Pellet, który jeszcze niedawno uchodził za stabilny i przewidywalny sposób ogrzewania domów, dziś staje się dla wielu rodzin źródłem stresu. Do redakcji Kuriera Gmin od kilku tygodni zgłaszają się mieszkańcy powiatu wołowskiego, którzy alarmują o problemach z dostępnością opału, długim czasie oczekiwania na dostawy oraz gwałtownym wzroście cen – szczególnie w okresie największych mrozów.
Jak relacjonują mieszkańcy Wołowa, Brzegu Dolnego, Wińska i okolicznych miejscowości, w styczniu 2026 roku zakup pelletu graniczył z cudem.
– Zamówienie złożyliśmy na początku mrozów. Pellet dotarł po prawie dwóch tygodniach. W tym czasie zużywaliśmy resztki i dogrzewaliśmy się czym się dało – mówi jedna z mieszkanek powiatu wołowskiego.
Podobne sygnały docierają z różnych gmin. Składy opału przyjmowały zamówienia z odroczonym terminem realizacji, a część sprzedawców informowała wprost o brakach magazynowych. Problem dotyczył przede wszystkim certyfikowanego pelletu klasy A1, który jest wymagany w wielu nowoczesnych kotłach.
Jeszcze jesienią 2025 roku pellet w powiecie wołowskim można było kupić w cenach zbliżonych do 1200–1500 zł za tonę. Tymczasem w styczniu i pod koniec miesiąca mieszkańcy płacili już od 1800 do ponad 2000 zł, a w przypadku pelletu workowanego nawet więcej.
– W listopadzie płaciłem 1450 zł. Teraz ta sama jakość kosztuje ponad 1800 zł, a dostępność jest ograniczona – mówi mieszkaniec gminy Brzeg Dolny.
Według relacji klientów, realny wzrost cen w regionie wyniósł od 300 do 400 zł za tonę, co przy całym sezonie grzewczym oznacza tysiące złotych dodatkowych kosztów dla gospodarstw domowych.
Eksperci wskazują kilka przyczyn obecnej sytuacji:
• silne mrozy, które gwałtownie zwiększyły zapotrzebowanie na opał,
• konkurencja ze strony energetyki i przemysłu, które skupują dużą część dostępnej biomasy,
• ograniczone krajowe zasoby biomasy drzewnej, o czym ostrzega Ministerstwo Klimatu i Środowiska,
• rosnące koszty produkcji i transportu.
W rządowych dokumentach wprost wskazuje się, że Polska nie posiada wystarczających zasobów biomasy, by masowo oprzeć transformację ogrzewnictwa na pellecie. W efekcie gospodarstwa domowe przegrywają konkurencję z dużymi odbiorcami przemysłowymi.
Szczególnie dotkliwie sytuację odczuwają osoby, które w ostatnich latach, często w ramach programów wsparcia, wymieniły stare piece węglowe na kotły na pellet.
– Zachęcano nas do ekologicznych źródeł ogrzewania. Teraz boimy się, że zostaniemy bez opału albo nie będzie nas stać na kolejne dostawy – mówi jeden z czytelników.
Wielu mieszkańców podkreśla, że problemem nie są już tylko ceny, ale brak poczucia bezpieczeństwa energetycznego, szczególnie w okresach skrajnych temperatur.
Eksperci i urzędnicy nie mają dobrych wiadomości. Prognozy wskazują, że pellet może dalej drożeć, a sytuacja z dostępnością może się powtarzać w kolejnych sezonach grzewczych, zwłaszcza jeśli priorytetem pozostanie wykorzystanie biomasy przez energetykę.
Dla mieszkańców powiatu wołowskiego oznacza to jedno: ogrzewanie pelletem przestaje być stabilnym i przewidywalnym rozwiązaniem, a coraz więcej rodzin zaczyna się zastanawiać, jak zabezpieczyć się na kolejną zimę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przecież jest to normalne . Jeżeli na coś wzrasta zapotrzebowanie to rosną ceny . Normalna ekonomia .
Przecież jest to normalne . Jeżeli na coś wzrasta zapotrzebowanie to rosną ceny . Normalna ekonomia .