Reklama

Na Kresach też walczyli Żołnierze Wyklęci

09/03/2024 13:18

10 marca (niedziela), o godzinie 12, w kościele w Rynku, w Brzegu Dolnym, środowiska kresowe i potomkowie zamordowanych na Kresach, zapraszają na mszę świętą za Żołnierzy Wyklętych. - Dwa dni później będziemy obchodzić 80. rocznicę zbrodni w Palikrowach i Podkamieniu. - Marzec to dla Kresowiaków szczególny miesiąc - mówi Wojciech Orłowski ze Towarzystwa Miłośników Kultury Kresowej.

Na Kresach też walczyli żołnierze wyklęci

Skala partyzanckiego oporu na Kresach w ramach Armii Krajowej nie ustępowała rozmachem walce przeciwko ustrojowi komunistycznemu w centralnej Polsce. Szczególnie na Grodzieńszczyźnie i Wileńszczyźnie, ale Ukrainie już nie. Anatol Radziwonik, podporucznik Wojska Polskiego, od 1943 roku w strukturach Armii Krajowej, jeden z dowódców polskiego podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego, ostatni dowódca zorganizowanych struktur polskiego podziemia niepodległościowego na ziemi nowogródzkiej.

Reklama

W 1944 r. na długą i zaszczytną drogę powstańczych zrywów weszli wychowani i ukształtowani w patriotycznej atmosferze II Rzeczypospolitej Żołnierze Wyklęci – Żołnierze Niezłomni. W ich szeregi przez następne dziesięć lat wstąpiło od 120 do 180 tys. ludzi zdecydowanych na nierówną walkę, w której zwyciężyć nie mogli....

Mieszkańcy Huty Pieniackiej, wsi gdzie wymordowano ponad 1000 mieszkańców, za to, że byli Polakami. (Z archiwum)

 Na północno-wschodnich Kresach rozmach repatriacji i przesiedleń polskiej ludności nie był tak masowy jak na Ukrainie. Tam też nie mordowano Polaków na taką skalę jak na Ukrainie. Poza tym kresowa AK w odróżnieniu od tej centralnej, nie była organizacją czysto polską, bo jednoczyła w swoich szeregach niezadowolonych, którzy protestowali przeciwko nowej władzy – Białorusini i Rosjanie. Miejscowa ludność po wybuchu wojny ("za pierwszego Sowieta") szybko zorientowała się, że II RP traktowała ich o wiele lepiej niż władza sowiecka. Ci, którzy stawiali triumfalne bramy dla Armii Czerwonej w 1939, trafili potem w szeregi AK. W okręgu Nowogródek ponad połowa żołnierzy wywodziła się z ludności prawosławnej, a także legendarny dowódca AK na Kresach Anatol Radziwonik był prawosławny.

Reklama

Co czekało tych, którzy po zakończeniu II wojny światowej postanowili dalej walczyć?

Ostatni żołnierze AK na Kresach walczyli jeszcze dekadę po wojnie. Jest taka historia żołnierza, który został otoczony na dachu. Był dobrze uzbrojony i walczył do ostatniego naboju. Wtedy NKWD ściągnęła jego matkę, by przekonała go do poddania się. Matka poszła do niego, pożegnała go i powiedziała: "masz rację, musisz walczyć do końca". Ta historia i wiele innych zachowały się w archiwach KGB i NKWD.

Ci, którzy nie zginęli zazwyczaj trafiali do sowieckich więzień

Reklama

Ciekawa rzecz, że w 1947 r. Józef Stalin zniósł karę śmierci. Trudno w to uwierzyć, ale obowiązujące zaledwie przez trzy lata prawo uratowało wielu żołnierzy i ci, którzy w tamtym czasie z bronią w ręku trafili do niewoli sowieckiej, przeżyli i dostali wyroki 25 lat. Po odwilży w 1956 r. Gomułka i polscy komuniści upomnieli się o AK-owców, którzy nadal tkwili w sowieckich obozach i więzieniach. Starali się o amnestię także dla tych więźniów, by trafili do Polski. I większość z nich rzeczywiście wróciła. I to należy oddać polskim komunistom, że oni czuli się w tym momencie Polakami.

Reklama

Pomnik postawiony w 2005 roku w byłej wsi Hucie Pieniackiej dzięki ówczesnemu polskiemu rządowi i ukraińskiemu. To żywa lekcja historii dla młodego pokolenia. Na tablicy, obok krzyża wypisane są nazwiska pomordowanych przez nacjonalistyczne bojówki OUN-UPA. (Z archiwum)

***

Po ponad sześćdziesięciu latach Żołnierze Niezłomni powracają. Swoje imiona, nazwiska i twarze odzyskują ludzie, po których nie miał pozostać żaden ślad. Żołnierze antykomunistycznego powstania zajmują należne im miejsce w zbiorowej pamięci Polaków.

Reklama

Na podstawie materiałów Instytutu Pamięci Narodowe, Ministerstwa Obrony Narodowej, Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych, Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, Muzeum Historii.

kj

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości