W Krzelowie znaleziono dwa martwe pieski rasy pitbull. Poszukiwani są świadkowie, którzy być może widzieli jak ktoś je porzuca i odjeżdża autem. - Myślę, że wydarzyło się coś strasznego - mówi Katarzyna Adamska - Zając, która zaangażowana jest w sprawę, bo ... szukała pieskom nowego domu.
Wszystko wydarzyło się w tym tygodniu, ale sprawa ciągnie się od kilkunastu dni. Małżeństwo z Nowej Soli - tak się przedstawiali, szukało rodziny, która zajmie się pieskami, bo wyjeżdżają za granicę. Trafili do mieszkanki Brzegu Dolnego, która miała im pomóc taką rodzinę znaleźć. Po pisaniu z nimi przez kilka dni, nagle kontakt się urwał. Pieski, niestety już martwe, znaleziono w Krzelowie.

Co się stało? Tego dokładnie nie wiadomo. Rodzina poinformowała Panią Kasię, że pieski im uciekły z auta, kiedy zatrzymali się na postój. Jechali do rodziny do Krzelowa. Kilka dni później, jednego z nich znaleziono martwego w rowie. Drugiego, kilka dni później, kiedy leżał na poboczu. Ten jeszcze żył, ale wezwany na pomoc weterynarz nie dał rady mu pomóc.
Sprawą zajmują się wszystkie służby: policja, weterynarz. Teraz będą sprawdzać co się takiego stało, że dwa duże, zdrowe pieski rasy pitbull: 4,5 i około 9 - letnie zwierzaki (córka z mamą), nie żyją. Czy uciekły właścicielom i zostały potrącone, jak tłumaczyła właścicielka, z którą Pani Kasia miała kontakt? - Serce mi się kraje, jak patrzę na te pieski, co się stało niech ustali policja. Ja na pewno tej sprawy tak nie zostawię - mówi Katarzyna Adamska - Zając, która na co dzień zajmuje się zwierzętami szukającymi pomocy. Niestety od właścicieli niczego się nie dowie, bo ci zablokowali ją na wszystkich komunikatorach. Nadzieja w świadkach, którzy przejeżdżali w okolicach Krzelowa i mogli coś podejrzanego zobaczyć. A jeśli pieski uciekły, to pytanie jak to się stało i kto ponosi za to odpowiedzialność?


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze