Mieszkańcy Godzięcina wykazali się wyjątkową czujnością. W pobliżu wsi widziana była młoda sarna, która zachowywała się nietypowo – nie uciekała przed ludźmi, a wręcz zbliżała się do nich, sprawiając wrażenie, jakby… tańczyła.
Zwierzę przyciągało uwagę przechodniów, a jego obecność budziła zarówno zdziwienie, jak i niepokój. – Wyglądała na osłabioną lub zdezorientowaną. Nie bała się ludzi, podchodziła bardzo blisko. To nienaturalne dla dzikiej sarny – relacjonuje jeden z mieszkańców.
Zaniepokojony losem zwierzęcia mężczyzna rozpoczął starania o pomoc. Jak przyznał w rozmowie z nami, wykonanie skutecznego telefonu zajęło mu sporo czasu. – Dzwoniłem w różne miejsca. Nikt nie wiedział, co z tym zrobić. W końcu udało się skontaktować z ośrodkiem rehabilitacji dzikich zwierząt spod Miękini – opowiada.
Dzięki wytrwałości mieszkańców i szybkiej interwencji specjalistów z ośrodka, sarna została bezpiecznie odłowiona i przewieziona do miejsca, gdzie otrzyma fachową opiekę. Obecnie przebywa pod obserwacją, a jej stan jest stabilny.
Cała sytuacja zwraca uwagę na szerszy problem – brak jasnych procedur i trudności w uzyskaniu pomocy dla dzikich zwierząt. – Ludzie chcą pomagać, ale często nie wiedzą jak. A instytucje odsyłają od jednych do drugich – podkreśla mieszkaniec Godzięcina, który nie pozostał obojętny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze