Rozmowa z Dariuszem Chmurą, włodarzem Wołowa, który startuje w wyborach na fotel burmistrza.
- Jest Pan pierwszym włodarzem w powiecie, który poszedł "na żywioł" i zbiera na Facebook pytania od mieszkańców i im odpowiada. Które pytanie było najtrudniejsze jakie Panu do tej pory zadano?
- Wiele osób ostrzegało mnie przed tym ruchem, będąc przekonanym, że wyleje się hejt, a dyskusję przejmą internetowe trolle i fałszywe konta. Tymczasem od ponad 3 tygodni poprzez social media trwa rzeczowa dyskusja na temat gminy Wołów i jej problemów. Dziękuję mieszkańcom za zaangażowanie i chęć dialogu. Nie ma trudnych pytań. Jestem gotowy, by udzielić odpowiedzi na każde pytanie, które zostanie mi postawione.
- Wiele pytań dotyczyło remontu dróg. Policzył Pan ile już trzeba szykować pieniędzy i skąd je wziąć na te wszystkie prace?
- Pytania dotyczyły zarówno dróg gminnych, jak i powiatowych i wojewódzkich. Mieszkańcy często nie rozróżniają do kogo należy konkretna droga, po prostu oczekują jej remontu. Istotna jest współpraca pomiędzy wszystkimi szczeblami samorządu terytorialnego. Licząc pobieżnie wszystkie zgłoszone potrzeby przebudowy dróg, chodników to kwota ponad 200 milionów złotych wydaje się niedoszacowana. Proszę pamiętać, że remont drogi to często nie tylko wylanie asfaltu, a konieczność wymiany wszystkiego co znajduje się pod drogą – sieci wodociągowej, kanalizacji deszczowej i sanitarnej. A to znacząco zwiększa koszty. Dlatego kluczowy jest harmonogram działań, umiejętność pozyskiwania środków zewnętrznych i solidarność samych mieszkańców. My pozyskaliśmy dla Wołowa w ostatniej kadencji 75 milionów złotych, więc mamy doświadczenie i umiejętności, które pozwolą na kontynuowanie prac. Warto też zaznaczyć, że nie zostawiamy mieszkańców, których drogi będą musiały czekać na przebudowę, samych sobie. W ramach Przedsiębiorstwa Wodno-Kanalizacyjnego utworzyliśmy grupę drogową, dysponującą zarówno sprawną kadrą ludzką, jak i dobrym wyposażeniem sprzętowym. Spółka ma równiarkę, walce, koparki, małą wytwórnię asfaltu. Staramy się na bieżąco równać drogi gruntowe, uzupełniać ubytki w drogach asfaltowych. Tutaj znaczenie ma jednak pogoda, takie prace w okresach jesienno-zimowych charakteryzują się krótkim okresem trwałości. Dlatego proszę o cierpliwość.
- Co będzie najdroższe do wykonania?
- Zdecydowanie obwodnica Wołowa. Jej koszt szacujemy na około 100 milionów złotych, jednakże zadanie to będzie podzielone na etapy i finansowane z budżetu województwa. W budżecie na 2024 r. sejmik przeznaczył kwotę miliona złotych na wykonanie dokumentacji łącznika drogi wojewódzkiej nr 338 z 340, upraszczając drogi od Mojęcic do wyjazdu na Lipnicę. Przykro mi, że nie wszyscy radni, na których głosowali mieszkańcy naszej gminy głosowali za budżetem i za przeznaczeniem środków na obwodnicę. Myślę, że Pan Aleksander Marek Skorupa, były burmistrz Brzegu Dolnego powinien wytłumaczyć ponad 1000 mieszkańcom naszej gminy, którzy oddali na niego głos,dlaczego był przeciw. Czy bieżąca działalność polityczna musi być sprzeczna z interesem mieszkańców? Kolejne ogromne zadanie to kompleksowa przebudowa drogi wojewódzkiej nr 340 od Ścinawy do Trzebnicy poprzez Wołów. Mieszkańcy często pytają o chodnik w Rudnie, Wodnicy, czy Boraszynie o stan ul. Ścinawskiej czy Trzebnickiej. Inwestycja wpisana jest w priorytety województwa w ramach Krajowego Planu Odbudowy, właśnie trwa przygotowanie dokumentacji projektowej, którą zlecono w 2023 r. Czekamy więc przede wszystkim na uruchomienie środków europejskich. Poza tymi dużymi projektami jest wiele pytań o drogi dojazdowe do domów, boczne ulice. Tutaj naszą odpowiedzią jest program, który w skrócie nazywam "dojście suchą drogą do domu", na który zamierzamy przeznaczyć przynajmniej 10 milionów złotych w ciągu 2 najbliższych lat z budżetu naszej gminy.
- Na jakim etapie jest budowa obejścia Wołowa i wiaduktu?
- Wielu nie wierzyło, że obejście wraz z wiaduktem nad linią kolejową powstanie. Pozyskaliśmy 20 milionów złotych, przeszliśmy proces przygotowania dokumentacji i dziesiątek uzgodnień. Od miesiąca trwa budowa. Tempo jest bardzo szybkie, widać już pierwsze efekty. Wiąże się to oczywiście z utrudnieniami przy rondzie Canteleu oraz przy rodzie biszkoptowym. Najpóźniej w maju 2025 r. pojedziemy obejściem Wołowa. Skończą się korki na ul. Leśnej i Wojska Polskiego, zapomnimy o staniu przed przejazdem kolejowym. To będzie nowa jakość. Wkrótce ogłosimy konsultacje społeczne w sprawie patrona honorowego Śródmiejskiego Obejścia Wołowa. Uważam, że tak istotna inwestycja powinna mieć godną nazwę.

- Z kim po wyborach chciałby Pan budować sojusz dla Wołowa w powiecie?
- Będziemy współpracować z każdym, kto realnie będzie patrzył na problemy powiatu i będzie chciał budować uczciwą współpracę. Powiat Wołowski to trzy gminy, ale przez pięć ostatnich lat zarząd powiatu zapomniał o gminie Wołów. Nie realizował inwestycji drogowych, oszukał mieszańców Garwołu, Góry, Proszkowej, Sławowic. Przeniósł oddział wewnętrzny z Wołowa do Brzegu Dolnego. Mam jednak nadzieję, że to koniec marginalizacji gminy Wołów. Z szafy starosty Janusza Dziarskiego wypadnie wiele trudnych tematów. Zarząd powiatu, w postaci pani Anny Wróbel, Artura Fojta, Józefa Szumilasa, Stanisława Borkowskiego i Jarosława Iskry położył powiatową edukację, zniszczył powiatową służbę zdrowia. Wyborcy na myśl o powiecie wołowskim czują wstyd i zażenowanie. Każdego, kto będzie chciał to zmienić – niezależnie z jakiego komitetu, niezależnie od gminy którą będzie reprezentował zapraszam do współpracy.
- A w Radzie Miejskiej kogo Pan się najbardziej obawia?
- Liczę, że radni nowej kadencji będą zainteresowani dalszym rozwojem gminy. Nie będą zajmować się polityczną grą, tylko pracą. Nie obawiam się nikogo personalnie. Jestem burmistrzem od 14 lat, od 26 lat jestem zaangażowany w samorząd. Potrafię łączyć. Jedyne czego mogę się obawiać to populizm. Przez lata widziałem jak Zenon Bujacz głosuje przeciwko inwestycjom, a potem jedzie na ul. Poziomkową i twierdzi, że to on pozyskał pieniądze. Radna Barbara Świątek staje przeciwko podwyżce podatków, ale jednocześnie żąda zwiększenia wydatków. Paweł Czarny głosuje od dłuższego czasu za budżetem, jednocześnie w mediach uderza w zadłużenie gminy. Zapomina wytłumaczyć ludziom, że gmina bierze kredyty jedynie na realizację inwestycji, nie działalność bieżącą. Wartość zadłużenia nie przekracza ustalonych przez ustawę wskaźników. Panie Pawle, to taka sama sytuacja jak z kredytem hipotecznym na budowę domu.
- A żony nie obawia się Pan? Nie pyta, kiedy Pan w końcu odpocznie i pojedziecie na długie wakacje?
- Który mąż nie obawia się swojej żony?! W czasie, gdy moje obowiązki jako Burmistrza wymagają dużo uwagi i czasu, mogę na niej polegać w 100%. To ona swoim spokojem, zrozumieniem i mądrością potrafi utrzymać harmonię w naszym domu. Jej wsparcie jest niezastąpione i umożliwia mi skupienie się na sprawach publicznych. Za co bardzo serdecznie jej dziękuję. Chociaż i jej cierpliwość, jak każdej żony jest ograniczona. Wciąż czuję się młody duchem, mam wiele energii i zapału do pracy. Czasami, jak każdy człowiek potrzebuję złapać chwilę oddechu, ale szybko się regeneruję.

- Dzieci też "trochę" panu urosły w czasie, kiedy był Pan w samorządzie. Wspierają Pana w decyzji kandydowania na następną kadencję?
- Z radością mogę powiedzieć, że mocno wspierają mnie zarówno moje dzieci, jak i ich małżonkowie. Najmocniej trzyma jednak kciuki moja wnuczka Milenka. Edyta i Radek to już dorośli ludzie. Jestem niezwykle dumny z ich drogi życiowej i zawodowej. Mają bardzo mocne charaktery, które dały się nam znać w latach ich dzieciństwa. Dzisiaj Edyta daje wycisk na sali sądowej, a Radek przeciwnikom na macie. Więc mamy za Anią więcej spokoju. Czasami zastanawiałem się, czy pełniąc funkcje publiczne nie traci na tym rodzina? Jednak potem zdawałem sobie sprawę, że kierowcy międzynarodowi, ludzie na emigracji, czy sprzedawcy są często dłużej poza domem niż ja. Na wszystko w życiu trzeba znaleźć czas – rodzinę, pracę i odpoczynek. Myślę, że nam z Anią się udało to wszystko dobrze pogodzić.
- A gdzie się Pan widzi za 5 lat?
- Z pewnością w gminie Wołów. Z zrealizowanymi inwestycjami, pełnymi energii ludźmi, wśród magicznej przyrody. Niezależnie jak potoczy się moja kariera zawodowa i samorządowa za 5 lat. Funkcje przychodzą i przemijają.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze