Ten tekst ukazał się w Kurierze Gmin z 23 października 2025 r. - POBIERZ
W ostatnich kolejkach do walki o najwyższą lokatę swoje 3 grosze wrzucili pogalewianie, którzy wprawdzie mogą pochwalić się skutecznością na poziomie 43%, co oczywiście nie uprawnia ich do gry o rankingowy prymat, ale ze starć z konkurentami z Krzydliny Małej i Brzeźna zespół Kusego wyszedł bez porażki. Miniona niedziela potwierdziła snajperskie talenty Paula Filipowicza oraz Mateusza Urbaniaka, choć aż 4 trafienia tego drugiego dały jego Olimpijczykom tylko remis. Emocji nie brakowało także w Wińsku, gdzie w derby Pogoń ustąpiła pola konkurentom z Krzelowa.
|
Odra Uraz - AKS KRZYDLINA MAŁA 2-5 (1-1) Bramki: K. Włodarczyk (+45’, 75’, +90’), J. Szafrański (52’), D. Krakowiak (55’); AKS: D. Zimny – M. Malinowski, M. Kubiak (80’ P. Matusiewicz), K. Heluszka, D. Żołądziejewski (72’ M. Leśniewski), P. Kozak, D. Uść, A. Jankowski (46’ D. Krakowiak), M. Konieczny (15’ K. Włodarczyk), J. Szafrański, A. Judziński (82’ B. Malewicz). |
Strata punktów w Pogalewie prawdopodobnie ponownie sprowadziła na B-klasową murawę ekipę z Krzydliny Małej, która wprawdzie nadal pozostaje głównym faworytem do awansu, ale w obecnym futbolowym towarzystwie wcale nie jest kuloodporna. Ku pewnemu zaskoczeniu zobaczyliśmy to także w Urazie, gdzie przez blisko kwadrans piłkarze AKS zmuszeni byli gonić wynik. Wprawdzie przy zdobytej bramce gospodarzom sprzyjało głównie gapiostwo naszych zawodników, którzy praktycznie we własnym zakresie zafundowali sobie straconego gola. A potem - miejscowi zaczęli grać na czas, a ponieważ od samego początku ich defensywa znajdowała się pod dużą presją, to i tak graniczy niemal z futbolowym cudem fakt, że na przerwę prawie schodzili z prowadzeniem. W doliczonym czasie gry nie udało się bowiem upilnować Krystiana Włodarczyka, który celnym uderzeniem wyrównał rezultat konfrontacji.
W chwilę po wznowieniu gry losy spotkania zostały praktycznie wyjaśnione, gdyż po stronie gości na listę strzelców wpisali się Jacek Szafrański oraz Damian Krakowiak. Wprawdzie miejscowym jeszcze raz udało się na krótki czas obudzić nadzieję swoich sympatyków, ale w ostatnim kwadransie na powrót pozbawił jej ich K. Włodarczyk, który zakończył niedzielny mecz z hat-trick’iem, a jego drużyna z zasłużonym kompletem punktów, dzięki któremu krzydlinianom ponownie udało się odskoczyć od konkurentów z Brzeźna, którzy nie najlepiej poradzili sobie w grze z pogalewskim Kusym.
|
Bresna Brzeźno Reklama
- KUSY POGALEWO WIELKIE 3-3 (2-2) Bramki: D. Sieradzki (26’), E. Uść (34’), J. Pietroń (77’); Żółte kartki: D. Wróbel, K. Wałęski, K. Pietroń, E. Uść; KUSY: J. Gawlikowski – D. Mil, Ł. Radzijewski, S. Tyszkowski, K. Pietroń, D. Mikołajczak (46’ K. Wałęski), J. Pietroń, K. Wójcik, D. Sieradzki (60’ Maciej Mil), E. Uść, D. Wróbel. |
Przed tygodniem na boisku w Pogalewie gospodarze na chwilę wyhamowała lidera z Krzydliny, co w pełni wykorzystali zawodnicy Bresny, niwelując część straty do AKS. Po 10.kolejce piłkarze Kusego mają na koncie swoisty dublet, gdyż w starciu z nimi komplet punktów okazał się również być poza zasięgiem brzeźnian. Rozpoczęło się jednak zgodnie z planem - od samego początku do zdecydowanego ataku ruszyli miejscowi, ale nasz zespół okazał się dobrze zorganizowany w defensywie, która jednak nie była nieprzemakalna i po nieco ponad kwadransie rywalizacji gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia. Wówczas jednak pogalewianie pokazali, że mają także atutu w ofensywie, a tym okazało się kopyto Damiana Sieradzkiego, który huknął z dystansu i golkiper Bresny mógł tylko sięgnąć po piłkę do siatki swojej bramki. W chwilę później czynność musiał powtórzyć, gdyż obrońców rywala ubiegł Ernest Uść i prowadzenie przeszło na stronę Kusego. Niestety, nasza drużyna cieszyła się z niego tylko chwilę i ostatecznie 1.odsłona zakończyła się remisem, co musiało mocno zdeprymować pewnych swego gospodarzy.
Po zmianie stron zaatakowali więc oni z jeszcze większym animuszem, ale formacja obronna pogalewian pokazała, że potrafi wytrzymać presję. I tym razem jednak przyszedł moment zmęczenia, co w pełni wykorzystali gracze Bresny i ponownie mogli cieszyć się z prowadzenia. To nie był jednak koniec wymiany futbolowych ciosów, gdyż ostatni z nich zadał Jakub Pietroń i ostatecznie drużyna Kusego pogodziła obu liderów rozgrywek.
|
POGOŃ WIŃSKO - KOMETA KRZELÓW 1-4 (1-0) Bramki: P. Hałasiewicz (3’) oraz D. Piekło (48’), B. Bicz (61’-karny), M. Napora (70’), P. Szymański (87’); Reklama
Żółte kartki: D. Przybylski, P. Fałat, P. Hałasiewicz oraz P. Szymański, W. Białek; Czerwona kartka: Ł. Maślejak (60’); POGOŃ: Ł. Maślejak – D. Przybylski (75’ J. Korzeniowski), D. Dąbrowa, P. Fałat (80’ B. Bulbak), K. Białoząb (65’ A. Szczepanek), M. Dziubiński, M. Ochap, F. Stuchły (80’ F. Gładysz), P. Hałasiewicz (55’ D. Studnicki), K. Lickiewicz (49’ K. Łukowicz), S. Siepko; KOMETA: J. Nowaczyk – D. Piekło, P. Szymański (90’ A. Żelewski), A. Marcinkowski, P. Białek (85’ F. Tymczyszyn), M. Kędzierski, M. Białek, M. Napora, M. Bury (44’ W. Białek), B. Bicz (75’ M. Przyszlak), A. Chylak. Reklama
|
Po reaktywacji piłkarska drużyna z Wińska może pochwalić się sporą grupą zagorzałych kibiców, klubowym hymnem, a po 9.kolejce nawet pozycją na rankingowym podium. Przed domową grą z krzelowską Kometą nastroje w szatni mogły więc być mocno optymistyczne, a tuż po rozpoczęciu niedzielnych derby atmosferę podniósł jeszcze Piotr Hałasiewicz, który już po 1.akcji w spotkaniu dał gospodarzom prowadzenie. Chwilę później futbolówka ponownie wylądowała w siatce bramki gości, ale tym razem zawodnik Pogoni uderzenie oddawał z pozycji spalonej, więc arbiter gola nie uznał. Znacznie poważniejsze konsekwencję miała sędziowska decyzja z 60.minuty, kiedy to po uderzeniu gracza Komety piłka trafiła w rękę defensora gospodarzy. Ten miał ją wprawdzie przy ciele, ale arbiter ocenił wydarzenie z całą surowości i wskazał na wapno. Sytuacja miała miejsce, kiedy goście zdążyli już wyrównać rezultat pojedynku, gdyż w 2.odsłonę znacznie lepiej weszli krzelowiania i na wyrównanie naprawdę zasłużyli. Czy na rzut karny? - w opinii sędziego tak, choć pod tym względem swoje stanowcze veto zgłosił Łukasz Maślejak. Ponieważ znacznie więcej argumentów po swojej stronie miał w tej dyskusji arbiter, to golkiper Pogoni opuścił plac gry z czerwoną kartką, a po kolejnej chwili jego drużyna była już na minusie. Osłabieni gospodarze nie zdołali już pozbierać się do zakończenia konfrontacji, w której prym zdecydowanie wiedli gracze Komety, już wcześniej mogący pochwalić się optyczną przewagą, a kiedy przyszło im mierzyć się z osłabionym przeciwnikiem - wykonali futbolowy wyrok i pewnie sięgnęli po zasłużony komplet punktów.
|
Dolpasz II Skokowa Reklama
- VICTORIA ORZESZKÓW 3-9 (2-4) Bramki: P. Filipowicz (4’, 25’, 42’, 63’, 72, 85’), M. Baczmański (39’, +90’), D. Wierzbicki (83’); Żółte kartki: K. Jugo, B. Niedzielski - 2; Czerwona kartka: B. Niedzielski (+90’); VICTORIA: K. Jugo – D. Wierzbicki, Ł. Bagiński, A. Banach (80’ K. Podbucki), B. Wróblewski (D. Biełusz), K. Głuszko, O. Ignaszewski (65’ B. Olszewski-Marków), M. Kozarek (56’ W. Jaguś), M. Baczmański, P. Filipowicz, B. Niedzielski. |
Do pojedynku z krzydlińskim AKS drużyna Victorii mogła uchodzić za jednego z głównych kandydatów do awansu, ale po wrześniowym przegranym starciu (0-1) w 4 spotkaniach z rzędu skuteczność orzeszkowian wyniosła ledwie 8% i zespół znacznie obniżył futbolowy lot. W niedzielę w Skokowej nasza ekipa przypomniała, że jej potencjał ofensywny jest jednym z najwyższych w lidze (średnia zdobytych goli 3,2 na mecz), a lider klasyfikacji strzeleckiej P. Filipowicz kończył starcie z rezerwami Dolpaszu z 6 trafieniami na koncie. Przez pół godziny gospodarze jednak dotrzymywali kroku piłkarzom Victorii, ale jeszcze przed przerwą losy spotkania były praktycznie rozstrzygnięte, gdyż goście schodzili do szatni z 2-bramkową zaliczką i widać było, ze w zasadzie, to dopiero się rozpędzają, co potwierdziło się po zmianie stron.
|
ZRYW GŁĘBOWICE - KS BRZEG DOLNY 2-3 (2-0) Bramki: M. Barnuś (13’), M. Jasinowski (40’) oraz F. Kubala (54’, +90’), G. Mikołajczyk (73’); Żółte kartki: M. Jasinowski, M. Barnuś oraz D. Tomczak, A. Kolas, W. Lesiewicz; ZRYW: D. Maciaszek – Przemysław Bobkiewicz, J. Szafrański, J. Kuczyński, M. Gajewski, J. Mazur, M. Piątek, K. Rybak (50’ J. Mazurek), M. Jasinowski, M. Bujalski, M. Barnuś; KS: W. Lesiewicz – M. Tomela (85’ O. Król), D. Tomczak, G. Mikołajczyk, A. Kolas, K. Kubacki (75’ K. Machowicz), D. Koreń, D. Skoczeń (85’ S. Siwek), M. Kidoń, F. Kubala, D. Smoliński. Reklama
|
W Głębowicach zawodnicy Zrywu zafundowali swoim kibicom prawdziwą huśtawkę nastrojów. Starcie z dolnobrzeskim KS gospodarze rozpoczęli bowiem z dużym animuszem i od samego początku to oni dyktowali tempo rywalizacji, co już w początkowym kwadransie przyniosło owoce w postaci trafienia Michała Barnusia. W kolejnych minutach rywalizacja cały czas toczyła się pod dyktando miejscowych i przy odrobinie lepszej skuteczności to losy meczu głębowiczanie mogli zamknąć jeszcze przed przerwa. Stanowiący w tym okresie tylko tło dla poczynań rywali goście mogą tylko Opatrzności podziękować za to, że na przerwę schodzili wyłącznie z 2-bramkowym deficytem, a to nadal pozwalało graczom KS zachować nadzieję na pobudkę w 2.odsłonie.
Bez wątpienia po przerwie dolobrzeżanie zaprezentowali dużo lepszą grę i szybko udało im się odzyskać kontakt, kiedy do siatki bramki Zrywu trafił Filip Kubala. Im bardziej zyskiwała postawa zawodników KS, tym bardziej w cień schodzili gospodarze, którzy na długie minuty jakby zapomnieli, że futbolowa walka ciągle trwa. Na ponad kwadrans przed końcowym gwizdkiem przypomniał im o tym Gracjan Mikołajczyk, a to nie był jeszcze koniec rozczarowań, jakie głębowiczanom przyniosła 2.połowa. W doliczonym czasie bowiem decydujący cios zadali przyjezdni i po słabym początku mimo wszystko wyszli z tej futbolowej wizyty ze zwycięstwem.
|
OLIMPIA GODZIĘCIN - Dąb Kuraszków 5-5 (1-0) Bramki: M. Urbaniak (8’, 58’, 79’, 83’), Ł. Kociołek (48’); Żółta kartka: M. Turski; OLIMPIA: D. Hawrylczak – K. Praczyk, M. Faron (39’ M. Kopacz), P. Waigner (46’ A. Lewocki), M. Simlat (46’ K. Baran), D. Kasprzyk (70’ M. Czajkowski), G. Szewczyk, M. Urbaniak (85’ M. Turski), M. Blauth, Ł. Kociołek (80’ T. Borowski), K. Lipa. |
Niedzielny mecz w Godzięcinie był swoistym futbolowym boksem, w którym obie strony nie tylko zadawały ciosy, ale i sporo ich przyjęły. Na początku znacznie wyżej gardę trzymali gospodarze, którzy zachowali koncentrację w defensywie, a ponieważ już w 8.min. obrońcom przeciwnika urwał się M. Urbaniak - Olimpijczycy mieli czego bronić. Nasz zespół długo nie tylko wytrzymywał presję kuraszkowian, ale potrafił zadać kolejny cios, gdyż prowadzenie gospodarzy podwyższył Łukasz Kociołek. Po tym trafieniu drużyna Dębu nie znalazła się jednak na deskach i to, czego przyjezdnym nie udało się dokonać przed przerwa - zrealizowali w 5 minut (51. i 56.), kiedy to 2-krotnie wpakowali piłkę do siatki olimpijskiej bramki. Futbolowym fighterem okazał się wówczas M. Urbaniak, który na swoim koncie zapisał kolejne 2 trafienia i miejscowi ponownie odjechali konkurentom. Skrzydłowy godzięciczan kończył spotkanie mając na koncie 4 trafienia, ale po przeciwnej stronie futbolowej barykady urósł mu godny rywal - gdyż z takim samym dorobkiem z murawy zszedł także zawodnik Dębu, a jego trefienia w końcówce (w 89.min. oraz doliczonym czasie gry) sprawiły, że ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami.
|
KS Piotrkowice - RUCH WARZĘGOWO 5-2 (2-0) Bramki: D. Małecki (76’), V. Butko (90’); Żółta kartka: Dawid Morawski; RUCH: A. Gwiazdowski – P. Punda, K. Borosowski, J. Sikorski, Dawid Morawski, D. Małecki, I. Fede, R. Sobotka (60’ M. Graczyk), T. Pogwizd, V. Butko, O. Fede. |
Zwycięsko z Piotrkowic we wrześniu wyjechali piłkarze z Wińska (4-1), jednak Pogoń i Ruch znajdują się obecnie na zupełni innym etapie reaktywacji, ale już porównanie warzęgowian z futbolową ekipą ze Skokowej wydaje się dużo bardziej uprawniona, a rezerwy Dolpaszu także okazały się lepsze od KS (2-3) na ich terenie, więc chociaż nasz zespół nie był faworytem, to kolejne niespodzianka na piotrkowickiej murawie nie była przecież wykluczona. Przynajmniej przez chwilę, gdyż gospodarze już w 8.min. mogli cieszyć się z prowadzenia, a chociaż później nie udało im się w pełni zdominować sytuacji na boisku, to jednak w pełni kontrolowali przebieg rywalizacji, systematycznie powiększając bramkowy dystans, który sięgnął 5 trafień. Kiedy losy konfrontacji były rozstrzygnięte, na chwilę do głosu doszli goście i udało im się zmniejszyć rozmiary 9.porażki w rundzie.
|
TABELA |
||||
|
1. |
AKS KRZYDLINA MAŁA |
10 |
28 |
57-8 |
|
2. |
Bresna Brzeźno |
10 |
22 |
45-23 |
|
3. |
KS Piotrkowice |
10 |
21 |
41-28 |
|
4. |
POGOŃ WIŃSKO |
10 |
20 |
36-25 |
|
5. |
VICTORIA ORZESZKÓW |
10 |
17 |
38-19 |
|
6. |
KOMETA KRZELÓW |
10 |
17 |
34-26 |
|
7. |
KS BRZEG DOLNY |
10 |
15 |
21-24 |
|
8. |
KUSY POGALEWO WLK. |
10 |
13 |
29-31 |
|
9. |
ZRYW GŁĘBOWICE |
10 |
11 |
23-27 |
|
10. |
Dąb Kuraszków |
10 |
11 |
25-35 |
|
11. |
OLIMPIA GODZIĘCIN |
10 |
8 |
29-46 |
|
12. |
Odra Uraz |
10 |
7 |
20-33 |
|
13. |
Dolpasz II Skokowa |
10 |
6 |
20-53 |
|
14. |
RUCH WARZĘGOWO |
10 |
3 |
12-53 |
|
11.kolejka (26 października): KRZYDLINA - Bresna (11.00); KUSY - ZRYW (11.00); BRZEG D. - Piotrkowice (11.00); RUCH - Dolpasz (11.00); VICTORIA - OLIMPIA (11.00); Dąb - POGOŃ (11.00); KOMETA - Odra (14.00). |
||||
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze