21 listopada, o godz. 17.00 Wołowski Ośrodek Kultury będzie świętował swoje 50-lecie. To nie tylko jubileusz instytucji, ale też historia ludzi, emocji, wspólnoty i lokalnej kultury, która przez pół wieku zmieniała się razem z Wołowem. Z dyrektor WOK - Natalią Kasperek, rozmawiamy o tym, czym jest ten jubileusz, o przygotowaniach, o łączeniu tradycji z nowoczesnością oraz o tym, czego dziś w kulturze najbardziej potrzebują mieszkańcy.
*Ten tekst ukazał się w Kurierze Gmin z 10 listopada 2025 r. - POBIERZ
Kurier Gmin: Pani Dyrektor, jak idą przygotowania do jubileuszu 50-lecia Wołowskiego Ośrodka Kultury? Co dla Pani – jako osoby, która dziś kieruje WOK – znaczy ta rocznica?
– Przygotowania trwają intensywnie już od kilku miesięcy – to ogromnie ważne i wzruszające przedsięwzięcie. Dla mnie osobiście to bardzo duży zaszczyt, bo kieruję Wołowskim Ośrodkiem Kultury od ponad roku, a świętować z zespołem będziemy aż 50 lat działalności. 50-lecie to nie tylko liczba. To historie ludzi, wspomnień i pasji, które tworzyły to miejsce. Czuję ogromną odpowiedzialność, ale i dumę, że mogę dziś kontynuować to dzieło wraz z młodym i bardzo zaangażowanym zespołem.
Kurier Gmin: W jakim kierunku pójdą obchody – bardziej historycznie, wspomnieniowo, czy jednak współcześnie i nowocześnie?
– Chcemy połączyć jedno z drugim. Jubileusz to świetna okazja, by zatrzymać się na chwilę i z wdzięcznością spojrzeć w przeszłość – na ludzi, którzy budowali WOK od podstaw i na wydarzenia, które stanowią fundament kultury tego miasta. Równie mocno zależy nam, aby pokazać, że dziś Ośrodek Kultury to miejsce otwarte i dynamiczne. Dlatego w programie pojawią się zarówno momenty wspomnieniowe, jak i nowoczesne formy artystyczne – koncert, występy naszych podopiecznych, a także film dokumentalny.

Kurier Gmin: WOK jest dziś bardzo aktywny w mediach społecznościowych – rolki, live, szybkie formaty. Czy w jubileuszowych planach te nowe media też dostaną mocny akcent?
– Nie, tym razem nie. Chcemy, aby jubileusz miał poważny, dostojny charakter – adekwatny do rangi 50-lecia. To moment wdzięczności i świętowania w realnej przestrzeni z ludźmi. Oczywiście relacje z wydarzeń pojawią się później w sieci, ale nie planujemy stawiać na rolki, transmisje na żywo czy krótkie formaty. Jubileusz to czas, który chcemy przeżyć "tu i teraz" – w spotkaniu, w rozmowach, w prawdziwej obecności, a nie na ekranach smartfonów. Najważniejsze jest dla nas spotkanie z mieszkańcami – tu w WOK-u, w Wołowie. Twarzą w twarz, w prawdziwej i żywej kulturze.
Kurier Gmin: Jest Pani dyrektorem od ponad roku – wokół siebie zbudowała Pani zespół młodych ludzi. Czy oni "czują" tę 50-letnią historię? Widać naturalne połączenie wszystkiego, co było, z tym, co jest i co dopiero powstaje?
– Zdecydowanie tak. Mam ogromne szczęście pracować z młodymi, pełnymi energii ludźmi, którzy nie tylko wnoszą świeżość i pomysły, ale też z dużym szacunkiem podchodzą do historii Ośrodka. Czerpiemy dużo inspiracji z działań, które odbywały się wcześniej. Myślę, że widać to po wydarzeniach, które przywracamy do kalendarza WOK-u po kilku, a nawet kilkunastu latach.
Kurier Gmin: Dom kultury w niewielkim mieście to ogromne wyzwanie – bo trzeba trafić do bardzo różnych grup mieszkańców. Skąd czerpiecie inspiracje? Jak rodzą się pomysły na nowe wydarzenia?
– Inspiracje biorą się z rozmów – z mieszkańcami, z lokalnymi artystami, z uczestnikami naszych zajęć. Dużo dają nam też wspólne "burze mózgów" w zespole. Dbamy o to, by każdy głos był słyszalny. Staramy się tworzyć ofertę różnorodną, dostępną i bliską ludziom. Kultura powinna być dialogiem – i my ten dialog cały czas prowadzimy.
Kurier Gmin: WOK zawsze był "żywym miejscem" – i widać, że dziś także stale się zmienia. Widać to chociażby przy organizacji Dni Miasta, konsultacjach z mieszkańcami. Czego Pani zdaniem dziś najbardziej potrzebują wołowianie w kulturze?
– Myślę, że dziś wołowianie – tak jak wszyscy – najbardziej potrzebują drugiego człowieka. Prawdziwego kontaktu, rozmowy, uśmiechu, twarzy, a nie tylko plakatu czy logo instytucji. Dlatego tak często pokazujemy siebie – nasz zespół, nasze codzienne życie, czasem nawet wygłupy. Chcemy, aby ludzie zobaczyli, że WOK to nie tylko "instytucja", tylko ludzie z krwi i kości – z poczuciem humoru, z pasją, czasem z potknięciami. Pokazujemy nasze ludzkie oblicze, bo wierzymy, że to właśnie ociepla wizerunek i zachęca mieszkańców do odwiedzania nas. Kultura to nie mury – to relacja. Dziś cały świat żyje w pędzie. Wszyscy potrzebujemy trochę oddechu i autentycznego kontaktu – bycia razem, przeżywania emocji we wspólnym czasie i miejscu – bez patosu i bez sztuczności. Ludzie w kulturze szukają nie tylko rozrywki, ale też wspólnoty, bliskości. I właśnie w WOK-u chcemy tworzyć dla nich taką przestrzeń.
Kurier Gmin: Przez 50 lat do WOK przyjeżdżało wiele znanych postaci – artystów, twórców, gości specjalnych. Czy są jakieś barwne historie, anegdoty, które pracownicy powtarzają do dziś?
– Oj, jest ich mnóstwo! Te historie to nasz żywy skarb – i chcemy, aby podczas jubileuszu również wybrzmiały.
Kurier Gmin: Gdyby miała Pani wskazać jedną "największą zmianę", jaka zaszła w WOK na przestrzeni lat – co by to było?
– Zdecydowanie sposób komunikacji i podejście do kultury. Kiedyś plakat na słupie wystarczył, aby zebrać tłum. Dziś trzeba mieć pomysł, filmik, relację i najlepiej jeszcze mema (śmiech). Ale to dobrze. Kultura zmienia się razem z ludźmi. Zmieniły się technologie, sposoby promocji, zasięgi. Ale serce pozostało to samo.
Kurier Gmin: I na koniec – co chciałaby Pani, aby mieszkańcy Wołowa zapamiętali z tych obchodów? Jakie ma Pani marzenie na tę 50-tkę WOK?
– Chciałabym, aby mieszkańcy poczuli, że WOK to nie budynek, tylko ludzie. Że ten jubileusz jest wspólny – że każdy ma w nim swój udział. Chciałabym, żeby podczas tych obchodów mieszkańcy Wołowa mogli poczuć, że to także ich historia. A marzenie na 50-tkę? Hmm. Marzę, aby mieszkańcy po jubileuszu powiedzieli: "Ale fajnie, że mamy takie miejsce". I żeby wiedzieli, że jesteśmy tu dla nich – z całym naszym entuzjazmem, energią, czasem chaosem, ale zawsze z sercem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze