Ostatnia sesja Rady Powiatu Wołowskiego przyniosła długą i pełną emocji debatę o przyszłości Powiatowego Centrum Medycznego w Wołowie. Prezes Bartosz Granat, radni, specjaliści i wymieniali się argumentami o tym, w którą stronę powinien podążać powiatowy szpital.
Najważniejszą zmianą organizacyjną ogłoszoną podczas sesji było przeniesienie oddziału rehabilitacji neurologicznej z Wołowa do Brzegu Dolnego, gdzie dostępny jest lekarz specjalista. – Nie możemy brnąć w działania niedochodowe. Rehabilitacja neurologiczna i oddział wewnętrzny to przyszłość, na której nie będziemy tracić – mówił prezes Granat.
W dyskusji pojawiła się również propozycja radnego Marka Cukrowskiego, by uruchomić oddział rehabilitacji ogólnej, jednak Artur Kulesz przypomniał, że to NFZ decyduje o wykupie usług i kontraktach, a nie samorządy. – Polityka życzeniowa nie wchodzi w grę – zaznaczył.
Granat nakreślił główne założenia strategii PCM na najbliższy czas: pozyskiwanie środków zewnętrznych, wyjście z zadłużenia (ok. 22 mln zł) oraz rozwój usług komercyjnych tam, gdzie nie ma kontraktu z NFZ. – Medycyna pracy, dobre laboratorium, silna kadra – to nasze atuty, które trzeba przygotować – mówił. – Ostatnie lata to zamiatanie problemów pod dywan. Teraz skupiamy się na realnych kierunkach: diagnostyka, rehabilitacja neurologiczna i oddział wewnętrzny.
Katarzyna Uran, konsekwentnie dopytująca o długoterminowy plan, usłyszała od starosty Jana Janasa, że samorząd nie stworzy systemu ochrony zdrowia. – My nie wyjdziemy z tego sami. Możemy łagodzić skutki kryzysu, ale nie zbudujemy służby zdrowia od zera – mówił. – Dziś mamy nocną i świąteczną opiekę, pediatrów, nowych lekarzy – to efekt pracy prezesa Granata. Zamiast bić pianę, po prostu róbmy swoje – dodał.
Artur Kulesz zaproponował: – To rada powinna określić koncepcję, a prezes ją realizować. Nie pytajmy prezesa, co chce nam stworzyć. My mamy stworzyć ramy działania.
Głos zabrał również Witold Krochmal, komentując emocjonalne wystąpienia: – Jak się miesza herbatę bez cukru, to ona nigdy nie będzie słodsza. A jak tak będziemy mieszać, to w końcu chorego ze ślepą kiszką przywiozą do okulisty. Dajmy zarządowi działać, a prezes niech informuje nas, gdy ma konkretne pomysły.
Dyskusję docenił dr Jerzy Pałys, który żegnał się z radnymi. Zakończył on współpracę z PCM i powiatem wraz z końcem sądowo nadzorowanej restrukturyzacji. – Wyjście z restrukturyzacji to sukces Granata. Popieram jego kierunek. Ale wy, radni, musicie wiedzieć, czego chcecie i w którą stronę chcecie iść, bo z NFZ słychać tylko: zamykać, zamykać – mówił.
Radny Rafał Borzyński zaznaczył, że warto rozmawiać, ale rozmowy powinny być merytoryczne i poprzedzone przygotowaniem. – Sam mam dziecko i też chciałbym oddział pediatryczny, ale w ubiegłym roku w powiecie urodziło się tylko 260 dzieci. To za mało, by go utrzymać.
Te liczby potwierdził również lekarz-ginekolog Artur Kulesz, przypominając, że w pobliskiej Trzebnicy odnotowano 600 porodów rocznie, a w Krotoszynie – 300. – My przegraliśmy wtedy, gdy nie zbudowaliśmy nowego szpitala. Teraz nie mamy ani bazy, ani liczby porodów.
Do wypowiedzi Pałysa i Kulesza odniósł się też radny Rafał Borzyński, zwracając się do Katarzyny Uran: – Mało merytoryki, dużo polityki.
- Nie przekonują mnie argumenty osób niezwiązanych ze służbą zdrowia. Mnie przekonują lekarze tacy jak Kulesz – powiedziała radna Uran.
Na koniec padły słowa podsumowania: kierunek obrany przez prezesa Granata został oceniony jako słuszny, a radni zgodzili się, że czas zaufać specjalistom i skupić się na wspólnym działaniu, zamiast wzajemnych oskarżeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze