Komitet Protestacyjny działający w Bukowicach ujawnił dokumenty i sekwencję decyzji administracyjnych, które pokazują, że kluczowe zgody dotyczące inwestycji odpadowych w strefie przemysłowej Bukowice zostały wydane lata temu bez udziału społeczeństwa i bez publicznej informacji.
Ten tekst ukazał się w Kurierze Gmin z 27 stycznia 2026 roku - POBIERZ
Gdy w Bukowicach wybuchł protest przeciwko inwestycji związanej z magazynowaniem i przetwarzaniem odpadów w tym baterii litowo-jonowych wielu mieszkańców było przekonanych, że walczą o przyszłość swojej miejscowości. Dziś wiedzą już, że tak naprawdę walczą także o przeszłość. O decyzje, które zapadły kilka lat temu, poza ich wiedzą, bez konsultacji i bez publicznej informacji.
– Czujemy się zwyczajnie oszukani – mówią mieszkańcy Bukowic, z którymi rozmawiał Kurier Gmin. – To nie jest już tylko spór o procedury. To kwestia przyzwoitości. Tak poważne sprawy załatwiano nam za plecami.
Bukowice to niewielka miejscowość otoczona lasami, z zabudową jednorodzinną i terenami zielonymi, które mieszkańcy traktują jak naturalną barierę ochronną. To właśnie tutaj, w strefie przemysłowej, planowano a w świetle dokumentów nadal można planować inwestycje związane z gospodarką odpadami.
Dziś protest kojarzony jest głównie z planowaną instalacją do magazynowania i odzysku substancji z baterii litowo-jonowych. Jednak jak ustalił Komitet Protestacyjny kluczowe zgody administracyjne zapadły znacznie wcześniej, zanim ktokolwiek w Bukowicach usłyszał o problemie.
20 września 2023 roku Gmina Brzeg Dolny wydała decyzję środowiskową stwierdzającą brak potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko dla przedsięwzięcia określonego jako punkt zbierania odpadów na działce nr 36/3 w Bukowicach.
- Decyzję wydano wyłącznie na podstawie karty informacyjnej przedsięwzięcia. Nie było raportu oddziaływania na środowisko, nie było konsultacji społecznych, decyzja nie trafiła do BIP – mówią członkowie Komitetu Protestacyjnego.
O decyzji poinformowano jedynie strony postępowania i instytucje opiniujące: RDOŚ, Sanepid i Wody Polskie. Mieszkańcy nie mieli żadnej możliwości zapoznania się z dokumentami ani wniesienia uwag.
– Gdybyśmy wiedzieli o tym w 2023 roku, reakcja byłaby natychmiastowa - mówią mieszkańcy i członkowie komitetu: Adrian Banaś, Bartłomiej Gidel, Jacek Pagacz, Klaudia Wysocka-Knuła, Martyna Ostaszewska. A tak wszystko odbyło się w ciszy.
W styczniu 2024 roku decyzja środowiskowa została formalnie przeniesiona na spółkę. Oznaczało to, że zachowała ona pełną moc prawną mimo zmiany inwestora.
Również ta decyzja jak ustalił Komitet nie była przedmiotem publicznej informacji. Bukowice nadal nie wiedziały, że na ich terenie obowiązuje zgoda środowiskowa dla przedsięwzięcia odpadowego.
- Składaliśmy wnioski o informację publiczną. Te dokumenty się w nich nie pojawiały -podkreślają protestujący.
4 lipca 2025 roku na podstawie wszystkich wydanych dokumentów Starostwo Powiatowe w Wołowie wydało swoją decyzję - pozwolenie na budowę hali magazynowej z częścią socjalno-biurową oraz infrastrukturą towarzyszącą w Bukowicach. Inwestorem była spółka.
To właśnie na tym terenie dziś mówi się o magazynowaniu i przetwarzaniu odpadów, w tym baterii. Dopiero na etapie odwołań od tej decyzji, składanych do Wojewody Dolnośląskiego, mieszkańcy dowiedzieli się o całym wcześniejszym łańcuchu zgód.
- To był szok. Okazało się, że wszystko było już praktycznie gotowe - mówią.
5 stycznia 2026 roku burmistrz Brzegu Dolnego Ireneusz Fura wydał decyzję odmowną dla inwestycji polegającej na magazynowaniu i odzysku substancji z odpadów baterii i modułów litowo-jonowych na działce 36/10. Powodem była niezgodność z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
Jednocześnie jednak: pozwolenie na budowę hali magazynowej pozostaje w obrocie prawnym, sprawa toczy się na etapie odwoławczym przed Wojewodą, możliwa jest skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
– Dopiero ta odmowa odsłoniła skalę tego, co wydarzyło się wcześniej - mówią mieszkańcy.
Rozmowy z mieszkańcami Bukowic pokazują, że dziś emocje wykraczają daleko poza formalne procedury.
- Nie chodzi już tylko o paragrafy. Chodzi o to, że ktoś uznał, że można decydować o zwożeniu odpadów do naszej miejscowości bez pytania nas o zdanie - mówią. - O bateriach, o chemii, w środku zielonego terenu, otoczonego lasem.
W tle coraz częściej pojawiają się pytania o duże pieniądze, prywatne interesy właścicieli działek i inwestorów, którzy przez długi czas pozostawali poza społeczną kontrolą.
- My nie mamy dostępu do prawników i ekspertów. Oni mieli czas, pieniądze i decyzje. My dowiedzieliśmy się o wszystkim na końcu - słyszymy.
W rozmowach z mieszkańcami Bukowic regularnie powraca jeszcze jeden wątek: osoby odpowiedzialne za decyzje, które dziś budzą największe emocje, nie sprawują już władzy wykonawczej w gminie.
Decyzja z 2023 roku zapadły w czasie, gdy burmistrzem Brzegu Dolnego był Paweł Pirek, a jego zastępcą Artur Michałek. To w tamtym okresie jak wynika z dokumentów wydano kluczowe zgody administracyjne, bez udziału mieszkańców i bez publicznej informacji.
Dziś Paweł Pirek jest radnym powiatowym. Jak podkreślają członkowie Komitetu Protestacyjnego, mimo podejmowanych prób odmówił podpisania się pod protestem przeciwko zwożeniu i utylizacji baterii w Bukowicach.
– Prosiliśmy o wsparcie. Usłyszeliśmy "nie" - mówią mieszkańcy. - A to przecież za jego kadencji te decyzje zapadły.
To ówczesne władze: burmistrz Paweł Pirek i jego zastępca Artur Michałek ponoszą polityczną odpowiedzialność za proces, który rozpoczął się w 2023 roku.
Jak podkreślają mieszkańcy, to dodatkowo wzmacnia poczucie niesprawiedliwości. Decyzje, które mogą na lata zmienić charakter miejscowości i strefy przemysłowej, zapadły "po cichu", a konsekwencje spadły na tych, którzy nie mieli możliwości zareagować w odpowiednim momencie.
– Gdyby te dokumenty były jawne, gdyby ktokolwiek z nami rozmawiał w 2023 roku, tej sytuacji dziś by nie było - mówią zgodnie mieszkańcy Bukowic.
Komitet Protestacyjny zapowiada dalsze działania i analizę dokumentów. Jak podkreślają jego członkowie, walka o Bukowice nie dotyczy już tylko jednej instalacji, lecz całego mechanizmu podejmowania decyzji poza mieszkańcami.
– Kilkanaście miesięcy protestów to reakcja na to, co ustalono kilka lat temu za naszymi plecami – mówią mieszkańcy. – I na to, że w zielonej wsi ktoś zaplanował przemysł odpadowy, licząc, że nikt się nie zorientuje.
Dziś Bukowice stały się symbolem konfliktu między lokalną społecznością a decyzjami podejmowanymi po cichu. A pytanie, które najczęściej powraca w rozmowach, brzmi nie "czy to było zgodne z prawem?", lecz "dlaczego nikt nie uznał, że mieszkańcy powinni o tym wiedzieć?"
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dawidowicz chyba pamięta imprezę z inwestorem dla mieszkańców? Teraz wszyscy udają że nic nie było, nic nie wiedzieli, bo tak pasuje do fabuły. Przepraszał radny obecnie wicek za kłamstwewka, wariata z ludzi nie zrobicie.
Do jakiej fabuły? z tego co pamiętam to twierdził że gmina i mieszkańcy zostali oszukani przez pełnomocnika inwestora tego już słynnego doktora, że zapewniał o jednym a życie pokazało co innego. Teraz widać że błędy przeszłości są naprawiane.
Co niektórzy chyba komentują nie czytając artykułu. Czyli mam rozumieć że jak Pan Inwestor dorzucił 500zł do festynu wiejskiego to może zatruwać ludziom życie bez ich wiedzy. Masakra jakaś, gdzie jest granica przyzwoitości?
Inwestror chytry na kasę.Dla niego ludzie się nie liczą.Niech wybuduje park na swoim podwórku.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Inwestor jak się z dziada zrobił pan, to nie szanuje mieszkańców i zatruwa wszystkim zdrowie. Niech sam wdycha. A nie potajemnie za plecami społeczności zatruwa ludziom zdrowie.
Ruski dorzucił 5 tys do festynu i się panoszy.
Również zostałam oszukana przez inwestora. Uzanł że nie powinnam wiedzieć i zatajał wszystkie informacje. Kopał jak psa po śmiertelnej chorobie.Słoma z butów i złodziej
Dawidowicz chyba pamięta imprezę z inwestorem dla mieszkańców? Teraz wszyscy udają że nic nie było, nic nie wiedzieli, bo tak pasuje do fabuły. Przepraszał radny obecnie wicek za kłamstwewka, wariata z ludzi nie zrobicie.
Do jakiej fabuły? z tego co pamiętam to twierdził że gmina i mieszkańcy zostali oszukani przez pełnomocnika inwestora tego już słynnego doktora, że zapewniał o jednym a życie pokazało co innego. Teraz widać że błędy przeszłości są naprawiane.
Co niektórzy chyba komentują nie czytając artykułu. Czyli mam rozumieć że jak Pan Inwestor dorzucił 500zł do festynu wiejskiego to może zatruwać ludziom życie bez ich wiedzy. Masakra jakaś, gdzie jest granica przyzwoitości?