Za nami jedno z najbardziej udanych wydarzeń plenerowych tego sezonu. Ruski Plac w niedzielne popołudnie zamienił się w gigantyczny, głośny i niesamowicie kolorowy plac zabaw. Gmina Wołów wspólnie z Wołowskim Ośrodkiem Kultury zorganizowała Dzień Dziecka, który przyciągnął setki rodzin z całego powiatu. Było gwarno, momentami tłoczno, ale przede wszystkim bardzo wesoło.
Najmłodsi dostali dokładnie to, co podczas takich imprez lubią najbardziej, czyli darmowe szaleństwo bez ograniczeń.
Głównym punktem programu była strefa z dmuchańcami. Organizatorzy dotrzymali słowa i na trawie rozstawił się szereg wielkich, nadmuchiwanych konstrukcji, zjeżdżalni i zamków. Atrakcje były całkowicie bezpłatne, co oczywiście przełożyło się na gigantyczne zainteresowanie. Przy tych najbardziej obleganych i najwyższych zjeżdżalniach momentalnie ustawiły się długie ogonki. Dzieciaki musiały wykazać się sporą cierpliwością, czekając na swoją kolej, ale patrząc na uśmiechy po zjeździe, nikt nie żałował ani minuty stania w kolejce.
Ogromnym powodzeniem cieszyły się stoiska lokalnych służb i instytucji. Prawdziwe oblężenie przeżywali wołowscy policjanci oraz ratownicy medyczni. Każdy maluch mógł bezkarnie wejść do wnętrza radiowozu, włączyć niebieskie sygnały, a nawet dotknąć prawdziwych policyjnych kajdanek i przekonać się na własnej skórze, ile ważą. Tuż obok stała gotowa do zwiedzania karetka pogotowia, gdzie ratownik cierpliwie tłumaczył, do czego służy specjalistyczny sprzęt medyczny.
Swoje stoisko przygotowało również Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i to była kolejna gratka dla fanów dużych pojazdów. Na miejscu można było z bliska obejrzeć, a nawet zwiedzić wnętrze prawdziwej, ogromnej śmieciarki, co dla wielu maluchów było spełnieniem marzeń.
Pracownicy lokalnych instytucji rozdawali dzieciom darmowe balony, tematyczne kolorowanki, drobne upominki oraz gadżety. Na starszych czekała strefa gastronomiczna, gdzie kolejki ustawiały się głównie po lody, zakręcone ziemniaki i zimne napoje, niezbędne przy tak intensywnej zabawie.
Kiedy temperatura dawała się we znaki, najmłodsi szukali ochłody w miejskiej fontannie, która tego dnia stała się jedną z ulubionych baz do biegania. Prawdziwe szaleństwo wybuchło jednak podczas finałowego i najbardziej wyczekiwanego punktu imprezy, czyli Piana Party. Specjalna wyrzutnia pokryła dzieci warstwą białego puchu. Maluchy i nastolatki natychmiast rzuciły się w białą chmurę, a radosne piski było słychać zapewne na sąsiednich osiedlach.
Impreza udowodniła, że do udanej zabawy nie potrzeba skomplikowanych scenariuszy. Wystarczyła masa przestrzeni do biegania i sprawdzone klasyki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze