Wraz ze stałym wzrostem populacji na świecie, wzrasta również zapotrzebowanie na produkty zwierzęce. Szacuje się, że przy obecnym sposobie produkcji żywności, zapotrzebowanie na mięso może wzrosnąć aż dwukrotnie do 2050 roku. Wiązałoby się to z intensyfikacją ferm przemysłowych, które obecnie mają i mogą mieć jeszcze większy negatywny wpływ na zmiany klimatyczne. Potrzeba jest natychmiastowa zmiana w prawie, która powstrzyma lawinowe powstawanie "niezdrowych ferm".
Co to jest ferma przemysłowa? Miejsce z dużą liczbą zwierząt w jednym miejscu, w którym ogranicza się, a nawet uniemożliwia realizację naturalnych potrzeb zwierząt. Często żyją one w ścisku, w jałowym środowisku. Oszczędza się tam na pożywieniu, przestrzeni oraz czasie produkcji. Konsekwencją jest skrócenie czasu chowu, a więc i cyklu życia zwierzęcia.
Fermy przemysłowe sprawiają wiele problemów, od etycznych, zootechnicznych, bezpieczeństwa żywnościowego, zdrowia publicznego i jakości życia, do środowiskowych, klimatycznych. Mimo to, w ciągu ostatnich 5 lat, liczba wydanych pozwoleń na budowy ferm w Polsce wzrosła o 281%. Sytuacja ta przyczynia się do upadku mniejszych gospodarstw, wszakże trudno jest konkurować z masową produkcją, która nastawiona jest na duży i szybki zysk. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, nie dziwi fakt, iż w latach 2009-2019 tylko w połowie gmin w Polsce zarejestrowano 841 protestów przeciw fermom przemysłowym, a jest ich zapewne znacznie więcej. W 2018 roku do Inspekcji Ochrony Środowiska wpłynęło 3348 skarg dotyczących zanieczyszczenia powietrza, 79,3% z nich (2655) dotyczyło uciążliwości zapachowej.
Jak działa ferma przemysłowa?
Jest zmechanizowana, co oznacza, że stada głównie obsługiwane są przez systemy. Dobiera się odpowiednie światło, wilgotność i temperaturę, aby w jak największym stopniu wpłynąć na przyrost masy i nieśność. Sprawia to, że liczba osób zatrudnionych na takiej hodowli jest ograniczona.
Odchody z ferm nie trafiają do oczyszczalni, a są rozwożone na pola. Zawierają one azot i fosfor. Hodowla przemysłowa emituje między innymi: masy obornika i gnojowicy, amoniak, siarkowodór i wiele innych lotnych związków, pyły, tlenki siarki, tlenki azotu, dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane, odpady(w tym padłe zwierzęta) oraz hałas.
Odór i zanieczyszczenie powietrza, to nie jedyne koszty społeczne produkowane przez fermy, doliczyć do nich można także plagi much, narażenie na choroby odzwierzęce, zanieczyszczenie gleby i wody, wysoki pobór wody, rozjeżdżone drogi, konflikty społeczne, brak możliwości produkcji rolnej w sąsiedztwie, utrata wartości kulturowych i przyrodniczych, a nawet spadek wartości nieruchomości w pobliżu ferm.
Fermy przemysłowe zwiększają ryzyko występowania zagrożenia epidemicznego i epizootycznego. Afrykański Pomór Świń (African Swine Fever- ASF), to szybko szerząca się, choroba wirusowa, na którą podatne są świnie domowe oraz dziki.
Co można zrobić?
Istotne jest skonstruowanie regulacji chroniących przed ekspansją ferm przemysłowych. Jedną z nich jest ustawa, dotycząca minimalnej odległości dla planowanego przedsięwzięcia sektora rolnictwa, którego funkcjonowanie może wiązać się z ryzykiem powstawania uciążliwości zapachowej (Ustawa Odorowa). Aktualnie minimalna odległość wynosi 500 m. Podczas badań w 2019 roku, aż 49% ankietowanych wskazało, że minimalna odległość powinna wynosić nie 500m, a powyżej 2 km. Niestety ustawa ta nie została jeszcze sfinalizowana. Oprócz dopracowania regulacji należy zastanowić się nad lepszymi formami hodowli, zamiast tych nastawionych na duży zysk, kosztem środowiska, zwierząt i naszego zdrowia.
Tekst powstał we współpracy z Koalicją Żywa Ziemia
Link do petycji w sprawie wprowadzenia moratorium na budowę nowych ferm przemysłowych
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do Autora artykułu. Aktualna minimalna odległość ferm nie istnieje. Takie prawo dopiero miałoby wejść w życie i zgodnie z jego zapisami 500 metrów byłoby maksymalną odległością ferm od domów, a nie minimalną.
Do Autora artykułu. Aktualna minimalna odległość ferm nie istnieje. Takie prawo dopiero miałoby wejść w życie i zgodnie z jego zapisami 500 metrów byłoby maksymalną odległością ferm od domów, a nie minimalną.