Reklama

Od zielonej obietnicy do czarnych chmur nad wsią

10/12/2025 09:34

W zielonej, cichej wsi Bukowice miał stanąć symbol nowoczesnej, przyjaznej klimatowi gospodarki, zakład recyklingu baterii. Dziś, po dużym pożarze, toksycznych wodach pożarowych i narastającym strachu mieszkańców, ta sama inwestycja stała się symbolem strachu i utraconych nadziei. Przez nieudolne decyzje, brak przejrzystości i lekceważenie procedur marnuje się szanse na prawdziwą, odpowiedzialną i społecznie akceptowaną zmianę – taką, która mogłaby chronić klimat, a nie podważać do niego zaufanie.

Przypomnijmy, kiedy w 2022 roku koreańska firma SungEel HiTech uruchomiła pod Brzegiem Dolnym zakład recyklingu baterii litowo-jonowych, projekt przedstawiano jako nowoczesną, "zieloną" inwestycję. Zakład miał odzyskiwać cenne pierwiastki z baterii i modułów litowo-jonowych, m.in. z LG Energy Solution Wrocław, zmniejszając ilość odpadów wożonych za granicę i wpisując gminę w europejską politykę klimatyczną.

Już wówczas w Godzięcinie i Bukowicach (dwie wsie, które leżą obok zakładu) protestowano, ale zebrane podpisy ówczesna władza ukryła w szufladzie. Nie było blokad dróg, ostrych wpisów w internecie ani transparentów. Krytyczne głosy zostały stłumione.

Reklama

Zakład zdaniem władz miał być symbolem nowej, przyjaznej klimatowi gospodarki. W praktyce okazał się początkiem jednej z najostrzejszych lokalnych batalii o środowisko w powiecie wołowskim, a może nawet i w regionie.

Park przemysłowy i pierwsze sygnały niepokoju

Park Przemysłowy Bukowice, zgodny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, od lat był planowany jako miejsce na rozwój działalności przemysłowej  w założeniu firm "przyjaznych mieszkańcom i środowisku". Dopiero po uruchomieniu fabryki baterii i pojawieniu się planów kolejnych instalacji związanych z odpadami niebezpiecznymi, mieszkańcy zaczęli zadawać trudne pytania.

Reklama

W tle pojawiły się wyniki kontroli środowiskowych. W 2024 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska we Wrocławiu informował o nieprawidłowościach w gospodarce odpadami w firmach z branży akumulatorów, m.in. w zakresie ewidencji odpadów i ilości magazynowanego materiału; w przestrzeni publicznej pojawiały się też informacje o zawiadomieniach do organów ścigania.

W Bukowicach i Godzięcinie zaczęło narastać poczucie, że "zielona technologia" wymaga znacznie większej kontroli, niż początkowo zakładano.

Reklama

Mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce i utworzyli  Komitet

Na początku 2025 roku mieszkańcy Bukowic i Godzięcina powołali Komitet Protestacyjny Sołectw, demokratycznie wybierając swoich reprezentantów. W jego skład weszli: Martyna Ostaszewska, Klaudia Wysocka-Knuła, Bartłomiej Gidel, Adrian Banaś, Jacek Pagacz, Henryk Kamaszuk i Dorota Jaśkowska.

Ich działalność, jak podkreślają, polega przede wszystkim na: gromadzeniu i przekazywaniu rzetelnych informacji, weryfikowaniu dokumentów w toczących się postępowaniach, pilnowaniu interesu mieszkańców w procedurach środowiskowych, domaganiu się zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tak, by zablokować dalszą koncentrację instalacji przetwarzających odpady niebezpieczne.

Reklama

W oświadczeniu po lipcowym pożarze Komitet napisał m.in.: "Zakład przetwarzający odpady niebezpieczne, w tym zużyte baterie litowo-jonowe, stanowi realne zagrożenie dla zdrowia, życia i bezpieczeństwa mieszkańców naszej gminy. Czy zawsze musi dojść do tragedii, aby sprawujący władzę usłyszeli głos obywateli?".

I dalej: "Kiedy apelowaliśmy do lokalnych władz o większe zainteresowanie i złożenie wniosków o przeprowadzenie kontroli przez odpowiednie służby na terenie istniejącego już zakładu SungEel HiTech Poland Sp. z o.o., usłyszeliśmy, że nasze obawy są bezpodstawne. Podważano nasze kompetencje, próbowano wmieszać nas w jakiś układ polityczny i podważyć wiarygodność. W internecie lokalna blogerka nazywała nas wręcz `ekoterrorystami`."

Reklama

Mimo presji, Komitet nie wycofał się z działania. To mieszkańcy zaczęli realnie pełnić funkcję lokalnej straży klimatu: analizowali raporty środowiskowe, śledzili ogłoszenia w BIP, zgłaszali uwagi do postępowań.

Spotkania w świetlicy i pierwsze zapowiedzi burmistrza

Na wniosek mieszkańców i sołtysa Bukowic Piotra Czarnego odbyło się duże spotkanie w świetlicy wiejskiej. Przyszło ponad 70 osób, w tym radni gminy Brzeg Dolny (Maria Czykiel, Marcin Tokarz, Krzysztof Strzałkowski, Eugeniusz Skorupka, Martyna Owczarz), radna powiatu Katarzyna Uran oraz ówczesny przewodniczący Rady Miejskiej w Brzegu Dolnym Mirosław Dawidowicz.

Reklama

Nowy już burmistrz Brzegu Dolnego Ireneusz Fura rozpoczął spotkanie zapewnieniem, że w Bukowicach nie powstanie "spalarnia", a następnie przekazał głos autorowi dokumentacji środowiskowej, dr. inż. Mateuszowi Cuske, który szczegółowo prezentował projekt punktu zbierania i przetwarzania odpadów.

Inwestor, prezes Parku Przemysłowego Bukowice Artur Łuczkowiec, przekonywał:

"Z myślą o mieszkańcach lokalizacja punktu została dobrana w taki sposób, aby ten nie znajdował się blisko zabudowy mieszkaniowej. Wyrażamy nadzieję, że realizacja inwestycji z sukcesem przyczyni się do powstania nowych miejsc pracy oraz zwiększenia konkurencyjności rynku pracy w Bukowicach. Punkt nie będzie zajmował się utylizacją odpadów, tylko ich przetwarzaniem, co jest istotną różnicą."

Reklama

Dla mieszkańców kluczowe były jednak inne fakty: planowano kolejne zakłady związane z bateriami litowo-jonowymi, w Parku Przemysłowym działał już jeden taki zakład, a ryzyko pożarowe, ich zdaniem, było pomijane lub bagatelizowane.

Dr Andrzej Połozowski, były przewodniczący Rady Miejskiej w Brzegu Dolnym (1998–2006), zaproponował powołanie Rady Społecznej – komisji, która miałaby opiniować inwestycje w parku przemysłowym i przywrócić realny dialog między władzą a mieszkańcami.

Kilka dni później, podczas sesji Rady Miejskiej, Połozowski poinformował, że stanął na czele Komitetu Protestacyjnego Mieszkańców i zaapelował, by radni poparli w głosowaniu mieszkańców, a burmistrz skorzystał z obywatelskich uwag przy podejmowaniu decyzji. W mieście, na plotach wywieszono banery i postawiono billboardy - Stop niebezpiecznym odpadom.

Reklama

Pożary, których najbardziej się obawiano

To, czego mieszkańcy najbardziej się bali, wydarzyło się dwukrotnie.

20 lutego 2025 r. doszło do pierwszego wybuchu w SungEel HiTech  ograniczonego, szybko opanowanego, ale wystarczającego, by podnieść poziom niepokoju.

21 lipca 2025 r. o godz. 17:35 do stanowiska kierowania PSP w Wołowie wpłynęło zgłoszenie o kolejnym pożarze w hali technologicznej zakładu. Ogień objął maszyny do rozdrabniania ogniw i komponentów pozbawionych elektrolitu. Ewakuowano pracowników, na miejsce wysłano 17–18 zastępów strażaków, w tym Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Wrocławia.

Reklama

Nad Bukowicami i Godzięcinem uniosła się gęsta, czarna chmura dymu. Zapach palonego materiału, jak relacjonowali mieszkańcy, był odczuwalny nie tylko w samej wsi, ale też w Radeczu, Lipnicy, Godzięcinie, Brzegu Dolnym, a nawet w Wołowie. To oddalone o ponad 10 km miasto.

– To, co miało ratować klimat, zaczęło truć ludzi – mówili później mieszkańcy.

Dla nich był to moment, w którym obietnice zderzyły się z bardzo konkretną rzeczywistością: czarnym dymem, strachem o zdrowie dzieci i pytaniem, co dokładnie wsiąka w ziemię i spływa z wodą pożarową.

Reklama

Co wykazały kontrole?  Wody pożarowe i działania WIOŚ

Dzień po pożarze, 22 lipca 2025 r., Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska rozpoczął w zakładzie kontrolę interwencyjną  na wniosek burmistrza Ireneusza Fury. Inspektorzy pobrali trzy próbki tzw. wód pożarowych, które kierowano do zakładowego systemu oczyszczania ścieków. Analiza wykazała obecność m.in.: niklu, manganu, kobaltu, miedzi, glinu, litu, cynku, chromu, raz substancji ropopochodnych.

WIOŚ nakazał m.in.: zamknięcie studzienki kanalizacyjnej kierującej wody pożarowe,

wypompowanie i przekazanie zanieczyszczonych wód do utylizacji, monitorowanie dalszego postępowania z odpadami pożarowymi.

W piśmie skierowanym do mieszkańców urząd poinformował, że odpady pożarowe były składowane w kontenerach lub na utwardzonym podłożu, co, zdaniem inspektorów, ograniczało ryzyko skażenia gleby; badań gleby jednak nie przeprowadzono.

Dla mieszkańców to wciąż było za mało. W rozmowach z Kurierem Gmin mówią wprost: – Nikt nie sprawdził, czym oddychaliśmy ani co dokładnie wsiąkło w ziemię.

Stąd kolejny postulat Komitetu: badania gleby na terenie zakładu i pełne ujawnienie wyników wszystkich analiz – nie tylko tych dotyczących wód pożarowych.

Co robi gmina? Trzy postępowania i zawieszone decyzje

W odpowiedzi na pytania Kuriera Gmin burmistrz Ireneusz Fura przedstawił szczegółowo trzy kluczowe postępowania środowiskowe dotyczące Parku Przemysłowego Bukowice w 2025 roku:

Punkt logistyczny zbierania i przetwarzania odpadów (działka 36/9)  po analizie wniosku oraz opinii RDOŚ, Wód Polskich i Sanepidu burmistrz uznał, że konieczna jest pełna ocena oddziaływania na środowisko (OOŚ). Postępowanie zostało zawieszone do czasu przedłożenia raportu OOŚ przez inwestora.

Instalacja do magazynowania i odzysku substancji z odpadów baterii litowo-jonowych (działka 36/10)  inwestor złożył raport OOŚ; procedura toczy się z udziałem społeczeństwa, mieszkańcy zgłaszali uwagi i wnioski. Termin rozpatrzenia sprawy został przedłużony do grudnia.

"Modernizacja i rozbudowa zakładu odzysku odpadów  SungEel HiTech Poland"  wniosek z raportem OOŚ został formalnie złożony, ale  jak informuje burmistrz  pozostawiono go bez rozpatrzenia, ponieważ inwestor nie uzupełnił braków formalnych w terminie.

Jednocześnie 21 lipca, w dniu pożaru, burmistrz wydał postanowienie o zawieszeniu jednego z postępowań o decyzję środowiskową, zatrzymując na pewien czas "machinę proceduralną".

– "Błędy poprzedników trzeba naprawiać i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby tak się stało" – podkreśla Ireneusz Fura, odnosząc się do decyzji lokalizacyjnych z lat 2022–2023.

22 lipca burmistrz skierował oficjalny wniosek do WIOŚ o kontrolę w zakładzie – kontrolę, której wyniki przedstawiono później mieszkańcom w szczegółowym piśmie. Zapowiedział też, że będzie ponownie wnioskował o badania gleby oraz pełny dostęp do wyników monitoringu powietrza prowadzonego przez Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego.

Po 13 grudnia 2025 roku stanie jednak przed wyborem, który  w odczuciu mieszkańców  będzie testem jego wiarygodności. Czy wyda pozwolenie na budowę nowej fabryki?

Głos sołtysa: "Nie zamykamy się na inwestycje, ale... "

W tej debacie kluczowy jest także głos lokalnego lidera – sołtysa Bukowic Piotra Czarnego. W swoim oświadczeniu podkreśla: "Jako sołtys i mieszkaniec wsi przede wszystkim apeluję do mieszkańców o zachowanie rozwagi i spokoju ukierunkowanego na dialog i rozmowę. Jako społeczność wielokrotnie pokazywaliśmy, że potrafimy jednoczyć siły i organizować wielkie inicjatywy. Tylko dzięki wspólnemu zaangażowaniu i pracy na rzecz wsi nasze miejsce życia jest coraz bardziej atrakcyjne." "Jako sołtys przychylam się do protestu mieszkańców, mając na uwadze zagrożenia płynące z planowanych inwestycji. Jedna z wybudowanych już fabryk drugi raz w tym roku pokazała, że niebezpieczeństwo jest realne. Nie zamykamy się na nowe inwestycje – jako mieszkańcy od lat współpracujemy z firmą Linpac w naszym rejonie. Jesteśmy otwarci na zagospodarowanie parku przemysłowego zgodnie z planem zagospodarowania".  Jeszcze raz podkreślam: musimy działać wspólnie i merytorycznie na rzecz naszej wsi."

To ważny sygnał: mieszkańcy nie protestują przeciwko każdej inwestycji. Protestują przeciwko konkretnej branży i konkretnej lokalizacji  tam, gdzie ryzyko środowiskowe łączy się z bliskością domów i ujęć wody.

Klimat, technologia i zaufanie. Czego uczy historia Bukowic i Godzięcina?

Spór o fabrykę baterii dotyka sedna dzisiejszej debaty o klimacie: wszyscy zgadzają się, że recykling baterii i gospodarka obiegu zamkniętego są potrzebne, wszyscy wiedzą, że bez recyklingu nie będzie "zielonej" elektromobilności, ale mieszkańcy pytają: kto gwarantuje, że ta konkretna technologia w tym konkretnym miejscu jest bezpieczna?

W teorii strażnikami klimatu i środowiska miały być: międzynarodowa korporacja inwestująca w "zielone" technologie, państwowe instytucje kontrolne, system decyzji środowiskowych. W praktyce okazało się, że to mieszkańcy małej wsi  organizując się w Komitet Protestacyjny, pisząc pisma, uczestnicząc w sesjach i spotkaniach  najskuteczniej podnieśli alarm, zanim "zielona inwestycja" na dobre wymknęła się spod społecznej kontroli.

Bukowice pokazują, że: klimat to nie tylko redukcja CO₂ w raportach, ale konkretne życie ludzi obok instalacji przemysłowych, "zielona technologia" bez zaufania i przejrzystości może stać się źródłem strachu, a nie nadziei, a inwestycja, która miała "ratować świat przed starymi bateriami", może przynieść czarny dym, niepewność i pytanie: kto tak naprawdę tu kogo chroni?

Kolejne dni po 13 grudnia staną się następnym rozdziałem tej historii. Burmistrz Ireneusz Fura będzie musiał zdecydować, czy zgodzić się na kolejny zakład utylizacji baterii w Strefie Przemysłowej Bukowice.  Po 13 grudnia głos społeczeństwa nie będzie już uwzględniony. Każdy kto chce, może jeszcze zapoznać się z dokumentacją i zgłaszać uwagi w siedzibie Urzędu Miejskiego w Brzegu Dolnym, ul. Kolejowa 29, pokój nr 122.

Dla Bukowic to nie jest tylko spór o jedną fabrykę. To pytanie, komu można zaufać w sprawach klimatu: ekspertom od technologii, inwestorom, którzy mówią o "zielonej przyszłości", czy ludziom, którzy patrzą w niebo, gdy nad ich domami pojawia się czarny dym? Przez tak nieudolne inwestycje traci się zaufanie do zmian, nowoczesności, recyklingu.

[email protected]

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/01/2026 18:27
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Mieszkaniec Godziecina - niezalogowany 2025-12-10 10:45:00

    Przecież Burmistrz na spotkaniu w Godziecinie powiedział wyraźnie że nie chcemy tych inwestycji poza tym mamy naszego przedstawiciela z wioski jako wice Burmistrz nie wyobrażam sobie aby mogli wydać pozytywna decyzję przecież to by było oszustwo mieszkańców jakiego gmina jeszcse nie widziała napewno do tego nie dopuszczą

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PiS. da - niezalogowany 2025-12-10 12:42:37

    Zrezygnujmy ze wszystkich urządzeń zasilanych bateriami i problem sam się rozwiążę .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Obywatel - niezalogowany 2025-12-11 12:18:03

    „Zrezygnujmy z baterii — jasne, genialne! Szkoda tylko, że ten pomysł ma tyle wspólnego z realnym problemem w Bukowicach, co latarka bez baterii ze świeceniem. W Bukowicach nikt nie protestuje przeciwko samym bateriom. Problemem są pożary, nieprawidłowości w gospodarce odpadami, brak transparentności i błędy proceduralne, a nie to, że ktoś ma w domu telefon z baterią litowo-jonową. Pomysł „wyrzućmy wszystkie urządzenia zasilane bateriami” brzmi więc trochę jak leczenie złamanej nogi amputacją głowy – technicznie problem przestaje istnieć, ale sensu w tym tyle, co w tym komentarzu. Ale oczywiście — zawsze łatwiej napisać memiczny tekst „pozbądźmy się baterii” niż przeczytać choć jeden dokument o tym, co faktycznie się tam wydarzyło, dzieje i dziać będzie.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości