w którym ludzie wzajemnie się pozdrawiają, szanują i tolerują oraz wspólnie żyją na małym kawałku ziemi bawiąc się bez względu na pochodzenie etniczne, przekonania polityczne bądź subkulturę. Wielokrotnie na Woodstock/Pol`and`Rock byłem świadkiem jak na ogół wrogie sobie społeczności żyją w symbiozie przybijając sobie "piątki" i wspólnie się bawią. Jest to fenomen, który łączy ludzi i tworzy unikalną atmosferę pokoju, miłości i szacunku w duchu Rock`n`Rolla. Wlatujcie tam i sami się przekonajcie!

Reklama

- Sporo czasu byłeś w Anglii i dlaczego wróciłeś?

- Tak, mieszkałem w Anglii ponad 8 lat, a wyjechałem do Anglii po to żeby wziąć udział w egzaminie na 2 stopień mistrzowski w stylu Karate Goju Ryu (Godżiu Rju) na międzynarodowych szkoleniach w Londynie. Po ukończonym egzaminie, ówczesny Wiceprezydent Karate Goju Ryu Seiwakai Ś.P. Leo Lipiński 8 Dan zaproponował mi pracę jako jeden z instruktorów w jego londyńskich klubach Karate. Było to dla mnie wielkie wyróżnienie i zaszczyt znaleźć się w gronie jednego z największych klubów Karate na świecie. Stałem się jednym z dwóch głównych instruktorów i wspólnie z wieloma asystentami prowadziliśmy zajęcia w 7 głównych dzielnicach Londynu, w których regularnie tygodniowo ćwiczyło około 2 tysięcy uczniów. Dlaczego wróciłem? To bardzo dobre pytanie, bo sam długo się nad tym zastanawiałem. Odpowiedź jest prosta: Bo tak czułem. Rozum podpowiadał mi, że w Anglii jest moja praca i kariera, ale serce wołało, że Wołów to mój Dom, to moi rodzice, rodzina i przyjaciele. Czułem i dalej czuję, że swoją wiedzę i doświadczenie chcę poświęcać miejscu, w którym się wychowałem, do którego czuję miłość i wielki sentyment. Chcę pomagać tutaj i czuję się lokalnym patriotą.

Reklama

- Opowiedz o swojej najdłuższej motorowej podróży.

- Ha! Tego roku na przełomie maja i czerwca wyruszyłem solo do Grecji na jeden z największych zlotów motocyklowych w Europie Super Rally. Po drodze dołączyłem do grupy motocyklistów z Polski H.D.C łącznie jadąc przez 14 dni, 6500km drogi przy odparzonej od siedzenia dupie, wiadrze potu, zmęczeniu oraz co najważniejsze satysfakcji i szczęściu z jazdy. Łącznie 10 państw środkowej i południowej Europy dookoła Adriatyku . Najbardziej z tej podróży jestem dumny, że uhonorowaliśmy weterana walk II Wojny Światowej pod Monte Casino o pseudonimie "Parasol", który był ojcem jednego z motocyklistów. Po wojnie "Żołnierz Wyklęty" i internowany przez komunistów. Pojechaliśmy tam złożyć w muzeum pamiątkową tablicę ku jego pamięci wraz z dokumentami, podczas, gdy ja na cmentarzu Żołnierzy Polskich pod Monte Casino grałem i śpiewałem "Czerwone Maki Pod Monte Casino". Była to bardzo wzruszająca chwila oddania szacunku poległym Polakom w walce o Wolność Polski.

Reklama

 

- Karate Goju Ryu- jesteś instruktorem, trenerem. Dlaczego właśnie ten sport? Gdzie można cię spotkać jako trenera?

- Na wstępie chcę zaznaczyć, że Karate Goju Ryu jest sztuką walki, a sport to tylko dziedzina, w której młodzi ludzie mogą bezpiecznie konkurować między sobą w oparciu o zasady i regulacje. Same sztuki walki nie mają żadnych zasad, tak jak w świecie zwierząt, gdzie zjadasz lub jesteś zjedzonym. Chodzi o przetrwanie! Mam szczęście od Losu, że mogę uczyć się od najlepszych instruktorów na świecie w tym mojego Nauczyciela i Mistrza Pana Gurmit Singh 7 Dan. Po prostu to co ćwiczę 20 lat jest skuteczne w walce i samoobronie. Karate poprzez samokontrolę uratowało życie mi oraz innym, kiedy stawałem w ich obronie. Zapraszam na moje treningi od września we wtorki i czwartki w godzinach od 17 do 19 do DS. Team przy ul. Kolejowej 2 w Wołowie. Przez całe wakacje w ramach akcji Aktywny Wołów czyli inicjatywy pana burmistrza Dariusza Chmury prowadziłem bezpłatne zajęcia w Lubiążu na boisku szkolnym, na basenie miejskim oraz na Ruskim Placu w Wołowie. To już 3 rok z rzędu!

Reklama

- Udzielasz się też społecznie. Lubisz ludzi.

- Praca społeczna jest bardzo wdzięczna w porównaniu do komercyjnej, gdzie w tej drugiej ludziom wydaje się, że za parę groszy mogą kupić czyjąś intelektualną i fizyczną własność. Mnie nikt nie kupi! Środki darowizn przeznaczane są na opłaty wynajęcia sali, itp. Praca z ludźmi daje mi ogrom satysfakcji i poczucia, że jestem potrzebny. Mam z tego dużo radochy!

- Dziękuję Piotrze za rozmowę. Życzę wspaniałości w każdej dziedzinie życia. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości