Reklama

Losy naszych mieszkańcach w nowej książce Małgorzaty Tokarz

24/12/2024 15:04

Opowieści o ludziach, mieszkańcach naszego terenu. Historie pełne zarówno głębokich przeżyć, tajemnic jak i zwykłej prozy życia. Anegdoty z morałem i dowcipem. Wciągająca fabuła, plastyczność opisów, autentyczność postaci. To wszystko w nowej książce "Progi rodzinne" Małgorzaty Tokarz. Zapraszamy do rozmowy z autorką.

Małgorzata Tokarz jest już autorką książki "A miało mnie nie być", która opowiada o niebywałych losach jej rodziny. Pisze też opowieści i historie. Ceni ludzi i ich życie, chce ocalić jak najwięcej od zapomnienia. Książka "Progi rodzinne" to powieść o Wołowie. Zawiera sporo historycznych wątków, szczególnie o zasiedleniu tych terenów. 

- O czym są "Progi rodzinne"?

- Jest to książka  o ludziach, którzy przyjechali tu do Wołowa ze wschodu w latach 1945 do 1947 i później. Piszę o nauczycielach i lekarzach, których zwerbowano do Wołowa i Brzegu Dolnego. W tutejszych realiach zaznaczył się dr Daszkiewicz- był założycielem tutejszego wołowskiego szpitala i odbierał porody i był chirurgiem ze Lwowa. Ludzie go bardzo szanowali i on też doskonale znał i lubił swoich pacjentów. Gdy trafił do Wołowa, w szpitalu był wspierany przez siostrę Henrykę i siostrę Teofilę z wołowskiego Zakonu Sióstr Boromeuszek. Dr Daszkiewicz tak bardzo angażował się w prace i leczenie, że siostra Henryka także potrafiła  przeprowadzić operację wyrostka robaczkowego. Siostry były doskonale wyszkolone w medycynie i nie pozwolił ich sobie zabrać przez ich zakonne siostry przełożone. Mieszkały na stale na strychu szpitala w Wołowie. Takich smaczków w mojej książce jest bardzo wiele. 

Reklama

- Dlaczego wybrałaś właśnie taką tematykę?

- Uważam, że historię tworzy każdy z nas. Każde najmniejsze miasteczko, miejscowość zamieszkują ludzie zasługujący na opowieść. Poza tym wynikło to też z potrzeb samych mieszkańców, którzy wielokrotnie prosili mnie o poruszenie tematu repatriantów ze wschodu. I tak uważam, że moja książka powstała za późno... Wielu z tych ludzi już nie żyje. 

- Jaki historie snujesz w "Progach"?

Są to historie ludzi bez nazwisk- postanowiłam tak aby nie robić  nikomu krzywdy- szczęście jednej osoby może być nieszczęściem drugiej. Dzięki temu, osoby opowiadające mi o swoim życiu mogły czuć się swobodnie i być szczere, odważne. Są tam opowieści o Rosjanach, którzy przyjechali po wojnie i o Niemcach, którzy wyjechali w popłochu zostawiając na piecu garnki z obiadem. Występują też autochtoni, polsko- niemieckie małżeństwo, wielodzietne rodziny (z 13 dzieci). W książce piszę o domu publicznym, który mieścił się na ulicy Wrocławskiej w Wołowie, o kobietach, które handlowały wódką "Pod Kasztanami". Wspominam nauczycieli i lekarzy chodzący do knajpy, gdzie ci pierwsi pili setkę pod śledzia, a drudzy, zamożniejsi setę i galaretę. 

Reklama

- Kobiety. Jaką rolę pełnią w twojej książce?

- Bardzo ważną. Dołączyła to "Progów" opowiadania o kobietach, potomkiniach kobiet repatriantek. Każda z nich jest silną osobowością z mocnym charakterem  po swoich babciach, a tworzą historię dzisiejszą na naszym terenie. Kobiety najmocniejsza z mocy i bardzo chciałam, aby ich sylwetki były wyraźne i dawały motywacje.

- Podaj, proszę jeszcze jeden smaczek z "Progów".

- A propos smaczku- opisałam także pierwsze wesele w pałacu w Mojęcicach, po wojnie. Był to rok 1950- w pałacu było chłodno, głodno i były ruiny. A ciekawostką jest to, że było mi dane uczestniczyć w weselu, gdzie były wnuczki kobiet, które tu się właśnie osiedliły. Niesamowita historia. Zapraszam wszystkim do przeczytania, gdy tylko książka znajdzie się już na półkach. 

Reklama

- Oprócz tej książki oraz pierwszej "A miało mnie nie być" napisałaś coś jeszcze.

- Tak, stworzyłam jakby poradnik, przewodnik "Podróż za jedną emeryturę. Wołowianka rusza w świat", wydawany dzięki uprzejmości wołowskiej biblioteki. Pozycja obecnie jest w druku.

- Dziękuję za rozmowę i jestem pewna, że wielokrotnie jeszcze powrócimy do twoich opowieści na łamach naszej gazety. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości