Reklama

Drodzy radni Brzegu Dolnego: Samorząd to współpraca, nie pogarda

02/03/2026 09:33

Naprawdę uważacie, że jedni mieszkańcy są mniej ważni? Na sesji w Brzegu Dolnym padło zdanie, które nie powinno przejść bez refleksji: "mieszkańców Brzegu Dolnego nie obchodzi 37 wiosek Wołowa". Słowa padły podczas sesji, w trakcie dyskusji o komunikacji samorządu z mieszkańcami. Debata dotyczyła jednocześnie problemów demograficznych i potrzeby przyciągania nowych mieszkańców, co nadało całej wypowiedzi szczególnie paradoksalny wymiar.

I stało się coś jeszcze groźniejszego niż sama wypowiedź. Inni radni zaczęli ją komentować, rozwijać i obracać w emocjonalną dyskusję. Nikt nie zatrzymał tej narracji. Nikt nie powiedział: chwila, dokąd my właściwie zmierzamy? W ten sposób zdanie przestało być wpadką. Stało się przekazem.

Tak rodzi się lokalna manipulacja

Najpierw pada mocne hasło. Potem ktoś je powtarza. Za chwilę mieszkańcy zaczynają wierzyć, że naprawdę istnieją dwa obozy: "ich miasto" i " tamta wieś". To klasyczny mechanizm: stworzyć konflikt tam, gdzie go nie ma. Bo prawda jest dużo mniej spektakularna: mieszkańcy Brzegu Dolnego pracują w Wołowie, mieszkańcy wsi robią zakupy w Brzegu Dolnym, wszyscy korzystają z tych samych dróg, lekarzy i instytucji. Codzienne życie dawno obaliło tę sztuczną granicę.

Reklama

 

Polityka najniższego poziomu

Mówienie mieszkańcom, że inni ich "nie obchodzą", szczególnie w tonie wyższości i lekceważenia, to najprostszy sposób zdobywania poklasku. Nie trzeba wtedy rozwiązywać problemów, wystarczy wskazać "tych drugich". Ale to nie jest odwaga polityczna. To jej brak.

Bo prawdziwą odpowiedzialnością radnego jest łączenie wspólnoty, a nie sprawdzanie, jak daleko można ją podzielić.

I teraz najważniejsze: Jeżeli dziś pozwolimy, by taka narracja się przyjęła, jutro ktoś powie wyżej:

 - że nie warto inwestować tam, gdzie "nas to nie obchodzi

Reklama

 - że jedni mieszkańcy są ważniejsi od innych,

 - że wspólne instytucje są problemem, a nie wartością.

I wtedy przestaniemy być wspólnotą samorządową. Zostaną tylko lokalne plemiona walczące o przetrwanie.

Naprawdę tego chcemy?

Tym bardziej, że w tej samej debacie padały słowa o niżu demograficznym i konieczności przyciągania nowych mieszkańców. Trudno jednocześnie mówić o potrzebie otwartości i rozwoju, a chwilę później budować przekaz, który dzieli ludzi na tych ważnych i tych, którzy rzekomo "nikogo nie obchodzą".

 

Trochę wstydu jeszcze nikomu nie zaszkodziło

Radny nie jest komentatorem internetowym. Sala sesyjna to nie sekcja komentarzy na Facebooku. Słowa wypowiadane publicznie mają wagę, szczególnie wtedy, gdy słuchają ich mieszkańcy, w tym uczniowie, młodzi ludzie, którzy później powtarzają je dalej, uznając za oficjalny głos swoich przedstawicieli.

Reklama

Dlatego trzeba powiedzieć jasno: dzielenie mieszkańców na "tych, którzy się liczą" i "tych, którzy nie obchodzą", nie jest odwagą ani szczerością. Jest po prostu małe. A od ludzi wybranych do reprezentowania wspólnoty oczekuje się czegoś więcej niż małości ubranej w emocje. Bo prawda jest bardzo prosta: Silny samorząd buduje się współpracą. Słaby- wzajemną niechęcią. I każdy radny powinien zdecydować, po której stronie chce stać. Bo w polityce lokalnej rzadko pamięta się, kto powiedział pierwsze zdanie. Zawsze pamięta się tych, którzy pozwolili, żeby stało się normą.

[email protected]

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/03/2026 09:41
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    PiS. da - niezalogowany 2026-03-02 14:49:37

    Zacytujcie całą wypowiedź Radnej i do czego ona się odnosiła . W całej wypowiedzi ani razu nie padła liczba 37 .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości