Reklama

Jesienny bilans A-klasy. Siedem zwycięstw i sporo pytań

29/11/2025 10:15

Ten artykuł ukazał się w Kurierze Gmin z 25 listopada 2025 r. - POBIERZ

Ostatni akord piłkarskiej jesieni na powiatowych boiskach rozegrał się w niedziele na murawie w Miłczu, gdzie meczem tamtejszych Spartan z Mechanikiem Brzezina 1.rundę sezonu 2025/2026 zakończyli piłkarze drużyn klasy A. Nie był to najlepszy czas dla naszych reprezentantów, którzy wygrali w sumie 7 spotkań. Oczywiście większość z nich (6) na swoim koncie zapisała drużyna z Lubiąża, ale jak na potencjalnego kandydata do awansu to skuteczność na poziomie 44% nie rokuje, aby wiosną podopieczni trenera Krystiana Januszewskiego mieli rozdawać futbolowe karty przy stoliku, przy którym rozgrywać się będzie rywalizacja o najwyższe pozycje, a ostatnim tego potwierdzeniem jest rezultat, jaki gracze Odry osiągnęli w sobotniej konfrontacji z wrocławską Widawą. Natomiast jeśli chodzi o piłkarzy z Miłcza - w ostatnim jesiennym występie zagrali nawet poniżej negatywnej średniej traconych goli w rozegranym spotkaniu - 6,25, a Mechanicy zafundowali im jedynie 5.

Reklama

ODRA LUBIĄŻ

- Widawa Wrocław 1-1 (0-0)

Bramka: P. Leśniewski (71’);

Żółte kartki: B. Błachnio, K. Sołowski - 2, P. Leśniewski, J. Szuszfalak;

Czerwona kartka: K. Sołowski (85’);

ODRA: K. Bronowicki – K. Sołowski, B. Błachnio (80’ P. Łoziński), J. Szuszfalak, M. Wojtyło, P. Rewak (62’ O. Sevastionov), D. Soroko, P. Leśniewski, F. Kulas, G. Gryzan (40’ M. Pawłowicz), M. Kijaczek (70’ P. Ryba).

Bez względu na rezultat sobotniego meczu zespół z Lubiąża już w 1.rundzie praktycznie przegrał swoją kolejną szansę na okręgowy awans. Jesiennymi występami piłkarze Odry oczywiście zdecydowanie rozczarowali swoich sympatyków, ale przede wszystkim zawiedli własne oczekiwania i ambicje. Finałowym zawodem ostatnich tygodni okazał się ledwie remis z wrocławską Widawą, po którym lubiążanie ponownie mogą mieć pretensje sami do siebie, gdyż przy co najmniej przyzwoitej skuteczności losy tej konfrontacji gospodarze mogli zamknąć jeszcze przed przerwa.

Reklama

Od pierwszego gwizdka arbitra bowiem to miejscowi nadawali ton wydarzeniom na murawie, a po postawie gości wyraźnie widać było, że ich podstawowa taktyka polega na zabezpieczaniu własnego przedpola, co w 1.odsłonie nie wychodziło im najlepiej, gdyż lubiążanie stworzyli sobie co najmniej kilka okazji, aby do szatni schodzić z prowadzeniem. Bohaterem tej części gry mógł zostać Franciszek Kulas, który zdecydowanie wyróżniał się na tle nie tylko rywali, ale i kolegów z drużyny. Niestety - także pod względem nieskuteczności. To właśnie po jego uderzeniu z dystansu futbolówka po raz pierwszy minimalnie minęła cel, a w chwilę później skrzydłowy Odry ponownie przeniósł piłkę nad poprzeczką z niewielkiej odległości. Widząc, że piłkarski los mu nie sprzyja, w kolejnej akcji zdecydowała się podzielić futbolówką z kolegą z drużyny, ale ten nie przypilnował linii i atak gospodarzy zakończył gwizdek arbitra oznajmiający offside. Spalony w tej sytuacji Michał Kijaczek w chwilę później mógł jednak zostać bohaterem trybun, gdyż znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem gości, ale jego próba logowania okazała się zbyt niedokładna i bramkarz Widawy poradził sobie z jego strzałem.

Po zmianie połów napór Odry nieco zelżał, ale to wciąż po stronie gospodarzy była inicjatywa, choć tym razem sportowa walka toczyła się głównie w środku pola. W futbolu niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i po raz kolejny ta piłkarska prawda dotknęła lubiążan po godzinie gry. Szybki wypad wrocławian przyniósł im prowadzenie i gospodarze po raz kolejny tej jesieni znaleźli się pod przysłowiową ścianą. Skuteczny pomysł na wyrównanie okazał się jednak bardzo prosty - Paweł Leśniewski podprowadził piłkę pod pole karne Widawy i nie bawiąc się w futbolowe konwenanse huknął z dystansu na tyle mocno i precyzyjnie, że golkiperowi rywali nie pozostało nic innego, jak wyciągnąć piłkę z siatki. Piłkarski kompromis pogodził obie strony, choć ostateczny rezultat wydaje się rozczarowujący dla gospodarzy, ale do tych zespół i kibice Odry tej jesieni się przyzwyczaili.

Reklama

- Jestem w pełni świadomy, że te zespół stać na dużo lepszą grę, a co za tym idzie także wyniki - powiedział po końcowym gwizdku arbitra trener K. Januszewski. - Aby tak się jednak stało, w każdym spotkaniu w dyspozycji trenera powinni znajdować się wszyscy - przynajmniej większość - zawodników, a nam ten kadrowy komfort jesienią przydarzał się rzadko. Mam świadomość, że dla niektórych zawodników są sprawy ważniejsze i poniekąd ich rozumiem, a jeśli jeszcze runda nie układa się po myśli drużyny, to motywacja całej kadry dodatkowo spada. Mam wrażenie, że to właśnie był nasz problem. Bez wątpienia mamy w składzie piłkarzy mających papiery na grę na wyższym szczeblu, ale tych atutów nie udało nam się zamienić na rankingowe punkty. Mamy pełną świadomość problemów, z jakimi mierzyliśmy się jesienią i wierzę, że w zimowym okresie przygotowawczym uda nam się poprawić mankamenty i nawet jeśli w rundzie rewanżowej nie będziemy walczyć o najwyższe lokaty, to kibice nie będą już zawiedzeni ani naszą grą, ani wynikami.

SPARTA MIŁCZ

Reklama

- Mechanik Brzezina 0-5 (0-3)

Żółta kartka: D. Stróżyński;

SPARTA: G. Matyniak – A. Kapron, M. Hańczyk, A. Korcz, D. Stróżyński, P. Konon, I. Partyka, K. Romanowicz, D. Grablewski (75’ Z. Grablewski), P. Stróżyński, P. Chmielewski.

Ostatnim jesiennym futbolowym spektaklem, którego stawką były A-klasowe punkty był mecz w Miłczu, a chociaż atut własnego boiska był po stronie Spartan, to w żaden sposób nie można było ich uznać za faworytów pojedynku z brzezińskim Mechanikiem. Potwierdziły to już pierwsze minuty, a chociaż goście nie należą to rankingowych tuzów, to jednak bardzo szybko uzyskali optyczną przewagę i już jeden z pierwszych stałych fragmentów gry przyniósł im prowadzenie. Gospodarze na swoje okazje liczyli wyłącznie w sporadycznych kontratakach, ale miały one raczej chaotyczny charakter i trudno stwierdzić, aby po którymś z nich poważniej zagrozili bramce Mechaników. Przyjezdni natomiast z każdą kolejną minutą nabierali pewności siebie i w rozgrywaniu ofensywnych akcji nie przeszkadzało im nawet zmrożone boisko. W polu karnym miłczan coraz częściej dochodziło do spięć i nie było większym zaskoczeniem, kiedy w 25.minucie ich prowadzenie wzrosło. Po raz ostatni w 1.połowie futbolówka w siatce bramki gospodarzy zatrzepotała tuż przed przerwą i w zasadzie jasnym już było, że na zakończenie rundy niespodzianki nie będzie.

Reklama

Po zmianie stron przyjezdni z dużym spokojem kontrolowali zarówno wynik rywalizacji, jak również jej przebieg, w czego rezultacie powiększyli jeszcze bramkowy dystans i wyjechali z Miłcza bogatsi o zasłużony komplet punktów.

15.kolejka: Sokół - Kąty Wr. 0-3; Zorza P. - Maślice 3-1; Porcelana - Błyskawica 3-7; Zorza W. - Polonia Wr. 0-1; Parasol - Zieloni 3-1; Osiek - Polonia II Śr.Śl. 2-5.

TABELA

1.

Zorza Wilkszyn

15

34

40-8

2.

KP Kąty Wrocławskie

15

33

51-11

3.

Parasol Wrocław

15

31

40-9

4.

Polonia Wrocław

15

28

44-20

Reklama

5.

Polonia II Środa Śl.

15

28

40-32

6.

Zorza Pęgów

15

25

41-35

7.

Zieloni Rakoszyce

15

25

39-37

8.

Sokół Smolec

15

23

37-33

9.

Widawa Wrocław

15

22

34-27

10.

ODRA LUBIĄŻ

15

20

22-21

11.

Mechanik Brzezina

15

20

27-35

12.

Błyskawica Lenartowice

15

18

38-30

13.

Porcelana Ciechów

15

18

34-49

14.

Maślice Wrocław

15

10

21-44

15.

LZS Osiek

15

9

20-63

16.

SPARTA MIŁCZ

15

3

6-80

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości