Reklama

Nowy tytuł w serii Ośrodka KARTA „Żydzi polscy”

15/04/2023 18:32

Wstrząsające wspomnienia polskiego Żyda Mariana Berlanda (1922–1988), pisane na prośbę działaczy Rady Pomocy Żydom „Żegota” w 1944 roku w ukryciu, po tak zwanej stronie aryjskiej w Warszawie. Opis 12 dni kwietnia 1943 w czasie powstania w getcie warszawskim, gdy autor z dużą grupą Żydów przebywał w schronie na Muranowskiej 6, kilku dni dramatycznego pobytu na Umschlagplatzu, ucieczki z transportu na Majdanek, ukrywania się w skrytce na Grzybowskiej 41, a od końca czerwca 1943 aż do wybuchu powstania warszawskiego na Siennej 40 u małżeństwa Polaków z marginesu. Jedno z najważniejszych pisanych po polsku świadectw Zagłady.

Publikacja ukazała się w ramach programu Muzeum POLIN „Nie bądź obojętny. 80. rocznica powstania w getcie warszawskim”

Biogram autora

Marian (Mojżesz) Berland (1922–1988) urodził się w Płocku. Gdy miasto zostało włączone

do III Rzeszy, wraz z rodzicami i siostrą Leosią przeniósł się do Warszawy. Pracował w warsztatach samochodowych na terenie tamtejszego getta. Dzięki pracy uniknął wywózki do Treblinki w czasie „wysiedleń” w 1942 roku. Od 18 kwietnia 1943 przez 12 dni ukrywał się z rodziną w bunkrze przy Muranowskiej 38, po jego wykryciu trafił na Umschlagplatz, a stamtąd do transportu do Majdanka. Po ucieczce z transportu wrócił do Warszawy. Ukrywał się z większą grupą w skrytce przy Grzybowskiej 41, później (aż do wybuchu powstania warszawskiego) z żoną Marią, siostrą, przyjacielem Beniaminem Hofferem i jego bratankiem Stasiem przy Siennej 40 u małżeństwa Polaków – gdzie na prośbę działaczy Rady Pomocy Żydom „Żegota” zaczął pisać wspomnienia. Marian Berland z żoną przeżyli wojnę, w lutym 1956 wyjechali do Izraela. Mieszkali w Holonie.

Reklama

„Błogosławieństwem dla mnie stał się pamiętnik. Odrywa on mnie od rzeczywistości, wcale nie wesołej, i przenosi w piekło. Pamięć moja jeszcze doskonale się sprawia. Wszystko, co działo się w kwietniowe dni 1943 roku w getcie, jak żywo przed oczami. Odtworzę te dni, minuta po minucie. Aby tylko niczego nie przepuścić, nie pominąć żadnego szczegółu. Pracować dokładnie, z ładem, po niemiecku, to bardzo ważne. Zeszyt się zapełnia. Może ktoś kiedyś przeczyta.

Marian Berland Dni długie jak wieki

„Marian Berland znalazł szansę na przetrwanie, na psychiczne przetrwanie. On, który się ukrywał […], nie mógł sobie poradzić z samym sobą. I oto cały czas, a czas miał całkowicie wolny, poświęcił spisywaniu ich życia od chwili wybuchu powstania, to jest od 19 kwietnia 1943. Ale zeszyty, które zdobył, zapełniły się. Zagrożenie, że kryjówka się skończy, było realne. Pieniądze, jakie mieli, wyczerpały się. Mariana ogarnęła desperacja. W tym stanie ducha spotkał się sam, bez pośrednika, z Barbarą Temkin-Berman, która działała w „Żegocie”. Ta obiecała mu niewielką pomoc pieniężną i wypowiedziała słowa, które cytuję z pamięci (za Marią Berland): „Minimalna jest szansa, żebyśmy przeżyli wojnę. Ani ty i twoi przyjaciele, którzy ukrywacie się, ani ja, która poruszam się na aryjskich papierach. Ale mamy obowiązek wobec następnych pokoleń: pozostawić świadectwo! Więc przestań użalać się nad swoim losem. […] Pisz nadal wszystko, co wiesz i wszystko, co pamiętasz. Wspomniałeś, że masz jakieś worki po cemencie. Jeżeli nie masz innego papieru – pisz na tych workach…!”.

Reklama

Z Wprowadzenia Mariana Turskiego

 

 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości