Reklama

Droga niepewności, nadziei i strachu. Historia Marii Sowy zapisana przez córkę

26/03/2026 07:28

Są historie, które zaczynają się od domu. I kończą daleko od niego. Ale są też takie, które trwają dalej. W pamięci. W słowach. W zapisanych kartkach.

Taką historię niesie dziś Zofia Śnieżek, córka Marii Karaban Sowy (ur. 2 lutego 1924 r., zm. 16 marca 2011 r.).

 

 Rodzinny dom – zanim wszystko się skończyło

Historia zaczyna się w małej wsi Ostrówki, w powiecie nieświeskim, w dawnym województwie mińskim. Tam żyła rodzina: Helena Karaban z domu Babicz, jej mąż Julian Karaban. Wychowywali troje dzieci: Ninę, Marię, Aleksandra. Helena była akuszerką i prowadziła gospodarstwo odziedziczone po swoich rodzicach: Pelagii i Eliaszu Babiczach. Julian Karaban był oficerem Wojska Carskiego, ławnikiem w sądzie w Nieświeżu i pełnił funkcję sołtysa. Mieli drewniany dom otoczony ogrodem. Latem pełen kwiatów, zadbany, przyciągający spojrzenia.To było spokojne życie. Do czasu.

Reklama

 

22 czerwca 1941 – dzień, który wszystko zmienił

To był słoneczny poranek. Do domu zapukało trzech mężczyzn. Padł rozkaz: Ubierać się. Natychmiast. Helena przytuliła siedemnastoletnią córkę Marię. Pakowały w pośpiechu: kożuchy, buty, najpotrzebniejsze rzeczy. Jeden z mężczyzn zapytał o zawartość worka. – Wełna. – Zabierać.  Najstarsza córka Nina, już po ślubie (Abramowicz), uniknęła wywózki, bo mieszkała pod innym adresem. W tym samym czasie Julian Karaban został aresztowany i zabrany do więzienia. Rodzina została rozdzielona.

 

Wywózka – Krasnojarski Kraj, Sybir

Rozpoczęła się podróż. W wagonach towarowych. Tygodniami.  W nieludzkich warunkach: bez jedzenia, bez wody, bez opieki. Ludzie chorowali. Dzieci umierały. Ciała wyrzucano z pociągu.  – "Lamentu matek nie da się opisać" – zapisała po latach Maria. A jednak przeżyli.

Reklama

 

Tulcz – życie w tajdze

Rodzina trafiła do osady Tulcz w Krasnojarskim Kraju. Zamieszkali w barakach. Zostali skierowani do pracy: wyrąb drzew, prace przy jeńcach niemieckich, transport. Barak znajdował się 12 kilometrów od miejsca pracy. Temperatura spadała nawet do –50°C. Głód był codziennością.  – "Chleb przypominał bryłę czarnej gliny, ale wtedy smakował" – pisała Maria. Zbierali: jagody, poziomki, grzyby, jajka dzikich kur.  Helena zbierała i suszyła zioła – leczyły przeziębienia.  Z niedożywienia Aleksander jako nastolatek stracił przytomność, ale dzięki reanimacji przeprowadzonej przez matkę przeżył.

Reklama

 

Krzyż w tajdze i wiersze na workach

Za barakiem rosła sosna. To na niej kobiety wyryły krzyż. Latem zdobiły go kwiatami. W maju odprawiały nabożeństwa majowe. Tam modliły się o powrót. Tam też Maria Karaban pisała wiersze. Nie miała zeszytu. Pisała: na papierowych workach od paszy ołówkiem. Jednym z nich była: "Modlitwa zesłańca" zapisaną 23 listopada 1943 roku w Tulczu (Krasnojarski Kraj).

 

Zaporoże – pierwszy oddech nadziei

Po czasie trafili do Zaporoża na Ukrainie. Tam warunki były lepsze: więcej jedzenia, praca w kołchozach i fabrykach, odbudowa zniszczonego miasta.  Ale każdy chciał wrócić do Polski.

Reklama

 

1946 – powrót, który nie był powrotem

W 1946 roku ogłoszono powrót do ojczyzny. Była radość. Były łzy.  Ale po przekroczeniu granicy przyszło zrozumienie. To nie był powrót do domu.

 

Brzeg Dolny i Radecza – nowe życie

Rodzina trafiła na Dolny Śląsk. Do Brzegu Dolnego, a następnie do wsi Zeberdowice (dziś Radecza). 5 czerwca 1945 roku – tak zapamiętano moment przyjazdu pierwszych osadników.  Do Radecza przyjeżdżali ludzie z: Lwowa, Wołynia, Francji, Polski centralnej. Pierwszym sołtysem został Bronisław Jędrzejek. Domy były częściowo zajęte przez Niemców, ale wiele stało pustych. Każdy zaczynał od zera.

Reklama

 

Ciężkie początki i nowe życie

Do wsi trafiło m.in. 10 rodzin Sybiraków. Często były to kobiety z dziećmi – mężczyźni nie wrócili z frontu. Nie mieli nic: stare ubrania, zniszczone buty, brak jedzenia. Pomagał Powiatowy Urząd Repatriacyjny w Wołowie. Z czasem: powstała szkoła (4-klasowa), wieś została zelektryfikowana (1952 r.), pojawił się sklep. Ludzie zaczęli żyć. Ale pamięć została.

 

Zofia Śnieżek – córka, która ocala pamięć

Dziś tę historię opowiada Zofia Śnieżek. Córka Marii. To ona: spisała wspomnienia, zachowała wiersze, przekazuje historię kolejnym pokoleniom.  – To żywa historia – mówi.

Reklama

 

Obelisk pamięci

Mieszkańcy chcą upamiętnić Sybiraków. Planowany jest obelisk z napisem: "Dla tych, którzy odeszli. Tym, którzy przetrwali." W miejscu, gdzie po raz pierwszy stanęli po powrocie.

 

Historia, która nie może zniknąć

Maria Karaban Sowa już nie żyje. Ale jej słowa zostały. W wierszach. W pamięci córki. W historii tej ziemi. I dopóki ktoś je czyta – ta historia trwa.

[email protected]

 

Msza za Sybiraków w Brzegu Dolnym. 80. rocznica ważnego wydarzenia



W Brzegu Dolnym odbędzie się wyjątkowa uroczystość upamiętniająca Sybiraków oraz jedno z najważniejszych wydarzeń w historii lokalnej społeczności.
26 marca 2026 roku (czwartek), godzina 12:00, kościół Chrystusa Króla na Warzyniu w Brzegu Dolnym.
Tego dnia zostanie odprawiona msza święta w intencji Sybiraków, w związku z 80. rocznicą przyjazdu pierwszego transportu na stację kolejową w Brzegu Dolnym.
To ważna chwila pamięci o osobach, które doświadczyły zesłania i trudnych losów na Wschodzie, a później budowały powojenną historię regionu.
Organizatorem wydarzenia jest Stowarzyszenie Sybiraków – koło w Brzegu Dolnym.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości