Rozpoczęła się runda wiosenna B-Klasy. W zespole AKS Krzydlina Mała nastąpiła zmiana trenera. Miejsce Krystiana Kasiny zajął Szymon Czyżowski. To młody, ale wykwalifikowany trener z bogatym CV. W przeszłości prowadził młodzieżowe drużyny MKP Wołów, a obecnie prowadzi także szkółkę piłkarską Wołów Future Academy i posiada licencję UEFA A. Jaka przyszłość czeka AKS Krzydlinę Małą pod jego wodzą?
- Tej kolejki bezbramkowo zremisowaliście z silną ekipą KS`u Brzeg Dolny. Czy remis w tym meczu jest satysfakcjonujący?
- Zdecydowanie nie. Myślę, że wszyscy po meczu odczuwamy duży niedosyt. Nie traktujemy tego rezultatu jako cenny punkt. Jechaliśmy do Brzegu Dolnego po pełną pulę i zostawiliśmy na boisku dużo serca – niestety to nie wystarczyło. Gratulujemy KS Brzeg Dolny mądrego podejścia do tematu. Przygotowali tego dnia sposób żeby stawić nam czoła a my przez ponad 90 minut nie potrafiliśmy znaleźć drogi do bramki.
- Do zespołu Krzydliny w zimowym okienku przyszedł długo wyczekiwany i bardzo uniwersalny zawodnik - Adam Judziński. Co może on wnieść do drużyny?
- Większość zimowych transferów to zawodnicy, z którymi miałem przyjemność dzielić szatnie jeszcze jako zawodnik MKP Wołów na boiskach IV. Ligi czy ligi okręgowej. Adam wciąż jest młody, a już widać po nim doświadczenie. Nie należy zapominać także o pozostałych nabytkach jak Kamil Miłkowski, Kamil Kuliński czy Adam Wodnicki. Wszystkich uważam za bardzo solidne wzmocnienia. Sportowo nie miałem wątpliwości, że będą wartością dodatnią, ale dodatkowo cieszę się również z tego w jaki sposób wpływają na resztę chłopaków w AKS.
- Sparingi przedsezonowe wyglądały dobrze. Bez porażki, a do tego kilka kanonad i trudny mecz z Juniorami MKP Wołów występującymi w LDJ. Udało ci się w tym niedługim okresie przeprowadzić w trakcie treningów jakieś specjalne schematy w grze drużyny?
- Mamy za sobą okres tylko sześciu tygodni treningów. W każdym z nich pracowaliśmy zarówno nad poprawą zdolności motorycznych, a także nad wprowadzeniem zasad modelowych do zespołu. Mając do dyspozycji dwie jednostki treningowe w tygodniu ciężko o to, by efekty przyszły od razu. Mimo to postanowiłem nie iść na łatwiznę i poniekąd rozpocząć pracę od zera nad całkowicie nowym dla nas sposobem gry. Decyzja co zrobić z piłką zawsze należy do danego zawodnika, ale wymagam żeby w określonych momentach zajmować konkretne miejsca na boisku. Na materiał ludzki nie mogę narzekać, dlatego wolę czasami zdać się na doświadczenie zawodników zamiast ograniczać ich żelaznymi schematami. Większość sparingów była dla nas bardzo wartościowa tak jak ten wspomniany z juniorami MKP Wołów. Po każdym skrupulatnie odrabialiśmy lekcje i wyciągaliśmy wnioski.
- Wygląda na to, że sprawa mistrzostwa ligi i awansu jest już rozstrzygnięta. LKS Krościna dominuje ligę. Myślisz, że podium jest w zasięgu ręki?
- Nie myślimy o tym w ten sposób. Moim głównym celem do tej pory było stworzenie grupy osób, która będzie grać w piłkę z uśmiechem na ustach i byśmy wspólnie cieszyli się ze zwycięstw - jedno po drugim. Idzie to w dobrą stronę. Myślę, że dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, ale to jest zasługa wszystkich. Każdy z nas jest za to odpowiedzialny. Sportowo jak pokazują wyniki też rośniemy i to mnie cieszy. Nie stawiamy sobie wygórowanych oczekiwań. Gdzie nas to zaprowadzi? Czas pokaże.
- Myślicie o tym, aby w przyszłości awansować półkę wyżej?
- Mam wrażenie, że dużo więcej się o tym mówi w kuluarach. Chcemy jak najlepiej prezentować się na boisku. Nawiązując do słynnych słów śp. trenera Franciszka Smudy - w tym sezonie nie walczymy ani o mistrzostwo ani o spadek.
gz
Zdjęcie: Klaudia Żołądziejewska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze