Reklama

Oświadczenie redaktor naczelnej „Kuriera Gmin”

02/02/2026 08:58

Po emisji materiału w „Faktach” TVN rozpoczęła się kolejna fala ataków na lokalne media. Tym razem celem stałam się ja osobiście.

Kilka dni po emisji do obrony radnej Marii Teresy Wabińskiej dołączyła Ewa Łukacz z Lubiąża, była pracownica „Panoramy Brzegu Dolnego”- wydawanej w 100 proc. przez gminę. Dziś w sposób, który trudno nazwać przypadkowym, Łukacz atakuje niezależne media lokalne, podważając sens istnienia prasy w ogóle, a w szczególności „Kuriera Gmin”.

Dzieje się to w momencie, gdy w całej Polsce trwa publiczna debata o konieczności wzmacniania niezależnych mediów lokalnych, a rząd zapowiada specjalne programy wsparcia dla wydawców prasy lokalnej – nie portali internetowych. Ten kontekst nie jest bez znaczenia.

Reklama

Przypomnijmy fakty

Cała sprawa zaczęła się od artykułu „Kuriera Gmin”, w którym opisałam konflikt interesów i wezwałam jednego z radnych do wycofania się z obrony miejsc pracy w spółce, w której zatrudniona jest jego żona. Nie był to atak personalny. Była to elementarna kwestia etyki życia publicznego.

Redakcja nie otrzymała żadnego sprostowania. Nie przedstawiono żadnych merytorycznych kontrargumentów.

Zamiast tego, podczas sesji rady, padł publiczny atak personalny, skierowany bezpośrednio we mnie. Radny oświadczył, że „nie życzy sobie”, abym pisała o jego rodzinie.

Reklama

Kolejnym etapem była wypowiedź radnej Marii Teresy Wabińskiej, która publicznie stwierdziła, że gmina nie powinna płacić lokalnym mediom, ponieważ jak powiedziała „od lat źle piszą o gminie”, jednocześnie wskazując inny, preferowany tytuł prasowy.

Ten fragment został pokazany w materiale ogólnopolskim TVN nie jako sensacja, lecz jako modelowy przykład realnego problemu, z którym mierzą się media lokalne w całej Polsce.

Nie był wyrwany z kontekstu. Był jego sednem.

„Kurier Gmin” to nie profil na Facebooku

Reklama

Redakcja „Kuriera Gmin” to nie ja sama, to dziennikarze, współpracownicy, firmy zewnętrzne, kolporterzy, pracownicy reklamy, sekretariatu i księgowości. Jesteśmy na rynku od 35 lat. Utrzymujemy się ze sprzedaży gazety, reklam prywatnych firm, grantów oraz ogłoszeń publicznych, realizowanych zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Z każdej złotówki rozliczamy się z urzędem skarbowym, płacimy podatki, podlegamy kontrolom instytucji państwowych.

Nie mamy nic do ukrycia. I właśnie dlatego próby „rozliczania” redakcji na Facebooku przez osoby trzecie bez kompetencji są nie tylko absurdalne, ale i niebezpieczne. Bo zmierzają do zaszczucia wolnych mediów przez hejt i manipulacje.

Reklama

O atakach i granicach

Nie musimy się wszystkim podobać, ale nie ma mojej zgody na zaszczuwanie redakcji przez byłą pracownicę upadłej gazety samorządowej – Ewę Łukacz – tylko dlatego, że dziś próbuje podważać sens istnienia niezależnych mediów i publicznie je dyskredytować, bo sama straciła pracę … w mediach samorządowych.

Publiczne pomawianie redakcji i podważanie jej wiarygodności to zniesławienie. Takie metody znam. Widziałam je na Białorusi. Jeździłam tam jako dziennikarka i broniłam redakcji przed nagonkami i zastraszaniem, zabieraniem im reklam i ogłoszeń. To typowe zachowania w każdym reżimie.

Reklama

My - nie żyjemy na Białorusi. A ci, którzy próbują uciszać wolne media, prędzej czy później upadają.

Bo czytelnicy widzą, czytają i potrafią oddzielić plewy od ziarna. I za to im dziękuję ❤️

Marta Ringart- Orłowska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości