Reklama

Odniósł wielki sukces sportowy. Dziś jest trenerem w Brzegu Dolnym

14/08/2023 10:27

Krzysztof Porowski to dolnobrzeżanin, sportowiec, który powrócił do rodzinnego miasta po wielu triumfach w MMA i nie tylko. Zapraszamy do rozmowy

- Jaka była twoja pierwsza dyscyplina sportowa, którą uprawiałeś? 

- Początki były ciężkie, a ja leciutki. Nigdy nie byłem wielkim, mięsistym chłopakiem, tylko chudziutkim chłopczykiem. Kolega namówił mnie na zapasy w wieku 8 lat, a rodzice stwierdzili, że "zabiją mnie" na tych treningach. Byłem na prawdę szczupły i nie miałem predyspozycji do sportu.

- Zanim zacząłeś ćwiczyć MMA, trenowałeś kickboxing. 

-  Gdy zdobyłem worek medali w zapasach poczułem głód sportowy. Wtedy zacząłem trenować kickboxing w mieście oddalonym o ponad 20 km. Zazwyczaj dojeżdżałem z kimś, kto może zabrać mnie po drodze. Byłem tak zawzięty, że jeździłem na stopa, a czasem rowerem, gdy nie miałem dojazdu. Raz w połowie drogi pękła mi opona, wyrzuciłem rower w krzaki i biegłem, aby zdążyć na trening. Wtedy kickboxing był moim życiem. Myślę, że najważniejszy jest trener. Jeśli masz trenera, który kocha jakiś sport, to bardzo łatwo cię tym zarazi. Tak było       w moim przypadku. Dzięki trenerowi poczułem jak wiele znaczy dla mnie sport, i że chcę być jak on, chcę tworzyć nowych zawodników z pasji.

Reklama

- MMA - dlaczego właśnie to?

- W połowie roku, ostatniej klasy zakończenia szkoły, wystartowałem w pucharze Polski Kickboxingu. Zjadłem przeciwników i dostałem wielkie gratulacje w otoczeniu na walce jak i w Brzegu Dolnym. Poczułem, że jestem wstanie zrobić więcej. Wcześniej trenowałem zapasy i byłem całkiem dobry, zdobyłem Puchar Polski w kickboxingu,więc pomyślałem: dlaczego by nie połączyć tych sportów i nie zacząć MMA. A jak MMA to z najlepszymi i wtedy padł pomysł o Islandii. Miejsce, w które zjeżdżają się topowi zawodnicy z najlepszych federacji świata. Walczyłem w Wielkiej Brytanii i Szkocji, miałem walki wieczoru, widowiskowe nokauty jak i rekord- moja druga walka trwała 27 sekund. Walczyłem z numer jeden na Wielką Brytanię, wiele walk miałem odwoływanych, ze względu na strach od strony przeciwników. A finalnie zdobyłem mistrza Europy WKF.  

Reklama

- O Islandii wiele osób marzy, aby choć raz tam pojechać. A ty tam  mieszkałeś i uprawiałeś swoją pasję.  

-  Islandia to ciekawy i ładny kraj. Inna kultura i podejście do życia. Wychodzisz do sklepu czy na trening, patrzysz w niebo i widzisz zorzę polarną. Piękne wodospady, ocean i kamieniste góry. Jest wiele pięknych rzeczy i miejsc, a zwłaszcza jak żyjesz z tymi ludźmi i traktują cię jak swojego. Minusem jest pogoda, która zmienia się w jedną chwile. Czasem potrafią się pokazać cztery pory roku w jeden dzień. Przeważnie jest zimno i bardzo wietrznie. Latem słońce nie zachodzi i człowiek zakleja okna, by choć trochę się wyspać, a  zimą cały czas jest noc.

Reklama

- Miałeś okazję spotkać Conora McGregora? McGregor jest dla wielu sportowców idolem jeśli chodzi o walki mieszane. Oglądałeś dokument o nim na Netflixie? 

-  McGregor miał wiele przygotowań do walk w naszym klubie, chodź nie było mi dane na niego trafić. Ten człowiek jest tak rozpoznawalny, że jak wchodzi na salę, to tylko wyznaczone osoby mogą na niej być. McGregor jest dobrym kolegą Gunnara Nelsona (zawodnik UFC), który nawet pojawia się w serialu na Netflix. Gunnar to czołowy Islandczyk, który właśnie wysławił ten klub. Przez to, że Nelson był w "topce" UFC, przyjeżdżali zawodnicy z całego świata. Federacje UFC, ONE, BELLATOR- to była norma na treningach. Przekazywali mi wiedzę i porządną lekcję. Miałem okazję być na dwóch treningach prowadzonych przez John Kavanagh, czyli trenera i stworzyciela McGregora i on też miał tam być chodź się ostatecznie nie pojawił. Gdy wszyscy biegali po zdjęciach, ja chciałem czerpać wiedzę i podpytywałem o techniki. Pobyt na Islandii to ogromna lekcja.

Reklama

- Wróciłeś do Polski, masz tu swoje życie, rodzinę. Jesteś trenerem w Panterze. Jak zachęciłbyś młodych do uprawiania MMA? Czy to sport dla każdego? 

-  Przeniosłem się do Polski z rodziną, aby być bliżej korzeni. Zdobyłem wystarczającą i satysfakcjonującą wiedzę plus osiągnąłem tyle, ile mogłem osiągnąć w tym czasie i miejscu, w którym byłem. Czas wrócić do rodziny i miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło. Myślę, że nie trzeba zachęcać ludzi do treningów ponieważ to sławna i i wysoko rozwojowa dyscyplina sportowa. U nas pracujemy na siłą i kondycją. Co za tym idzie- buduje się świetną sylwetkę. Z dokładnością skupiamy się na technice i prawidłowym wykonywaniu danych technik, aby były wykonywane perfekcyjnie. Budujemy charakter, każdy kto wychodzi z sali jest zmotywowany do działania, wzbogacony o dobre nawyki i maniery w życiu codziennym. Co trzeba podkreślić: nie zabijamy się kochani na sali! Przychodzimy tam, aby spotkać się w dobrym towarzystwie, wypocić siódme poty i nauczyć się walczyć, a nie ze sobą walczyć. Szanujemy się i dbamy o siebie nawzajem. I tak- to sport dla każdego. 

Reklama

- Plany zawodowe- sportowe i nie tylko na najbliższą przyszłość? 

-  Na dzień dzisiejszy dostaję propozycje walk w różnych mniej lub bardziej znanych federacjach, które mógłby zrobić o mnie ładny rozgłos na całą Polskę, lecz chciałbym skupić się w tym roku na swoich zawodnikach. Od następnego roku będziemy myśleć co dalej. Chciałbym wypuścić kilku zawodników Pantery na Mistrzostwa Polski. Mamy kilka diamentów do oszlifowania, ale już są gotowi, aby stanąć na podium. Bardziej od moich walk mam większą satysfakcję, gdy tworzę nowych zawodników i widzę ich przemiany na lepsze.

Reklama

- Co cię ugruntowało, osadziło w ryzach jeśli chodzi o sport. Co dawało motywację i siłę?

- Motywacje i stopień potrzebnej siły był na początku mały, a wraz z doświadczeniami i szczytami ciągle zwiększały się cele i co za tym idzie- motywacja. Na początku jej nie miałem, po pierwszym treningu postawiłem sobie cel, aby wystartować kiedyś i tym się motywowałem. Gdy to osiągnąłem, robiłem kolejny, wyższy cel i motywacja rosła, aż zdobyłem pas Europy światowej federacji i zacząłem tworzyć nowych zawodników.

Reklama

- Dziękuję za rozmowę i życzę samych sukcesów, również tych trenerskich.  

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kuriergmin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości