Prowadzi swój kanał na You Tube (ponad 24 tys. subskrybentów). Ma profile na Instagramie (23 tys. obserwujących), Tik Toku (ponad 320 tys. obserwatorów). Pokazuje tam swoje życie: pasje, codzienność i obecny zawód. Zawód, który wzbudza wiele kontrowersji, ale zarazem ciekawi chyba wszystkich. Zapraszamy do rozmowy z Joanną pochodząca z Brzegu Dolnego.
- Joasiu, oglądam cię na You Tube, obserwuję na Instagramie. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to to, że ty naprawdę lubisz taniec. Jak się zaczęła ta pasja?
- Moja pasja do tańca zaczęła się gdy miałam 15 lat. Zafascynowałam się filmem "Step up" i zaczęłam się uczyć w moim małym pokoju, nie było tam za wiele miejsca. Początki były bardzo ciężkie. Tańczyłam rok, potem nagrywałam filmy i wstawiałam je na You Tube, na przykład jak tańczę w dziwnych nietypowych miejscach we Wrocławiu. Potem zaczęłam tańczyć breakdance i pole dance.
- Długo uczyłaś się shuffle dance? Najdziwniejsze miejsce, w którym tańczyłaś shuffle? - Shuffle tańczyłam intensywnie rok, potem z przerwami sporadycznie. Najdziwniejsze miejsce to bodajże tramwaj i sklep.
- Twoim rodzinnym miejscem jest Brzeg Dolny. Jak wspominasz to miasto i mieszkańców? - W życiu miałam sporo przeprowadzek. W Brzegu Dolnym mieszkałam 5 lat, czyli nie tak długo. Ale miasto dobrze wspominam.
- Kiedy i dlaczego zainteresowałaś się tańcem w klubach go-go? Jak to się zaczęło?
- Tańcem pole dance w klubie zainteresowałam się dokładnie rok temu. Zainspirowałam się Zachodem. W Ameryce to jest normalne. Oglądałam też film Magic Mike, który uwielbiam, poczytałam trochę o tym i chciałam spróbować.
- Czy łatwo jest dostać pracę w takim klubie? Jak wspominasz swój pierwszy taniec?
- Myślę, że nie trudno. Ważne, żeby być zadbanym, mieć aparycję, kulturę osobistą i tak zwane "gadane". Pierwszy taniec pamiętam dobrze, było stresująco. Chociaż sporo ludzi poznaję i sporo twarzy widzę, to mężczyznę dla którego zatańczyłam pierwszy raz pamiętam bardzo dobrze.
- Wielu osobom taniec na rurze kojarzy się z seksem za pieniądze. Jak jest naprawdę?
- To prawda. Jest sporo krzywdzących stereotypów. Nie raz ludzie wyzywają mnie od najgorszych. Ale ja tylko tańczę, pokazując siebie i swoje ciało, bo je lubię i nie mam z tym problemu. Nikomu krzywdę nie robię. Dla mnie ciało to sztuka, a nic co ludzkie nie jest mi obce. Każdy pracuje ciałem chcąc nie chcąc. Nie uważam, żebym robiła coś złego.
- Kolejny ciekawy temat to zarobki. Ile najmniej, a ile najwięcej zarobiłaś podczas jednej nocy?
- Najwięcej 3200 zł, najmniej 0zł. Ale wiem, że da się lepiej niż te 3200 zł.
- Czy często zdarzają się nadużycia wobec kobiet w klubach nocnych ze strony pracodawcy? Np. przemoc, brak zapłaty za pracę itp.
- Ja do tej pory wybierałam i trafiałam na uczciwe kluby. Nie było ich dużo w sumie, bo dwa. W aktualnym traktują mnie bardzo dobrze i z szacunkiem.
- Co jest dla ciebie najtrudniejsze w tym zawodzie?
- Myślę, że praca na nocki, spotykanie się z odrzuceniem, chodzenie na 20 centymetrowych obcasach przez całą noc, ciągłe rozmowy z ludźmi, tańce tzw. prywatne. Czasem przyjdzie się na nockę i nic się nie zarobi. Trudny jest też dla mnie bardzo duży hejt i brak akceptacji ludzi, którzy oceniają mój zawód.
- Pracujesz w nocy, co robisz w dzień? Masz inne pasje?
- Tak, chodzę na siłownię. Lubię nagrywać filmy na social media i opowiadać o tym co robię. Oprócz tańca interesuję się także fotografią i psychologią.
- Plany na przyszłość?
- Mam sporo planów i celów. Chcę zarobić pieniądze i założyć swoją firmę. Na pewno będę dalej działać w Internecie. A reszta pomysłów niech zostanie w mojej głowie.
KaTa
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze