Majowe dni w Brzegu Dolnym przyniosły nie tylko wyższe temperatury, ale i polityczne wrzenie, które wylało się wprost na przestrzeń publiczną. Jeden z mieszkańców został przyłapany na gorącym uczynku, gdy na miejskim słupie malował farbą obraźliwe hasło wymierzone w premiera Donalda Tuska. Choć sprawca ostatecznie zamalował swój wybryk, cała sytuacja skłania do gorzkiej refleksji nad tym, jak wyrażamy swoje poglądy i jak traktujemy nasze wspólne otoczenie.
Sytuacja rozegrała się na oczach świadków. W samym środku dnia, gdy obok przechodzili ludzie i przejeżdżały samochody a w oknach byli sąsiedzi, mężczyzna postanowił dać upust swojej politycznej niechęci, używając do tego farby i publicznego mienia. Całe zdarzenie zostało jednak uwiecznione na zdjęciu, które błyskawicznie trafiło do naszej redakcji. Po nasze reakcji, mężczyzna zamalował napisy.
Nie da się ukryć, że brutalizacja języka w debacie publicznej to zjawisko, z którym mierzymy się na co dzień. Często słusznie zauważa się, że przykład idzie z góry – ostra retoryka, brak szacunku i agresja słowna obecna w ogólnopolskiej polityce łatwo przenikają do naszych mniejszych, lokalnych społeczności. Kiedy na najwyższych szczeblach brakuje kultury dyskusji, trudniej oczekiwać, że emocje na ulicach miast będą trzymane na wodzy. Nie zwalnia to jednak nikogo z odpowiedzialności za własne zachowanie.
Każdy obywatel ma pełne prawo do własnych opinii, sympatii i antypatii. To absolutny fundament demokracji. Jednak polityczne poglądy można i należy wyrażać w zupełnie inny sposób. Niszczenie miejskiej infrastruktury i oszpecanie naszej lokalnej, wspólnej przestrzeni nie jest formą dialogu, lecz zwykłym wandalizmem. Zamiast sięgać po puszkę z farbą, polityczną frustrację można przekuć w konstruktywne działanie – udział w wyborach, lokalne debaty, czy merytoryczne dyskusje. Estetyka naszego miasta to dobro wspólne, o które powinniśmy dbać równie mocno, co o otaczającą nas naturę.
Najbardziej przykrym aspektem tej sprawy jest jednak sam finał incydentu. Mężczyzna wrócił na miejsce, by posprzątać i zamalować wulgarne hasło dopiero wtedy, gdy daliśmy mu znać, że został sfotografowany. To smutny obraz sytuacji, w której to nie wewnętrzne poczucie przyzwoitości czy szacunek dla przestrzeni publicznej powstrzymują przed niszczeniem mienia, a wyłącznie strach przed byciem złapanym na gorącym uczynku i poniesieniem konsekwencji.
Polityczna temperatura w Brzegu Dolnym rośnie szybciej niż majowe upały. Warto jednak pamiętać, by w tym ferworze nie zamieniać naszego otoczenia w słup ogłoszeniowy dla złych emocji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze