Ten artykuł ukazał się w Kurierze Gmin z 30 października 2025 r. - POBIERZ
Już prawie rok mija, kiedy po raz ostatni ligowy mecz w roli pokonanych kończyli zawodnicy krzydlińskiego AKS. Ostatnim rywalem, który okazał się lepszy był zespół z Piotrkowic (1-4), a wydarzyło się to 3 listopada 2024r. Od tamtej pory aktualny lider B-klasowych rozgrywek rozegrał na tym szczeblu 25 pojedynków, wygrywając 21 z nich, ze średnią 5,28 trafienia na spotkanie. Wyniki te zaprowadziły zespół do jesiennego mistrzostwa i roli głównego faworyta sezonu 2025/2026. Zadziwiać mogą także osiągnięcia beniaminka z Wińska, którego gracze w wyjazdowych starciach utrzymują 100% skuteczność.
|
AKS KRZYDLINA MAŁA - Bresna Brzeźno 2-1 (0-0) Bramki: K. Włodarczyk (67’, 70’); Żółte kartki: D. Krakowiak, S. Czyżowicz; Czerwona kartka: M. Warpas (80’); AKS: D. Zimny – M. Malinowski, S. Czyżowicz, K. Heluszka (55’ M. Warpas), D. Żołądziejewski, K. Miłkowski, P. Kozak (55’ W. Antochów), D. Uść, K. Włodarczyk (+90’ S. Przydatek), J. Szafrański (71’ T. Kunat), D. Krakowiak. |
Sądząc jedynie po rezultacie, można by przypuszczać, że niedzielne starcie w Wołowie miało wyrównany przebieg. Tymczasem w starciu lidera z jego najgroźniejszym konkurentem, tak naprawdę w piłkę grał tylko jeden z tych zespołów. Goście wprawdzie rozpoczęli starcie z AKS z własnym pomysłem i przez długi czas potrafili skutecznie realizować go na murawie, choć dużo w tej kwestii mają do zawdzięczenia futbolowemu szczęściu, a raczej nieskuteczności krzydlinian. Nasz zespół już na przerwę powinien zejść z wyraźną przewagą, a sam Kamil Miłkowski z dubletem. W tym okresie gospodarze mieli wyraźną przewagę, nie tylko stwarzali sobie sytuacje, ale w pełni panowali w środku pola i tylko sporadycznie zmuszenie byli do poczynań obronnych - jedynie dla powstrzymania sporadycznych i prostych w rozegraniu kontrataków ekipy Bresny, z których nieliczne kończyły się uderzeniem na bramkę, ale golkiper AKS był w tym okresie praktycznie bezrobotny.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie, ale zespół lidera dopiął wreszcie swego. Najpierw składną akcję krzydlinian z najbliższej odległości zamknął Krystian Włodarczyk, a w chwilę później ten sam zawodnik zachował zimną krew w polu karnym rywali, spokojnie przyjął piłkę, przełożył sobie interweniującego obrońcę i precyzyjnym uderzeniem podwyższył rezultat pojedynku. W tym momencie kwestia rozstrzygnięcia meczu wydawała się załatwiona, ale gospodarze postanowili podnieść temperaturę. Najpierw nieporozumienie w defensywie sprawiło, że zawodnik Bresny posłał piłkę do siatki pustej bramki z dystansu ok. 40m, a chwilę później ekipa AKS została zdekompletowana. Mający przewagę zawodnika brzeźnianie zwietrzyli szansę i rzeczywiście zrobiło się trochę nerwowo. Gospodarze jednak, choć stracili chyba nieco na pewności siebie, ani na chwilę nie stracili kontroli nad spotkaniem, a w jego końcówce - nad upływającym czasem, który bez większych przygód doprowadził ich do 10.zwycięstwa w rundzie oraz miana jesiennych mistrzów.
|
Dąb Kuraszków Reklama
- POGOŃ WINSKO 2-3 (2-1) Bramki: S. Siepko (45’), F. Stuchły (75’), K. Piszczek (80’); POGOŃ: M. Dudek – D. Przybylski (59’ K. Piszczek), D. Dąbrowa, P. Fałat (55’ M. Pawłowicz), K. Białoząb (55’ B. Bulbak), M. Dziubiński, M. Ochap, F. Stuchły (90’ D. Stuchły), K. Sadowski (80’ A. Szczepanek), K. Lickiewicz (85’ F. Skowroński), S. Siepko. |
Beniaminek z Wińska po porażce w derby z rywalami z Krzelowa (1-4) pojechał do Kuraszkowa i po początku niedzielnej konfrontacji mogło się wydawać, że Pogoń znalazła się ze swoją dyspozycją w głębszym dołku. Pierwsze minuty należały bowiem do gospodarzy, którzy dwukrotnie ograli przyjezdną defensywę, ale tuż przed przerwą nadzieje wińszczan ożywił Sebastian Siepko. Już wówczas piłkarze Dębu mogli zacząć martwić się o końcowy rezultat, gdyż zespół Pogoni jako jedyny w lidze przed niedzielnym starciem mógł pochwalić się 100% skutecznością na obcych boiskach i to znacznie trudniejszych, niż kuraszkowska murawa. Potwierdziły to wydarzenia z 2.odsłony, choć do rozstrzygnięcia spotkania musieliśmy czekać do ostatniego kwadransa. Stan rywalizacji precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego wyrównał Filip Stuchły, a w chwilę później z roli jokera skutecznie wywiązał się wprowadzony po przerwie Kacper Piszczek, którego trafienie przechyliło szalę zwycięstwa na korzyść gości, a kuraszkowianie dołączyli do zacnego grona drużyn (Kusy 4-2; Bresna 5-4; Piotrkowice 4-1; Olimpia 8-1), które w starciu z beniaminkiem nie potrafiły wykorzystać atutu własnego boiska.
|
VICTORIA ORZESZKÓW - OLIMPIA GODZIĘCIN 7-1 (2-0) Bramki: A. Banach (3’), O. Ignaszewski (4’), P. Filipowicz (51’, 72’, 74’, 79’, 81’) oraz P. Waigner (88’); Żółte kartki: M. Kozarek oraz K. Praczyk; VICTORIA: K. Jugo – D. Wierzbicki, Ł. Bagiński (80’ N. Śledź), A. Banach (75’ B. Olszewski-Marków), K. Głuszko (70’ W. Jaguś), O. Ignaszewski (60’ K. Pędzikowski), M. Kozarek (60’ D. Biełusz), M. Baczmański, P. Filipowicz, B. Wróblewski (80’ K. Niedzielski), B. Niedzielski; OLIMPIA: D. Hawrylczak – K. Praczyk, M. Faron, M. Kopacz, P. Waigner, D. Kasprzyk (60’ K. Simlat), A. Truśniewski, M. Blauth, Ł. Kociołek, H. Skrzek (70’ D. Pałka), K. Lipa. Reklama
|
Ewentualne wątpliwości Olimpijczyków gospodarze rozwiali bardzo szybko, gdyż mecz orzeszkowianie rozpoczęli dubeltowym uderzeniem i już w 4.minucie mieli 2 trafienia zaliczki. Kibice Victorii mogli szykować się więc na efektowne zwycięstwo, ale po tak spektakularnym otwarciu miejscowi później mocno nagrzeszyli w polu karnym przeciwnika i rezultat 1.odsłony długo nie ulegał zmianie. Po przerwie snajperski popis dał jednak Pauli Filipowicz, dokładając do swojego strzeleckiego dorobku kolejnych 5 goli, a warto zwrócić uwagę, że 4 z nich zapisał na swoim koncie w zaledwie 9 minut - czyli prawie jak Robert Lewandowski (5 trafień w 9 minut vs. VfL Wolfsburg). Trudno więc dziwić się, że lider orzeszkowian z 29 bramkami na koncie jest nie tylko najlepszym strzelcem w naszej B-klasowej grupie, ale lepszymi wynikami nie może pochwalić się żaden napastnik na tym rozgrywkowym poziomie na Dolnym Śląsku (oprócz Tobiasza Kurowskiego z chociwelskiego Zrywu - gr.6., który również zapisał na swoim koncie 29 goli).
|
KOMETA KRZELÓW Reklama
- Odra Uraz 7-0 (5-0) Bramki: P. Szymański (15’), M. Głowacki (19’), M. Napora (22’), B. Bicz (36’), G. Zaremba (40’-samobójcza), A. Marcinkowski (60’), M. Kędzierski (87’); KOMETA: J. Nowaczyk – D. Piekło (80’ A. Żelewski), P. Szymański, P. Ryśkiewicz (60’ M. Bury), A. Marcinkowski, M. Kędzierski, M. Białek (65’ B. Kamiński), M. Napora, B. Bicz, A. Chylak, M. Głowacki (65’ K. Poźniak). |
Na starcie rundy - choć sezon krzelowianie rozpoczęli efektownym zwycięstwem nad warzęgowskim Ruchem (8-0), drużyna Komety została nieco w blokach (skuteczność 33% po 5 spotkaniach). W ostatnich tygodniach jednak ligowego pola ustąpili tylko konkurentom z Piotrkowic (3-5), a wcześniej wygrali derby w Głębowicach (4-1), a potem w Wińsku (również 4-1), a w minioną niedzielę dobrą dyspozycję pokazali w starciu z outsiderem z Urazu. Worek z bramkami już po kwadransie rywalizacji otworzył Przemysław Szymański i już przed przerwą gospodarze mogli być pewni zwycięstwa, gdyż do szatni schodzili z zaliczką 5 goli. Po zmianie stron krzelowianie nie forsowali już tempa, co jednak nie pozbawiło ich kontroli nad wydarzeniami na murawie i ani na moment nie zagroziło pewnemu zwycięstwu.
|
KS BRZEG DOLNY - KS Piotrkowice 3-2 (2-0) Bramki: F. Kubala (10’), M. Kaniecki (17’), J. Lewański (77’); Żółte kartki: R. Strzałkowski, M. Kidoń, W. BirukO. Kaczmarek, S. Siwek - 2; Czerwona kartka: S. Siwek (+90’); KS: W. Lesiewicz – R. Strzałkowski (65’ D. Skoczeń), M. Mackowiak, M. Kaniecki (55’ W. Biruk), M. Tomela (80’ O. Kaczmarek), G. Mikołajczyk, A. Kolas, K. Kubacki, M. Kidoń, J. Lewański, F. Kubala (75’ S. Siwek). |
Drużyna z Piotrkowic, choć nieco skryta w cieniu, to cały czas pozostaje jednym z bardziej wymagających rywali w stawce, o czym zawodnicy KS przekonali w niedzielę na dolnobrzeskiej murawie. Wprawdzie starcie mocnym uderzeniem rozpoczęli gospodarze i po upływie nieco ponad kwadransa rywalizacji nasz zespół miał już na koncie 2 trafienia, to jednak przyjezdni pozostawali nieustępliwi i twardo walczyli o każdy metr boiska. Długo jednak ich pogoń za wynikiem okazywała się nieskuteczna, a od 65.minuty stała się jeszcze mniej realna, gdyż piotrowiczanie od tego momentu walczyli w zdekompletowanym składzie, co szybko wykorzystali gracze KS, a konkretnie Jakub Lewański, którego trafienie wydawało się przesądzać losy pojedynku. Pewni swego poczuli się więc miejscowi, ale rezultatem tego było rozprężenie w defensywie, które przyniosło 2 gole przyjezdnym i zrobiło się nerwowo. Oba zespoły w ostatnich minutach walczyły jak futbolowe lwy nie oszczędzając wzajemnie swoich kości, ale ostatecznie więcej goli już nie oglądaliśmy i po końcowym gwizdku arbitra ze zwycięstwa cieszyli się dolnobrzeżanie.
|
KUSY POGALEWO WIELKIE - ZRYW GŁĘBOWICE 2-1 (1-1) Bramki: D. Wróbel (24’), D. Tarsalewski (71’) oraz M. Barnuś (11’); Żółta kartka: D. Wróbel; KUSY: J. Gawlikowski – D. Mil, Ł. Radzijewski, S. Tyszkowski, K. Pietroń, D. Mikołajczak (46’ D. Tarsalewski), J. Pietroń, K. Wójcik, D. Sieradzki (15’ K. Wałęski), Maciej Mil (65’ S. Mielcarek), D. Wróbel; ZRYW: D. Maciaszek – M. Gajewski (65’ K. Bartosz), J. Szafrański, J. Mazur, K. Kołcz (85’ L. Witko), Przemysław Bobkiewicz, M. Piątek, M. Jasinowski, K. Stawiski (70’ D. Lykholat), M. Bujalski, M. Barnuś. Reklama
|
Piłkarze Kusego - choć sami grają ze skutecznością tylko 43%, w ostatnich tygodniach urwali rankingowe punkty głównym pretendentom do zwycięstwa w rozgrywkach, więc można było uznać gospodarzy za umiarkowanych faworytów konfrontacji z głębowickim Zrywem. Tymczasem na samym początku to gościom udało się zaskoczyć rywali i swoją grą w kolejnych minutach potwierdzili, że na to trafienie naprawdę zasługują. Nie dotrwali z nim jednak do przerwy, gdyż stan rywalizacji szybko wyrównał niezawodny Damian Wróbel. Po zmianie stron obie ekipy miały okazje, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale jedyną z nich udało się wykorzystać Dominikowi Tarsalewskiemu i komplet punktów pozostał w Pogalewie.
|
RUCH WARZĘGOWO Reklama
- Dolpasz II Skokowa 1-3 (0-1) Bramka: V. Butko (69’); Żółte kartki: P. Punda, P. Krasinkiewicz; RUCH: P. Cyrulik – P. Punda (70’ K. Borosowski), P. Michułka (46’ T. Pogwizd), J. Sikorski (83’ M. Graczyk), D. Małecki, M. Hurtiak (76’ Ł. Szapował), C. Suchacki, P. Krasinkiewicz (80’ M. Socha), R. Sobotka, V. Butko, O. Fede. |
Nie jest łatwo o rankingowe punkty reaktywowanej ekipie z Warzęgowa, ale znakomitą okazją do podwojenia dotychczasowego dorobku była wizyta konkurentów ze Skokowej, którym do tej pory idzie w rozgrywkach równie gładko, jak graczom Ruchu. Niestety, nasz zespół okazję zmarnował i po bezbarwnym meczu uległ rezerwom Dolpaszu, choć w końcówce meczu kibice na brak emocji narzekać nie mogli.
|
TABELA |
||||
|
1. |
AKS KRZYDLINA MAŁA |
11 |
31 |
59-9 |
|
2. |
POGOŃ WIŃSKO |
11 |
23 |
39-27 |
|
3. |
Bresna Brzeźno |
11 |
22 |
46-25 |
|
4. |
KS Piotrkowice |
11 |
21 |
43-31 |
|
5. |
VICTORIA ORZESZKÓW |
11 |
20 |
45-20 |
|
6. |
KOMETA KRZELÓW |
11 |
20 |
41-26 |
|
7. |
KS BRZEG DOLNY |
11 |
18 |
24-26 |
|
8. |
KUSY POGALEWO WLK. |
11 |
16 |
31-32 |
|
9. |
ZRYW GŁĘBOWICE |
11 |
11 |
24-29 |
|
10. |
Dąb Kuraszków |
11 |
11 |
27-38 |
|
11. |
Dolpasz II Skokowa |
11 |
9 |
23-54 |
|
12. |
OLIMPIA GODZIĘCIN |
11 |
8 |
30-53 |
|
13. |
Odra Uraz |
11 |
7 |
20-40 |
|
14. |
RUCH WARZĘGOWO |
11 |
3 |
13-57 |
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze